logo

FicSpire

Wszystko dla ciebie, tatusiu

Wszystko dla ciebie, tatusiu

Autor: Winston. W

4 - Łaska
Autor: Winston. W
8 sie 2025
To niesamowite, jak szybko mój plan legł w gruzach, gdy stanęłam twarzą w twarz z mężczyzną, z którym mam się targować. Moje ciało za nasz dom. A raczej, to plan mojej matki, którego nie udaje mi się zrealizować. To ona wysadziła mnie niecały kilometr od zamkniętej rezydencji naszego właściciela, radząc, abym bez końca szła drogą w nadziei, że William się zatrzyma, aby zaoferować pomoc. Myślałyśmy o tym, żeby po prostu przyjechać do jego domu i poprosić o wymianę, moje dziewictwo w zamian za anulowanie eksmisji, ale moja matka uważała, że to nie zadziała na mężczyznę tak przebiegłego jak William. Najpierw musisz mu wejść pod skórę, kochanie. Spraw, żeby nie mógł odmówić. Jeśli ktoś może to zrobić, to ty. Ociekająca wodą na drogim skórzanym siedzeniu limuzyny, nie mam pojęcia, czy mi się to udaje. William obserwuje mnie z ciemnego końca pojazdu, jego długie nogi wyciągnięte przed siebie, zmarszczone brwi na jego surowo przystojnej twarzy, gdy mnie rozważa, z palcami splecionymi w daszek przed ustami. On naprawdę jest wredny. Prostacki. Apodyktyczny. Nawet nie rozpoznał mojego nazwiska — nazwiska rodziny, którą postanowił eksmitować. Ale jak zawsze, jak za każdym razem, gdy przyjeżdżał do mojej dzielnicy, żeby odebrać czynsz, czuję, że pod tą powierzchnią kryje się o wiele więcej. Poza całą bliznowatą tkanką wokół jego serca. W głębi duszy jest typem mężczyzny, który nie mógłby się powstrzymać od trzymania nade mną parasola. Kiedy będę wiedziała, czy mu weszłam pod skórę? Część mnie chce wykrzyczeć prawdę teraz — że jestem jedną z lokatorek, które wyrzuca. Że przyszłam zaoferować mu seks, żeby moja rodzina mogła zostać. Ale co, jeśli powie nie i mój czas z nim skończy się tak szybko, jak się zaczął? Stracę moją jedyną szansę na dotarcie do mężczyzny pod diabelską powłoką. Przegapię okazję, żeby się o nim dowiedzieć. Żeby spędzić czas w obecności mężczyzny, o którym marzę od pierwszego razu, gdy go zobaczyłam. Jeszcze tylko trochę. Potem mu wszystko wyjaśnię. Powiem mu prawdę i zaakceptuję jego decyzję. Odgłos chrzęszczącego żwiru, a następnie mechaniczny szum, sprawiają, że wyglądam przez okno i widzę, jak limuzyna wjeżdża przez dwie wysokie, kute bramy. Potem pędzimy długą, wysadzaną drzewami aleją, a największy dom, jaki kiedykolwiek widziałam, wyłania się zza zakrętu. "Tam mieszkasz?" szepczę, odwracając się na siedzeniu. "Całkiem sam?" "Boże, tak. W błogosławionej samotności." "Nigdy nie czujesz się samotny?" "Nigdy." Jego oczy są tak intensywne, spoczywają na każdej części mnie naraz, jego ręka sięga w dół, aby poprawić złotą klamrę paska. "Jestem do tego przyzwyczajony. Nie znam niczego innego. Samotność nigdy by mi nie przyszła do głowy." To brzmi okropnie smutno, ale zachowuję współczucie dla siebie, czując, że nie zostałoby dobrze przyjęte. "Czasami lubię być sama. Wkradam się do szafy mojej matki, żeby pisać w pamiętniku." Zacinam się na ostatnim słowie, martwiąc się, że powiedziałam coś, co może mnie zdradzić jako lokatorkę. Ten mężczyzna nie zna ludzi, którzy mieszkają w jego budynkach. Jesteśmy dla niego tylko numerami w księdze rachunkowej. Nie ma pojęcia o ludziach, którzy żyją w murach. "Myślę, że nie ma nic lepszego niż cisza, ale potem otwieram drzwi szafy i czuję zapach pieczonego kurczaka mojej matki. I słyszę, jak moi bracia kłócą się o pilota i to jest...dom." "Jak miło dla ciebie." Przesuwa się na siedzeniu. "Przyszło mi do głowy, że nie zapytałem o twój wiek. Jeśli wciąż piszesz w pamiętniku, być może jesteś młodsza, niż myślałem." "Mam osiemnaście lat." Moje policzki płoną na oskarżenie, że moje ulubione hobby czyni mnie niedojrzałą. "Ludzie w każdym wieku mogą pisać w pamiętniku." Cisza upływa. Potem: "Chyba masz rację." Odchrząkuje głośno. "Gdyby ludzie tacy jak generałowie wojenni lub starożytni filozofowie nie pisali pamiętników, brakowałoby nam fragmentów historii." Temperatura mojej twarzy spada. Czy William zdaje sobie sprawę, że powiedział to, żeby poprawić mi humor? Odpowiedź może być twierdząca lub przecząca, w zależności od jego grymasu. "Czy nie ma czegoś, co robisz, żeby się zrelaksować i zebrać myśli?" Pytam. Zły uśmiech wykrzywia jego górną wargę. "Naprawdę chcesz znać odpowiedź na to pytanie?" Mój oddech staje się płytki, mimo że nie wiem dokładnie, o co mu chodzi. Czuję tylko, że ma to charakter seksualny. Zanim zdążę go zapytać, śmieje się pod nosem i kontynuuje. "Mógłbym ci powiedzieć, że pływam w moim basenie, gram w tenisa na moich kortach lub podróżuję, ale kłamałbym. Przyjemność sprawia mi kupowanie nieruchomości i zarabianie pieniędzy. To wszystko. Nie potrzebuję niczego więcej." Limuzyna zatrzymuje się dokładnie w tym momencie. Wpatrujemy się w siebie z odległości kilku metrów, aż kierowca otwiera drzwi, a William wysiada, wyciągając rękę przez otwór i czekając, aż ją wezmę. Co robię. A potem jestem przemoczonym bałaganem z chlupoczącymi butami, wspinającym się po schodach do pałacowej rezydencji. Moje serce bije w piersi na samą myśl o wejściu do środka. Jest większy niż wszystkie budynki na mojej ulicy razem wzięte, i jeszcze trochę. Na zewnątrz nie ma żadnych ozdobników ani domowych akcentów. To surowa czerwona cegła i kute żelazo. Wysokie, imponujące drzwi, które otwierają się, gdy się zbliżamy, a gospodyni z zaciśniętymi ustami odsuwa się, aby nas wpuścić. William chwyta mnie za nadgarstek i prowadzi przez próg, mówiąc żwawo do doskonale uczesanej starszej kobiety. "To jest Grace. Zostanie ze mną dziś wieczorem. Ma dostać wszystko, czego zapragnie, kiedy tylko zapragnie. Czy to jasne?" "Bardzo jasne, proszę pana." Gospodyni odwraca się do mnie, nie okazując żadnej reakcji na moje mokre ubranie. "Czy mogę pani coś podać, panno?" Zaczynam odmawiać, oczywiście. Wychowano mnie, żeby robić wszystko dla siebie i moich starszych. Nie na odwrót. Ale William obiecał mnie rozpieszczać, a w mojej głowie szepczą dwa słowa, odkąd wypowiedział je w limuzynie. Basen. "Chciałabym popływać," wypalam. William przerywa zdejmowanie marynarki. "Teraz? Nie wolałabyś się ogrzać po deszczu?" "To brzmi miło, ale...nigdy wcześniej nie widziałam basenu w czyimś domu. No, tylko w telewizji." Czując się trochę żałośnie, mocno obejmuję się za łokcie. "W pobliżu...pobliżu mojego miejsca zamieszkania jest basen publiczny, ale zawsze jest zatłoczony. Nie można przepłynąć dwóch metrów, żeby na kogoś nie wpaść, a chemikalia pieką mnie w oczy. Pomyślałam tylko, że byłoby miło, jeśli to nie kłopot." William patrzy na mnie dziwnie, w sposób, którego nie potrafię rozszyfrować. "Oczywiście, że to nie kłopot." Mam wrażenie, że chciał, żeby to zabrzmiało ostrzej, niż zabrzmiało. "Potrzebujemy ciepły ręcznik na dole, Paulino. I szlafrok." "Tak, proszę pana. Czy mam znaleźć strój kąpielowy dla panny Grace?" Mięsień drga mu na policzku, te drapieżne oczy wędrują po przodzie mojej nieprzyzwoicie prześwitującej sukienki. "To nie będzie konieczne."

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

4 - Łaska – Wszystko dla ciebie, tatusiu | Czytaj powieści online na FicSpire