Po wyjściu Finniana Sullivana odpływam jeszcze na chwilę w sen, pełna obaw i pytań, a kiedy się budzę, słońce jest już znacznie wyżej. Kręcę głową, odpędzając resztki snu i spoglądam na drugą stronę łóżka. Pościel jest rzeczywiście zmięta – a na poduszce, której używał wczoraj Finnian Sullivan, widać wyraźne wgniecenie.
A więc to jednak nie był sen.
Wzdycham i wstaję, idąc do łazienki, by przygoto
















