Lyra POV
W tym masywnym bukiecie były lekko licząc dwa tuziny róż. Kiedy do nas dotarł, wyciągnął je w moją stronę.
Odebrałam kwiaty, czując przypływ zaskoczenia. – Są piękne – powiedziałam głosem niewiele głośniejszym od szeptu.
– Zgodnie z moimi źródłami, twoje ulubione – powiedział, puszczając oko.
– Źródłami? – zapytałam zdezorientowana.
– Twoja matka – odparł z figlarnym uśmiechem. – Poinform














