W momencie, gdy się pojawił, roztaczał wokół siebie aurę kogoś prawdziwie niezwyciężonego.
Wyglądało na to, że nic nie zdoła go powstrzymać — ani człowiek, ani bóg.
Nie miało znaczenia, czy zadawałeś obrażenia fizyczne, czy byłeś magiem — wystarczyło go raz dotknąć, a natychmiast ginąłeś.
Ponieważ jego odbijanie obrażeń nie opierało się na tym, ile sam otrzymał, ale skalowało się z jego pancerzem
















