Bryant odbiera mnie następnego ranka SUV-em z przyciemnianymi szybami.
Wychodzę z mojej pracowni, a on już tam jest. Czeka.
Nie pada, jak wczoraj, kiedy odjeżdżał. Świat skąpany jest w słońcu, a powietrze ma nową fakturę. Łatwiej się oddycha, zatrzymuje życie w płucach. Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo byłam samotna. Miałam swoje domki dla lalek i wewnętrzny monolog i niczego więcej nie potrz
















