Wstąpienie Zagubionego Monarchy: Cesarz Wykuty z Popiołów

Wstąpienie Zagubionego Monarchy: Cesarz Wykuty z Popiołów

Autor: Elowen Vesper

Rozdział 2 Znajdź inne miejsce na pobyt
Autor: Elowen Vesper
22 lip 2026
Głos Valerie był chłodny, gdy skrzyżowała ramiona, przybierając postawę rozpuszczonej dziedziczki. Początkowo zamierzała być bardziej taktowna, lecz kiedy zobaczyła, że Kaelen nie odrzucił propozycji Sylvii, stało się jasne, że zamierza się tu zadomowić. Odrzuciła więc wszelkie pozory i przemówiła bez ogródek, zupełnie nie licząc się z jego uczuciami. Za nic w świecie nie pozwoliłaby, aby Kaelen mieszkał z nią pod jednym dachem. To było po prostu niedorzeczne – nigdy nie pozwoliła żadnemu z przystojnych dziedziców ze swojej szkoły zbliżyć się na taką odległość, dlaczego więc miałaby tolerować takiego spłukanego faceta jak on? Owszem, Kaelen pomógł kiedyś jej matce, ale Sylvia mówiła, że dała mu już dziesięć tysięcy dolarów w ramach podziękowania. Zdaniem Valerie dług został spłacony w całości. Teraz, widząc Kaelena pojawiającego się w łachmanach, przyjmującego gotówkę, a nawet biorącego ubrania od jej matki, a mimo to wciąż odmawiającego odejścia, jawił jej się jako bezczelny. Ktoś bez szacunku do samego siebie i dumy był kimś, kogo nigdy nie mogła szanować. Wyraz twarzy Kaelena pozostał niezmieniony. Od momentu, gdy zobaczył Valerie, dostrzegł w jej oczach lekceważenie i pogardę. Jednak ktoś taki jak on nie zniżyłby się do kłótni z nią. Dla niego Valerie była po prostu córką Sylvii. Gdyby nie to powiązanie, w ogóle nie zawracałby sobie głowy rozmową z nią. Jego niewzruszenie sprawiło, że Valerie zmarszczyła brwi. „Jesteś młody i sprawny, więc po co polegać na innych? Wyglądasz na kogoś, kto potrafi sam na siebie zarobić. Jeśli trzeba, mogę popytać i załatwić ci pracę. Może nie zarobisz fortuny, ale wystarczy na pokrycie podstawowych potrzeb. To chyba uczciwe, prawda?” Była zdeterminowana, by pozbyć się Kaelena z domu, nawet jeśli oznaczałoby to sprawienie kłopotu kilku znajomym poprzez znalezienie mu pracy w jednej z ich rodzinnych firm. Nie zamierzała pozwolić mu zostać w ich willi. Kaelen zaśmiał się cicho i pokręcił głową. Nawet nie spoglądając na Valerie, wziął ze stołu długopis i nabazgrał krótką wiadomość. Następnie wyciągnął ze swojej zużytej torby na ramię małą, nową paczuszkę z szarego papieru, wsunął do niej liścik i zakleił ją. „Powiedz pani Mercer, że to ode mnie” – powiedział, po czym wrzucił zniszczoną torbę do śmieci i wyszedł z willi, pozostawiając po sobie jedynie obraz samotnej, zdystansowanej sylwetki. Valerie patrzyła, jak odchodzi, czując nagłe, niewytłumaczalne ukłucie winy. Omal go nie zawołała z powrotem, lecz zawahała się i pozwoliła tej chwili minąć. *Oszalałaś, Winslow, żeby wołać z powrotem tego wiejskiego kmiotka!* – skarciła się w myślach i pokręciła głową, po czym poszła na górę, by przygotować się na popołudniowe zakupy ze swoją przyjaciółką. Jeśli chodzi o paczkę z szarego papieru, którą Kaelen zostawił na krześle, nie zwróciła na nią uwagi. Coś wyciągniętego z tak brudnej torby nie mogło mieć żadnej wartości. Gdyby nie fakt, że była przeznaczona dla Sylvii, wyrzuciłaby ją bez mrugnięcia okiem. Po wyjściu z willi Kaelen zatrzymał taksówkę. „Dokąd jedziemy, kolego?” – zapytał wesoło kierowca. „Do Kaelrix Tower” – odpowiedział od niechcenia Kaelen. Kierowca natychmiast odpalił silnik, spoglądając ciekawie na Kaelena. „Nie wyglądasz na kogoś, kto pracuje w Kaelrix Corp”. Jako weteran z pięcioletnim stażem w Pendleton widział mnóstwo pracowników Kaelrix Corp – zawsze nienagannie ubranych w garnitury. Facet w codziennym ubraniu, taki jak Kaelen, zmierzający do wieżowca firmy, to był debiut. Kaelen uśmiechnął się lekko. „Nie pracuję tam. To dyrektor generalny pracuje dla mnie. Idę tylko sprawdzić, jak się mają sprawy”. Kierowca zerknął z ukosa na Kaelena i zamilkł, tłumiąc parsknięcie. Dyrektor generalny Kaelrix Corp. był jedną z najbardziej prominentnych postaci w Pendleton, otoczoną przez śmietankę towarzyską i wpływowych ludzi. Nawet umówienie się z nim na spotkanie było dla większości niemal niemożliwe. Gdyby młody człowiek pokroju Kaelena twierdził, że dyrektor pracuje dla niego – oznaczałoby to, że Kaelen jest właścicielem Kaelrix Corp. *Co za bzdury wyssane z palca! Jeśli on jest prezesem Kaelrix Corp., to ja jestem królem świata! Dzisiejsza młodzież mówi bez zastanowienia. Zawsze wyolbrzymiają* – pomyślał kierowca, kręcąc głową i tracąc ochotę na dalszą rozmowę z Kaelenem. Około dziesięciu minut później ukazał się imponujący wieżowiec Kaelrix Tower, przewyższający o głowę okoliczne budynki, majestatyczny i potężny. Przechodzący obok prawie nigdy nie potrafili powstrzymać się od spojrzenia w górę z podziwem. Po zapłaceniu za kurs Kaelen skierował się prosto do recepcji. „Dzień dobry, panu. W czym mogę pomóc?” – recepcjonistka przywitała Kaelena profesjonalnym uśmiechem. „Czy mogłaby pani zadzwonić do Declana Russo i przekazać mu, że tu jestem?” – odpowiedział swobodnie Kaelen. Recepcjonistka mrugnęła z zaskoczenia. Przeszukiwała pamięć, ale wśród pracowników firmy nie potrafiła skojarzyć nikogo o nazwisku Declan Russo. Po chwili przeprosiła: „Przepraszam pana. Czy mógłby pan podać jego dział i stanowisko? To pomogłoby mi go odnaleźć”. „Stanowisko?” – ton Kaelena pozostał obojętny. „Och, jest dyrektorem generalnym”. Na te słowa pozostałe recepcjonistki odwróciły się, by spojrzeć na Kaelena z dziwnymi minami. Recepcjonistka, która rozmawiała z Kaelenem, w końcu zdała sobie sprawę, kim jest Declan Russo – ich dyrektorem generalnym. Zmierzyła go wzrokiem, a her nastrój zmienił się w irytację. Declan Russo był wiodącą postacią w towarzyskich kręgach Pendleton i przedsiębiorcą numer jeden w mieście. Choć jego oficjalnym tytułem był dyrektor generalny, wielu spekulowało, że jest również prezesem Kaelrix Corp., który po prostu woli nie rzucać się w oczy. Ludzie z różnych środowisk próbowali się z nim spotkać, ale Declan był znany z odrzucania próśb, chyba że chodziło o kogoś niezwykle wpływowego. A oto stał przed nią ten swobodnie ubrany młody człowiek, żądając, by Declan zszedł się z nim zobaczyć. Cóż za tupet! „Przepraszam pana. Nasz dyrektor jest obecnie na ważnym spotkaniu i nie przyjmuje niezapowiedzianych gości. Obawiam się, że nie będzie pan mógł się z nim dzisiaj zobaczyć” – odpowiedziała uprzejmie recepcjonistka, choć w duchu uważała prośbę Kaelena za skandaliczną. „Nie musi się pani o to martwić. Proszę po prostu podać mu moje nazwisko, a sam zejdzie, żeby się ze mną zobaczyć. Nazywam się Kaelen Vance” – powiedział Kaelen, wciąż niewzruszony. Recepcjonistka zawahała się, zaniepokojona, że może jednak mieć do czynienia z kimś ważnym. Nie chcąc ryzykować błędu, skinęła głową. „Dobrze, proszę chwilę poczekać, zadzwonię, aby to potwierdzić”. Gdy przygotowywała się do wykonania telefonu do sekretarki Declana, podeszła młoda kobieta ubrana w stylowy biznesowy garnitur. Miała około dwudziestu pięciu lat, mocny makijaż i powabną prezencję, która z łatwością mogła oczarować mężczyzn. Wszystkie recepcjonistki odwróciły głowy, by się z nią przywitać. „Panno Monroe!” Kobieta skinęła lekko głową, zachowując wyraz wyższości. Zerknęła na proste ubranie Kaelena i zapytała recepcjonistkę: „Co tu się dzieje?”. Recepcjonistka szybko wyjaśniła sytuację, a atrakcyjna kobieta zmarszczyła brwi. „Harper, oszalałaś? Czy ty wiesz, jakiego kalibru ludzie spotykają się z dyrektorem generalnym? Naprawdę myślisz, że taki obskurny dzieciak mógłby być jednym z nich?” – skarciła ją powabna kobieta. „Gdybyś miała pytać za każdym razem, gdy ktoś chce zobaczyć dyrektora, zostałby zasypany pracą. Ewidentnie nie nadajesz się do tej roboty. Jutro zgłoś się do magazynu!” Ton atrakcyjnej kobiety był szorstki i bezkompromisowy, przez co recepcjonistka Harper zbladła i zaczęła jąkać przeprosiny. Wiedziała doskonale, że tamta kobieta mogła ją zwolnić, gdyby tylko zechciała. Po dalszym besztaniu Harper, powabna kobieta skierowała wzrok na Kaelena, a jej oczy przepełniła pogarda. „Słuchaj, dzieciaku, to jest siedziba główna Kaelrix Corp., a nie plac zabaw” – zadrwiła. „Wyjdź stąd teraz, a odpuszczę ci bez konsekwencji. W przeciwnym razie...” Rzuciła spojrzenie na rosłych ochroniarzy stojących w pobliżu. „Każę im cię stąd 'odprowadzić'”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Znajdź inne miejsce na pobyt – Wstąpienie Zagubionego Monarchy: Cesarz Wykuty z Popiołów | Czytaj powieści online na beletrystyka