Uśmiecham się pod nosem, wracając do pracy i przewracając churros na drugą stronę, gdy nabierają ładnego, złotobrązowego koloru.
– Masz u siebie w pokoju jakąś czekoladę, Finnianie Sullivan? – pytam, znając już odpowiedź.
– Oczywiście, że mam.
– To idź po nią – zrobię sos do maczania.
Przez sekundę się waha, ale śmieję się i lekko trącam go stopą w łydkę.
– Naucz się dzielić – droczę się z nim, s
















