W moich najśmielszych snach nie wyobrażałam sobie, że zakocham się w Paryżu.
Zegary i kalendarze nie istnieją. Jest tylko dzień i noc oraz William.
Kiedy dotarliśmy do hotelu, praktycznie musiał mnie nieść przez lobby, bo ciągle na coś wpadałam oszołomiona, nie mogąc uwierzyć w to, co widzę. Wszystko lśniło i błyszczało. Żyrandole wielkości samochodów, wewnętrzne fontanny, ludzie elegancko ubrani.
















