Z pieniędzmi i wizytówką mocno zaciśniętymi w dłoni, ruszam w stronę mojego ochroniarza, postanawiając mieć to droczenie się z głowy raczej wcześniej niż później. W końcu i tak mnie to nie ominie.
– Łaaaau, ile wyciągnęłaś? – pyta Finnian Sullivan, uśmiechając się przebiegle i nachylając nad barem, by zajrzeć mi do ręki.
– Och, ledwie okrągły milion – mówię z westchnieniem, opierając się o bar nap
















