— No proszę — mówi Cristiano, krzyżując ramiona i nie przestając uśmiechać się drwiąco do Finniana i mnie. — Czyż to nie… przytulne.
Finnian w końcu odzyskuje rezon, zrywa się na równe nogi i niemal zrzuca mnie ze swoich kolan. Na szczęście ląduję z powrotem na kanapie, choć wydaję z siebie pisk, a cała moja kosmetyczka wysypuje się przy tym na ziemię.
— O mój Boże! — krzyczy Finnian, zakrywając t
















