Od tamtej nocy Dante upierał się, by być obecnym za każdym razem, gdy otwierałam dziennik Isadory.
To nie była tylko troska.
To był instynkt, głęboki i pierwotny — Alfa w nim odmawiał pozwolenia swojej Lunie na podjęcie choćby najmniejszego ryzyka bez niego w pobliżu.
Początkowo myślałam, że jest po prostu apodyktyczny. Ale kiedy przypomniałam sobie, jak mnie znalazł — w drgawkach, nieprzytomną, n
















