Arturo daje mi wolne na porannej zmianie następnego dnia, jako że siedzieliśmy w pracy do nieludzkiej godziny. Kiedy spotykam Finniana w kuchni, ziewającego i szukającego kawy, jest już grubo po porze lunchu.
— Nienawidzę cię — mruczy Finnian, podając mi kawę i pocierając oczy. — Rozwalasz mi rytm snu, Piccola. Nie sypiam już swoich dziesięciu godzin na dobę, a to rujnuje moje zwykle promienne usp
















