Wstąpienie Zagubionego Monarchy: Cesarz Wykuty z Popiołów

Wstąpienie Zagubionego Monarchy: Cesarz Wykuty z Popiołów

Autor: Elowen Vesper

Rozdział 9 Wojowniczy Władca
Autor: Elowen Vesper
22 lip 2026
Kaelen wyrwał się z zamyślenia, idąc dalej brzegiem rzeki, podziwiając światła po obu jej stronach. Około dziesięć minut później odebrał telefon od Declana. – Panie Kaelen, wciąż pracujemy nad zidentyfikowaniem najbardziej żyznych gruntów w stanie, co zajmie nam jeszcze trochę czasu. Co do dziewczyny, o którą pan pytał, zebraliśmy informacje. Jest w ostatniej klasie w liceum Pendleton, w grupie czwartej. Załatwiłem już dla pana status ucznia z przeniesienia, a pana legitymacja jest gotowa. Zostanie dostarczona do willi jeszcze dziś wieczorem. Kaelen skinął głową. – Zrozumiałem. Z ziemią się nie spieszy; ważniejsza jest dokładność. Upewnijcie się, że wszystkie informacje są starannie zweryfikowane. Declan pospiesznie potwierdził, po czym Kaelen zakończył połączenie. Gdy tylko odwrócił głowę, ostry podmuch wiatru przemknął mu koło twarzy. Żelazna kula minęła go o włos i uderzyła w ziemię tuż za nim, roztrzaskując kamienny chodnik. – Dzieciaku, nic ci nie jest? – Mężczyzna w średnim wieku podbiegł do niego, pośpiesznie przepraszając Kaelena. Mężczyzna miał kwadratową szczękę i przenikliwe oczy; emanował aurą autorytetu. W każdym jego ruchu widać było godność. Obok niego stała młoda, osiemnastoletnia, może siedemnastoletnia dziewczyna o delikatnych rysach twarzy i jasnej cerze. Ubrana była w czarny strój do sztuk walki. W swoich smukłych dłoniach ściskała kolejną żelazną kulę. Gdy Kaelen nie zareagował, a biorąc pod uwagę, że kula trafiła jedynie w ziemię, dziewczyna zmarszczyła brwi. – Tato, przecież nic mu się nie stało, po co go przepraszasz? W jej głosie pobrzmiewała nuta rozdrażnienia – tego rodzaju, jaki sugerował, że jest rozpuszczoną panienką przyzwyczajoną do stawiania na swoim. – Zamilcz, Claro! Kula wyślizgnęła ci się z dłoni, a to twoja wina. Chociaż nikogo nie zraniła, przestraszyłaś go. Przeproś natychmiast! – Głos mężczyzny w średnim wieku był surowy i pełen prawości. Dziewczyna o imieniu Clara wyglądała na niechętną, ale wydukała z siebie beznamiętne przeprosiny pod adresem Kaelena, a w jej głosie nie było cienia szczerości. Kaelen rzucił okiem na mężczyznę, po czym spojrzał na Clarę i powiedział spokojnie: – Jeśli zamierzasz ćwiczyć ciosy z żelaznymi kulami, powinnaś być bardziej ostrożna i znaleźć miejsce, gdzie nie ma ludzi. Clara natychmiast wybuchła. Przez całe życie była rozpieszczana i nigdy wcześniej nie została zbesztana przez kogokolwiek spoza własnej rodziny. Ignorując obecność ojca, warknęła na Kaelena: – Przecież już przeprosiłam. Nie przeginaj! Gdzie ćwiczę, to nie twoja sprawa. Co ci do tego? Gdy tylko to powiedziała, nagle zmarszczyła brwi, zdezorientowana. – Zaraz, chwileczkę, skąd wiedziałeś, że ćwiczę ciosy z żelaznymi kulami? Jej rodzina była wyjątkowa – ze wspaniałym rodem silnie osadzonym w tradycjach sztuk walki. Metoda ćwiczeń z żelaznymi kulami była przekazywana przez wybitnych mistrzów rodziny. Była to technika, którą stosowało zaledwie kilkoro adeptów sztuk walki w celu uszlachetnienia kontroli nad uderzeniami, wymagająca doskonałego opanowania posiadanej siły. Był to niesamowicie zaawansowany proces szkoleniowy, więc Kaelen, ze swoją powierzchownością uczonego i bez widocznych jakichkolwiek związków ze światem sztuk walki, pod żadnym pozorem nie powinien był o tym słyszeć. Jednak Kaelen nawet nie pokwapił się, by udzielić odpowiedzi na to pytanie; jedynie się uśmiechnął i potrząsnął głową, odchodząc z tego miejsca. – Jaki on ma problem? Zrobiłam mu łaskę i przeprosiłam, a on naprawdę myśli, że jest kimś wyjątkowym, zgrywa takiego wielce ważnego! – burknęła Clara, patrząc jak Kaelen oddala się niespiesznym krokiem. – Tato, idę za nim! Musi się nauczyć, co się dzieje, gdy ktoś nie okazuje szacunku rodzinie Montgomerych! – Nie mogąc powstrzymać ogarniającej jej frustracji, szykowała się, by za nim popędzić i dać mu nauczkę. Nim jednak zdołała zrobić choć jeden krok, na jej ramieniu spoczęła silna i potężna dłoń, przytrzymując ją w miejscu. – Tato... – Clara spojrzała na ojca, a w jej tonie dało się usłyszeć lekkie poirytowanie. – Claro, ile razy mam ci powtarzać, że musisz zmienić swoje nastawienie? – Mężczyzna w średnim wieku zabrał dłoń; jego wyraz twarzy był niezwykle poważny. – To, że nauczyłaś się rodzinnych technik i rozwinęłaś siłę wewnętrzną, i to, że nasza rodzina cię chroni, nie oznacza, że możesz zachowywać się lekkomyślnie i lekceważyć innych. Świat jest pełen ukrytych talentów, a z takim nastawieniem z pewnością narobisz sobie kłopotów. Jednak słowa ojca ani trochę do niej nie dotarły. Zbyła to zwykłym wzruszeniem ramion. – Ukrytych talentów? Tato, spójrz na tego faceta; czy on wygląda na kogoś wyjątkowego? To tylko jakiś słabeusz. Dlaczego miałabym się nim przejmować? Tym razem ojciec nie próbował z nią wchodzić w polemikę. Odepchnął jej intencje tylko dlatego, aby nauczyć ją skromności i zaoszczędzić sobie zbędnych problemów. Co zaś się tyczy Kaelena – z jego swobodnym, lekkim ruchem nie przypominał on kogoś uformowanego pod rygorem rzemiosła wojennego. Gdyby nie zaledwie tamten mały, niefortunny zbieg okoliczności, ojciec Clary ani po raz kolejny nie zawróciłby sobie Kaelenem najmniejszych myśli. Przy uwzględnieniu swojego wysokiego i zaszczytnego stanowiska, to nawet wschodzące talenty Dawnshire rzadko miały przywilej stać się punktem jakichkolwiek jego odczuć – cóż by dopiero dyskutować nad nic nieznaczącym młodzieńcem o wątłej sylwetce. Kaelen resztę całego upływającego wieczoru decydował się na beztroskie przebycie zatłoczonymi alejkami całego zgiełku; bawił go wielkomiejski rytm powrotu na te terytoria miejskich budowli. Mając ogrom czasu straconego nad brzegami odludnych masywów o pełnych grozy terytoriach – miejskie życie działało tu zbawiennie ożywiającym zapachem ukojenia. Niespieszny marsz doprowadził do późnej ciszy okolicznej godziny dwudziestej trzeciej; to wtedy tętno miasta zastygło. Za sprawą przejścia ku głębi zaułka jego nozdrza dotknęła urokliwa woń lokalnego poczęstunku u krańca tamtych granic miasta. Nie odnotowując przymusu względem zadań, siadając do spożycia misy ostro i zmysłowo rzucającego ognistego potrawki smakował on starannie i bardzo powoli jego rześkie, sycące, a także znane nuty. Zaledwie po kilku minutach zjawiło się dwoje przybyszów – przypadkiem ów ojciec wraz z córką, jakich widział wcześniej w innej scenerii. Mężczyzna w średnim wieku skinął z szacunkiem głową, dając wyraz uśmiechu zadowolenia by następnie usadowić się blisko w sąsiedztwie; ku jednak wielkiemu niezadowoleniu wzroku ze strony niepocieszonej dziewczyny – za czym wywróciła gwałtownie oczyma. „Uch, jakoś nie mogę uniknąć tego faceta, co za pech!” Kaelen bez mrugnięcia okiem raczył się posiłkiem nie dając najdrobniejszych znaków świadomości o zajściu bliskiej egzystencji dziewczyny wraz z dumnym krewnym. Z kolei na widok potrawy – dziewczyna zgłodniała całą nocną dawką uciążliwych i rygorystycznych wymogów pożerała jedzenie we wszystkich ujęciach nieopanowanej, dzikiej głodnej łapczywości z szeroko promieniującym rozbawieniem spoglądającego ojca przed jej osobą. Niedaleko tego obiektu przylegająca placówka budowy o tak nietypowej porze operowała sprawną strukturą dźwigów; obsługa była głucha na cienie porażki w trwającej porze ciemnego krajobrazu pełnego gwiezdnych odblasków miasta. W trakcie domykania się resztek ze zjadliwego ubytku – ten dostojny arystokrata poderwał potężne ugięcie kroków opuszczając krąg stolika by powziąć chęć na dokupienie kilku dodatkowych puszek wsparcia w sklepiku dla poprawnego ugaszenia ich napędzających sił. Jednak raptem nie więcej jak może dystansu na wielkość małych 100 przebytych odstępów ulica ta usłyszała gwałtowny huk zatrważających wręcz wibracji powietrza zwiastujący o całkowitym zniszczeniu stalowego potwora ze stanowiskiem napędzającego silnika z całym ramieniem pędzącym ze świstem opadającej śmierci bezdusznie w sam ułamek ujęcia siedzącej Clary. – Clara! – krzyknął mężczyzna, a jego oczy rozszerzyły się z przerażenia. Mimo iż dysponował niezwykłą potęgą i determinacją – setka metrów odstępu ukształtowała się do poziomu niemożliwego do odwrócenia. Cień wielkich, walących się filarów to obłędny galop pozbawionego barier kolosa; rozumiał, że spóźni zjawienie dłoni ratunku w ocaleniu latorośli rodu. Clara także wyczuła nadciągającą zagładę. Zamierzała uciec, wstać i osunąć ciało daleko w mgnieniu chwili. Lecz ostre przybranie sześciogodzinnego rytmu końskich osi bojowych jak również katorżniczych sił ujętych u boku ostrej metalowej broni wyprężyło wszelkie rezerwy zapasów po jej stronie; organizm stawał się bezwładnym. Nie sprostała podołaniu szans ucieczki; bezdusznie stała przed perspektywą utraty swojego bytu tuż z wolą bezlitosnego opadnięcia rdzawych ton pod swoją kruchością ciała. – Nie! – krzyknęła z rozpaczą, zamykając oczy w oczekiwaniu na uderzenie. Westchnienie. Ciche westchnienie dobiegło jej uszu, po czym poczuła, jak owiewa ją podmuch wiatru. Po czymś, co wydawało się wiecznością, spodziewany ciężar nigdy na nią nie spadł. Ostrożnie otworzyła oczy i to, co zobaczyła, kompletnie ją zszokowało. Obok niej stał Kaelen. Spokojny i opanowany. Za pomocą jednej, smukłej i białej jak marmur dłoni zdołał powstrzymać i zneutralizować bez żadnego wysiłku napierające na jej łuskę ramiona śmiercionośnych dźwigarów prosto z samego pędu pod chmury miasta. Setki jardów dzieliło także ojca, wprawiając ten niezwykły krajobraz w skrajność szaleństwa; z trzęsącym się drganiem tonów podążały słowa ku niepojętej osobie w niezmąconym skupieniu zaledwie na dłoni cudownego fenomenu w ocalałym miejscu z wrogiem z mroków wielkiego stalowego upadku podłogowego uziemienia pośrodku całego zniszczenia. – Być tak pełnym wdzięku, a jednocześnie tak potężnym, unosić tony, jakby były niczym... ten chłopak musi być Suwerenem Sztuk Walki!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 9 Wojowniczy Władca – Wstąpienie Zagubionego Monarchy: Cesarz Wykuty z Popiołów | Czytaj powieści online na beletrystyka