Wiatr ucichł.
Ogień stosu pogrzebowego zamigotał ostatnim płomieniem.
Pogrzeb Marcello właśnie się zakończył, a żałobnicy stali w milczeniu z pochylonymi głowami, ich oczy były szkliste od smutku i zmęczenia. Wciąż czułam w powietrzu kadzidło mieszające się z mdłym zapachem zgniecionych płatków jaśminu. Gwiazdy nade mną mrugały łagodnie przez zasłonę ciemności, będąc niemymi świadkami naszego żalu
















