— Co ty sobie, do diabła, myślisz, Finnianie Sullivan! — syczę, wychylając się nad barem, żeby pacnąć go w ramię. — Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś?!
Szczerzy się do mnie, wyraźnie zadowolony ze swojej małej sztuczki. — Nie pytałaś, Bee. No dalej, gotowa do powrotu? Pozwolę ci zrobić mi kolację.
Piorunuję go wzrokiem, ale przyznaję — trudno się na niego gniewać, kiedy uśmiecha się do mnie w ten
















