— Panie? — mówi Arturo, ruszając mi na ratunek. Podchodzi do mojego boku, polerując szklankę. Zauważyłam, że jego ręce są zawsze w ruchu — ciągle coś naprawia, czyści, prostuje.
— No, Arturo? — mówi Moretti, przenosząc wzrok na szefa baru. — Jak ona się odnajduje?
— Na razie nieźle — mówi Arturo, a kiedy na niego spoglądam, dociera do mnie, że to może być wielka pochwała od człowieka o tak wysokic
















