Straciłam rodziców, gdy miałam sześć lat, i od tamtej pory mieszkam z ciotką i jej rodziną. Dzisiaj wypadły moje dwudzieste pierwsze urodziny i oczywiście nikt z nich nie złożył mi życzeń.
Zamiast tego cała rodzina zorganizowała wycieczkę – cała, z wyjątkiem mnie. Wyglądało to tak, jakby celowo chcieli mi przypomnieć, że nie jestem kochana. Byłam nikim więcej niż służącą.
Kiedy wrócili, zdawali się być w posiadaniu wyśmienitych wieści. Tinsley, moja kuzynka i rozpuszczona smarkula, wbiegła do swojego pokoju, po czym wpadła do salonu, krzycząc: „Mamo, niebieska sukienka czy czerwona? Nie mogę uwierzyć, że wychodzę za mąż do rodziny Vextonów!” – pisnęła.
„Wiem, twój ojciec był zachwycony, gdy zaproponowali unię między naszymi rodzinami. To zbuduje nam majątek na pokolenia!” – przytaknęła ciotka Rowena, przygładzając włosy. „Niedługo tu będą, załóż jakąkolwiek sukienkę”.
Początkowo byłam zdezorientowana, próbując zrozumieć, o co im chodzi. Nigdy nie słyszałam, żeby w ogóle interesowali się małżeństwem.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. „Już są” – ciotka promieniała, po czym odwróciła się do mnie z odrazą. „Lepiej idź się przebrać w coś porządniejszego”.
Problem polegał na tym, że to właśnie było moje „coś porządniejszego”.
Zaczęłam nakrywać do stołu do rodzinnej kolacji między moją ciotką a powszechnie znaną, sławną na całym świecie rodziną Vextonów. Tinsley zawsze miała najlepsze życie, a teraz wchodziła w aranżowane małżeństwo z miliarderem.
Wszyscy weszli, wyglądając niezwykle z klasą; ciotka i wuj witali ich jednego po drugim. Spojrzałam na trzech wysokich mężczyzn ubranych w garnitury – z pewnością jeden z nich musiał być przyszłym mężem Tinsley.
Usiedli przy stole, a pani Vexton, w ciasno upiętym koku i czerwonej sukience, odchrząknęła. „Kaelen zaraz do nas dołączy, jest bardzo podekscytowany możliwością stania się częścią waszej rodziny”.
A więc to nie był żaden z obecnych tu mężczyzn. Mogłam tylko zgadywać, jak wygląda, skoro wszyscy oni byli wysocy i mieli idealne twarze.
Drzwi się otworzyły i wszyscy odwróciliśmy się w ich stronę. Tam stał on, w jednym z najdroższych garniturów, jakie znała ludzkość, z nienagannie przystrzyżoną brodą i idealnie zarysowaną szczęką, ale przecież nie byłam ślepa. Ten mężczyzna siedział na wózku inwalidzkim.
Zobaczyłam identyczny wyraz szoku na twarzach ciotki, wuja i kuzynki.
Podjechał wózkiem do stołu. „Wybaczcie spóźnienie” – powiedział najgłębszym głosem, jaki kiedykolwiek słyszałam; w jego tonie ani na twarzy nie było ani krzty emocji. „Wyjęcie wózka z samochodu bywa uciążliwe” – wyjaśnił.
„Och, czy zapomniałam wspomnieć, że Kaelen od bitego roku jest sparaliżowany od pasa w dół? Lekarze mówią, że nigdy nie będzie mógł chodzić” – dodała pani Vexton.
„To rzeczywiście istotna informacja, którą pominęłaś” – ciotka podniosła się z miejsca, pociągając za sobą Tinsley. „Wybaczcie nam na chwilę”. Obie zniknęły na górze, zostawiając wszystkich przy jedzeniu w milczeniu.
Mój telefon zaczął dzwonić w dłoni. Zobaczyłam, że to Silas, mój chłopak od dwóch lat. „Muszę to odebrać” – przeprosiłam, odchodząc od stołu, jakby kogoś to w ogóle obchodziło.
Pospieszyłam na górę do swojego pokoju, komórki bez okien, by odebrać połączenie.
„Zobaczymy się dzisiaj?” – zapytał mój chłopak przez telefon.
„Nic nie mogę obiecać. Narzeczony Tinsley okazał się kaleką, więc jestem pewna, że atmosfera będzie dziś jeszcze gorsza. Opowiem ci szczegóły później”. Rozłączyłam się i wracałam na dół, gdy usłyszałam pociąganie nosem dochodzące z otwartych drzwi sypialni obok mojej.
„Weź się w garść, Tinsley Crestwell!” – syknęła na nią ciotka, nie radząc sobie ze ściszaniem głosu.
„Nie, mamo, nie mogę za niego wyjść!” – zawodziła Tinsley. „Nie mogę sobie tego zrobić, on jest inwalidą, byłabym dla niego tylko opiekunką”. Pociągnęła nosem.
„Musisz, twój ojciec podpisał kontrakt. To imperium warte miliardy dolarów, nasza rodzina nie może sobie pozwolić na utratę tych powiązań”.
„Ale jak ja będę miała dzieci? Nie chcę kaleki” – szlochała dalej.
Przyłożyłam dłoń do ust, tłumiąc śmiech. Zasłużyła na to wszystko za te wszystkie lata, podczas których urządzała mi piekło.
Postanowiłam zostawić je w ich nieszczęściu i cieszyć się posiłkiem na dole. To był najlepszy prezent urodzinowy – widzieć moją kuzynkę tak płaczącą.
Dołączyłam do nich przy stole i przeżuwałam jedzenie. Kiedy podniosłam wzrok, zamarłam. Jego spojrzenie było utkwione we mnie – przyszły narzeczony Tinsley patrzył prosto na mnie, a moje serce stanęło w miejscu. Chciałam odwrócić wzrok, ale nie mogłam; moje nogi drżały pod stołem, a w brzuchu poczułam coś, czego nie potrafiłam ubrać w słowa.
Zdołałam odwrócić wzrok dopiero wtedy, gdy ciotka wróciła z kuzynką. Zauważyłam, że Tinsley zdążyła już poprawić makijaż.
„Przepraszamy za to zamieszanie, coś wypadło” – powiedziała ciotka, ponownie zajmując miejsce. Przykleiła szeroki uśmiech. „Miło cię poznać, Kaelenie. Nasza rodzina jest wdzięczna za możliwość zjednoczenia się z waszą”.
Nie odpowiedział. Skupił się na jedzeniu, zachowując się tak, jakby nikogo innego tu nie było. To tylko poprawiało mi humor – facet miał ją gdzieś? To była najlepsza kara. Coraz trudniej było mi ukryć kpiący uśmiech.
„Nasza córka jest zachwycona spotkaniem z tobą” – uśmiechnęła się do stołu, a wszyscy odwrócili się w stronę Tinsley. Ciotka nagle objęła mnie ramieniem, a oczy wszystkich natychmiast spoczęły na mnie. „To jest nasza córka, Tinsley, i to ona będzie twoją panną młodą”.