Rhea Vance zginęła w kanibalistycznych ciemnościach oszalałego świata. Teraz obudziła się na trzy dni przed nadejściem „Aeolusa” – supertajfunu, który zwiastuje dekadę piekła. Mając zaledwie 72 godziny, zanim zawyją wichry i wzbiorą wody, Rhea nie marnuje ani sekundy. Odzyskuje swoje ukryte przestrzenne sanktuarium, opróżnia konta bankowe i rzuca się w wir szaleńczych zakupów o najwyższą stawkę. Od ton wołowiny wagyu i zapasów medycznych po szyby odporne na eksplozje i sprzęt polarny – zamienia swoje mieszkanie w twierdzę nie do zdobycia. Podczas gdy jej niewierny były partner i jego manipulująca kochanka bawią się w błogiej nieświadomości, Rhea szykuje się na mróz, ogień i głód. Tym razem nie będzie ofiarą. Tym razem, gdy świat będzie skomlał o kęs chleba, ona będzie delektować się wykwintną ucztą za stalowymi drzwiami.

Pierwszy Rozdział

„Ach...” Oczy Rhei Vance gwałtownie się otworzyły, gdy nagle usiadła na łóżku. Krople potu spływały jej po czole. Jej spojrzenie wypełniło się dezorientacją i rozpaczą. Jej mętna świadomość została poruszona widokiem, który miała przed sobą. Czy to moje mieszkanie sprzed apokalipsy? Ding. Ding. Seria powiadomień tekstowych rozległa się w krótkich odstępach czasu. Sięgnęła po telefon leżący na szafce nocnej. Na ekranie widniała data: „14 września 2029, godzina 9:32”. Przejrzała kilkanaście nieprzeczytanych wiadomości. Wszystkie były ostrzeżeniami przed supertyfunem o nazwie „Eol”, który miał uderzyć w wybrzeże wczesnym rankiem 17 września. Wiadomości szczegółowo opisywały sztorm piątej kategorii i prognozy ulewnych deszczy. Rhea była oszołomiona. Czy ja nie umarłam? Czy nie zginęłam w kanibalistycznej ciemności apokalipsy? Czy to możliwe, że moje niespełnione pragnienia uwięziły mnie w koszmarze na skraju śmierci? Ding. Kolejne ostrzeżenie nadeszło o 9:37. Rhea mocno uszczypnęła się w ramię. Ostry ból potwierdził, że to nie był sen. Odrodziła się — trzy dni przed uderzeniem supertyfunu. Nie. Mówiąc dokładniej, zostały mi tylko dwa i pół dnia. Rhea nie czuła radości. Tylko przytłaczające poczucie wyczerpania, które ciążyło jej na sercu. Tyfuny, ulewne deszcze, powodzie, ekstremalne temperatury i trzęsienia ziemi. Każda katastrofa to żywe piekło. Jaki jest cel mojego odrodzenia? Ale teraz, skoro wróciłam do tego życia, czy chcę po prostu czekać na nadejście śmierci? Nie, absolutnie nie! Przemyła twarz zimną wodą i spojrzała w lustro. Odbicie pokazywało młodą, piękną kobietę o nieskazitelnej cerze. Była to kobieta nietknięta przez koszmary apokalipsy. Wszystko wydawało się tak idealne. Jej zmęczony wzrok padł na jadeitowy wisior na szyi — rzecz, którą miała przy sobie, odkąd została porzucona w szpitalu po urodzeniu. Brooks Halloway poprosił kiedyś o niego jako o prezent dla najpopularniejszej dziewczyny w szkole — Sloane Kray. Trzy lata po wybuchu apokalipsy Sloane wciąż była delikatna i promienna. Jej ubrania były zawsze nieskazitelnie czyste, a skóra różowobiała. Wyglądało to tak, jakby wciąż żyła w erze obfitości. Rhea przypomniała sobie moment, gdy głód niemal ją pokonał. Dostrzegła wtedy Sloane wyjmującą lody z wisiora i z gracją je liżącą. To wspomnienie podsunęło Rhei pewien pomysł. Sięgnęła po ostrze i nacięła palec, pozwalając kropli krwi spaść na wisior. Wisior wyemitował blask. Kiedy otworzyła oczy, znalazła się w mieszkaniu bez drzwi wejściowych. Poza bieżącą wodą i prądem, było całkowicie nieumeblowane. Układ składający się z dwóch sypialni i salonu zajmował około 80 metrów kwadratowych, z sufitami na wysokości trzech metrów. Obok salonu znajdował się ogród o powierzchni 10 metrów kwadratowych wypełniony ciemną ziemią. „01:56:13”. Świecący licznik unosił się w powietrzu w salonie. Czy to ta przestrzeń pozwoliła Sloane żyć tak wykwintnie, czy też została mi odebrana? Gdy opuściła tę przestrzeń, w jej umyśle utkwił obraz innego domu. Dzięki skupieniu myśli mogła wyczuć wszystko, co się w nim znajdowało. Rhea postanowiła użyć wrzątku, by przetestować funkcjonalność przestrzeni. Odkryła, że woda zachowuje świeżość wszędzie poza balkonem i ogrodem. Gdy zaczęła umieszczać przedmioty w sanktuarium za pomocą swojej świadomości, licznik zatrzymał się. Jednak wejście do sanktuarium powodowało automatyczne wznowienie odliczania. Czas uciekał, a ona nie mogła sobie pozwolić na marnowanie ani chwili na rozmyślania nad tajemnicami. Skoro otrzymała tę drugą szansę i potęgę przestrzeni na wyciągnięcie ręki, musiała wykorzystać okazję, by odmienić swój los. Poprzednie życie spędziła na śledzeniu nadchodzących katastrof naturalnych. Była przytłoczona prawdą i odpowiedziami. Życie jest ciężkie. Odpędzając wszelkie zalegające emocje, wyjęła papier i długopis, by sporządzić listę zapasów. Rhea dorastała w sierocińcu. Mimo pozornie spokojnej fasady, środowisko to było pełne bezwzględnej rywalizacji. To ukształtowało ją jako osobę dbającą przede wszystkim o własny interes. Od najmłodszych lat czuła wrodzony brak bezpieczeństwa. W szkole podstawowej zbierała kartony i śmieci, by związać koniec z końcem. W gimnazjum podejmowała się różnych prac dorywczych, takich jak korepetycje, sprzątanie i wszystko inne, za co płacono. Jeśli można było zarobić pieniądze, wchodziła w to. Poza tym świetnie się uczyła i zajmowała czołowe miejsca w egzaminach wstępnych. Nawet jako studentka drugiego roku medycyny godziła naukę z udzielaniem korepetycji pięciu maturzystom, pobierając 200 za sesję. Wiedziona nieustanną pogonią za stabilizacją finansową, Rhea zajmowała się różnymi dodatkowymi zajęciami. Niezależnie od tego, czy była to praca agenta ubezpieczeniowego, czy twórcy w mediach społecznościowych, była gotowa pracować legalnie. Przez lata udało jej się zaoszczędzić 200 000 na wkład własny. Ale teraz cały mój trud jest daremny. Po południu miała zajęcia na uczelni. Wieczorami odbywały się sesje korepetycji. Jednak nie były one już potrzebne. Rhea wysłała wiadomość na WhatsAppie do rodziców uczniów, informując ich, że trafiła do szpitala i nie może kontynuować nauczania. Wezwała ich do znalezienia zastępstwa i poprosiła o uregulowanie zaległych opłat. Rodzice byli majętni. Dlatego czesne za korepetycje płacono co pół miesiąca. Wkrótce potem dwoje z nich odpowiedziało, przesyłając 500 w ramach prezentu z życzeniami zdrowia, co w sumie dało kwotę 6000. W tej pilnej sytuacji nie zapomniała przypomnieć rodzicom: „Zbliża się supertyfun. Proszę zrobić zapasy żywności i artykułów ratunkowych”. Katastrofy naturalne stawały się częstym zjawiskiem. Lista leków Rhei ciągnęła się przez trzy duże strony. Większość z nich była nie tylko kosztowna, ale i trudna do znalezienia w lokalnych aptekach. Zrobiła zdjęcie obszernej listy i wysłała ją do Jonasa Reeda, przedstawiciela farmaceutycznego i przyjaciela z dzieciństwa. „Bogaty nowy klient pilnie tego potrzebuje. Muszą zostać dostarczone do wieczora. Proszę o cenę z rabatem”. Jonas odpisał natychmiast: „Przyjąłem”. W ciągu pięciu minut Rhea otrzymała od niego telefon. „Rhea, ta lista jest dziwna. Jesteś pewna, że nie żartujesz?” „Płatność została dokonana. Klient ma tylko jeden wymóg. Chce otrzymać paczkę do wieczora”. Bez wahania rozłączyła się i przelała 50 000. Lepiej zapłacić za dużo, niż otrzymać za mało. Rhea czuła się przytłoczona ogromną ilością zapasów, które musiała zgromadzić. Gdy chwyciła klucze i ruszyła do wyjścia, dostrzegła na stole limitowaną edycję sneakersów Air Jordan. Nie mogła powstrzymać chęci uderzenia głową w ścianę z frustracji. Zawsze żyła praktycznie. Jednak jeśli chodziło o Brooksa, czuła się, jakby była pod wpływem miłosnego uroku. By go zdobyć, poniosła ogromne wyrzeczenia. Wyprowadziła się z akademika, by wynająć drogie mieszkanie w pobliżu szkoły. We wczesnych godzinach porannych stała nawet w kolejce pod specjalistycznym sklepem, by kupić mu te jordany. Choć na własne buty nigdy nie wydała więcej niż 300, nie wahała się wydać ponad 8000 na limitowaną parę dla niego. Jednak jego reakcja była chłodna. Przyjął prezent tylko po to, by poprosić o wisior. Gdy doszło do jej wyznania miłości, nigdy nie dał jasnej odpowiedzi. Zamiast tego Brooks zabrał Sloane na zewnątrz podczas nadciągającego tyfunu i skonsumował zapasy ratunkowe, które ona starannie gromadziła. Przez trzy bezlitosne lata Brooks nawet nie drgnął, by pomóc Rhei. Zamiast tego chłodno przyglądał się, jak była bita i dręczona przez potwory apokalipsy. Gdybym o tym wiedziała, oddałabym te jordany psu. Tym razem chciałabym zobaczyć, czy Brooks i Sloane będą mogli żyć luksusowo bez moich zapasów i przestrzeni! Supertyfun szalał przez pół miesiąca, a po nim nastąpiły trzy kolejne miesiące ulewnych deszczy. Cała metropolia została zalana. Wynajmowane przez nią mieszkanie na 18. piętrze uchroniło ją przed powodzią. Ale jej życie wcale nie było łatwe. … Rhea opuściła kompleks mieszkaniowy i udała się do pobliskiego stoiska z jedzeniem, by zjeść swój pierwszy posiłek tego dnia. Bez zwłoki udała się do wypożyczalni samochodów i wynajęła ciężarówkę z furgonem. Jej pierwszym przystankiem był salon Air Jordan. Pracownicy byli zaskoczeni jej prośbą o zwrot butów. W końcu były to limitowane nowości, o które klienci się zabijali. Otrzymała zwrot w wysokości ponad ośmiu tysięcy. Za te pieniądze mogła zrobić zapasy artykułów codziennego użytku na lata. Po co komu facet? Pojechała na ulicę pełną sklepów z drzwiami i oknami. Zamówiła dwoje najsolidniejszych dostępnych drzwi ze stali nierdzewnej, każde wyposażone w trzy ryglowe zamki, które gwarantowały wytrzymałość nawet na uderzenie młotem kowalskim. Całkowity koszt wyniósł ponad 6000 wraz z montażem. Rhea zmierzyła wymiary swoich drzwi przed wyjściem z domu. Początkowo właściciel sklepu martwił się o dokładność jej pomiarów, ale gdy usłyszał nazwę jej osiedla, chętnie się zgodził. Zrobił tam mnóstwo interesów i dobrze znał specyfikację. „Jeśli pani się spieszy, możemy je przygotować na pojutrze”. Po drugiej stronie ulicy znajdował się zakład szklarski. Rhea wybrała najgrubsze szkło hartowane. Kosztowało 600 za stopę kwadratową. Montaż zaplanowano na ten sam poranek. Niech sobie walą i rozbijają. W tym życiu nikt nie wejdzie tu z nożem, by mnie skrzywdzić.

Odkryj więcej niesamowitych treści