Budzę się z nagłym szarpnięciem w nieznanym miejscu.
Ostatnią rzeczą, jaką pamiętam z wczorajszego wieczoru, jest utrata przytomności na kanapie w bibliotece Williama. Mam mgliste wspomnienie, że ktoś mnie niósł po schodach, ale na tym moje wspomnienia się kończą. Powoli uchylam oko i rozglądam się, a moje oczy wychodzą z orbit na widok tego, co mnie wita.
Przede wszystkim jestem w męskim pokoju.
















