Ignorując pulsującego kutasa, odsuwam się i przyciągam Grace do siebie, sadzam ją na kolanach i kołyszę. "Będzie dobrze, skarbie. Obiecuję. Ten samolot jest bezpieczny. Jesteś bezpieczna. Nie pozwolę, żeby cokolwiek ci się stało. Nigdy." Wtula się we mnie, chowając twarz w zagłębieniu mojej szyi i, o mój Boże, czuję się, jakby mi rozerwano klatkę piersiową. Czy to normalne? "Grace, proszę. Natychm
















