Emelie nie otrząsnęła się jeszcze w pełni z szoku wywołanego niespodziewaną ciążą i następującym po niej poronieniem, gdy wywożono ją z sali operacyjnej po zabiegu łyżeczkowania.
Pielęgniarka przewiozła ją z powrotem na oddział i przystąpiła do rejestracji przyjęcia.
– Łóżko 1703, pani Emelie Hoven. Czy są z panią jacyś członkowie rodziny? – zapytała pielęgniarka.
Emelie była pogrążona we własnych myślach. Wpatrywała się tępo w sterylny sufit, nie słysząc pytania.
Pielęgniarka powtórzyła: – Pani Emelie Hoven, czy jest tu ktoś z pani rodziny?
Inna pielęgniarka, która regulowała kroplówkę, odwróciła się i powiedziała: – Ja się tym zajmę. Kiedy przywiozła ją karetka, dała mi swój dowód i kartę bankową, prosząc o zarejestrowanie i pobranie opłat bezpośrednio z konta. Ona nie ma…
Usta Emelie poruszyły się nieznacznie, kończąc zdanie pielęgniarki: – Nie mam żadnej rodziny.
Zapach środków dezynfekujących wypełnił jej nozdrza.
Zwinęła się w kłębek. Rzeczywistość utraty dziecka docierała do niej coraz głębiej.
Wzięła głęboki oddech, a łzy niespodziewanie napłynęły jej do oczu.
Straciła dziecko.
Skutki zabiegu odcisnęły piętno na jej ciele, pozostawiając Emelie samotną w szpitalu na trzy dni.
Czwartego dnia otrzymała telefon od Williama Middletona. – Pani Hoven, znudziły się już pani te wagary od pracy? Jeśli tak, proszę udać się do „Klubu Westward”.
W tle rozmowy słychać było brzęk szkła i cichy, młodzieńczy kobiecy głos.
Emelie poruszyła ustami, chcąc powiedzieć, że jest w szpitalu.
– Pani Hoven, proszę mi odpowiedzieć – powtórzył William z wyraźną irytacją.
Emelie przełknęła słowa i wybiegła ze szpitala, nie dopełniając nawet procedur wypisu.
Szybko złapała taksówkę do ekskluzywnego Klubu Westward, mając czas jedynie na nałożenie makijażu w trakcie jazdy.
Po przybyciu na miejsce weszła do środka, wciąż malując usta szminką.
Zapytała recepcjonistkę: – W której prywatnej sali znajduje się pan Middleton z Korporacji Cloudex?
Recepcjonistka przez chwilę była oczarowana jej aparycją.
Szybko jednak odzyskała rezon i poinformowała: – Pan Middleton jest w prywatnej sali A001. Tędy, proszę.
Emelie skinęła głową i poszła za recepcjonistką do sali 001.
Z grzeczności zapukała dwa razy. Następnie pchnęła drzwi i weszła do środka.
Gęsty odór alkoholu natychmiast uderzył w jej zmysły, wywołując falę mdłości.
Zanim zdążyła rozejrzeć się po otoczeniu, jakiś mężczyzna powiedział: – Pani Hoven jest tutaj. Niech dołączy do picia. Nie ma co kłopotać nowej.
Zawtórował mu śmiech klienta, który zauważył: – Pani Hoven, jest pani niezwykle uległa, prawda? Pojawia się pani po prostu dlatego, że została wezwana. Proszę spojrzeć, jak stronniczy jest pani szef, pan Middleton. Nie może znieść widoku swojej nowej sympatii w stanie upojenia, więc wysyła panią, by piła pani za nią.
Emelie szybko oceniła sytuację; jej uwagę przykuła młoda kobieta siedząca obok Williama.
Chociaż Emelie nie rozpoznawała tej kobiety, tamta zdawała się ją znać.
– Pani Hoven, przepraszam, ja… – wydukała kobieta, próbując przeprosić.
William jednak jej przerwał. – Nie ma potrzeby przepraszać. Gdyby nie jej niewyjaśniona nieobecność, to ona by tu była.
Jego ton był wyraźnie przesycony troską i faworyzowaniem tamtej.
Ale William słynął z chłodu i dystansu; kiedy niby kiedykolwiek stawał w czyjejś obronie?
Emelie przyjrzała się młodej kobiecie uważniej.
Była ubrana skromnie. Jej młodzieńczy kucyk kontrastował z hałaśliwą atmosferą, nadając jej niewinny wygląd, który chwytał za serca.
Emelie stłumiła emocje i podeszła do kobiety z wyćwiczonym uśmiechem. Powiedziała: – Panie Garrett, smakują panu tutejsze trunki? Proszę pamiętać, by oszczędzać wątrobę.
Jako główna sekretarka Korporacji Cloudex, Emelie zręcznie nawigowała pośród zawiłości towarzyskich tego wieczoru.
Udało jej się w dużej mierze załagodzić nalegania na mocne picie i chociaż wypiła kilka kieliszków wina, noc okazała się o wiele łatwiejsza do przetrwania, niż przewidywała.
Mimo to William nie odezwał się do niej ani słowem przez cały wieczór.
Pośród hałasu Emelie wyłapała fragment rozmowy Williama z młodą kobietą, mówiącego łagodnym i ciepłym tonem: – Czujesz się zmęczona? Niedługo odwizę cię do domu.
Jego głos niósł ze sobą ciepło i delikatność, z jakimi Emelie nigdy nie spotkała się w ciągu ich trzech wspólnych lat.