Perspektywa trzecioosobowa
Lance patrzył, jak odchodzi, starając się nadążyć drobną sylwetką za tempem, które sama sobie narzuciła.
Nawet w tej sytuacji uważał ją za uroczą.
Bolało go, że tak na nią działa, natychmiast, bez słowa. Spojrzał na Ashera, który skinął głową ze zrozumieniem.
– Będę jej pilnował.
– Musisz.
– Tak jest, szefie.
– Nic jej się nie może stać – przypomniał mu.
– Tak jest, sz
















