"Panie Vance, czy mogę zapytać, dlaczego brat Ric mnie szuka?" zapytała Marcella Astor, postępując wbrew swojemu instynktowi.
Cyrus Vance wydał z siebie zimne, pełne pogardy prychnięcie.
"Czyżbyś nie zdawała sobie sprawy z czegoś, co mogło rozczarować pana?"
Marcella Astor zamilkła. "Coś, co rozczarowało Alarica Sinclaira?
"Czy coś zrobiłam? Odkąd się odrodziłam, nie zrobiłam niczego głupiego, prawda?"
W mgnieniu oka w jej umyśle pojawił się obraz Caleba Ramseya zapędzającego ją w róg tego popołudnia.
W tym momencie Cyrus Vance otworzył tylne drzwi samochodu i upomniał ją chłodnym głosem.
"Panno Astor, cierpliwość naszego pana jest ograniczona!"
Serce Marcelli Astor podskoczyło i zmusiła się do wsunięcia się do samochodu. Zgodnie z przewidywaniami, diabeł rzeczywiście był w środku.
Mężczyzna nawet na nią nie spojrzał. Pod jego zimną, przystojną twarzą kryła się przerażająca burza. Przytłaczająco niskie ciśnienie powietrza i mordercza aura dosłownie zamroziły Marcellę Astor w bryłę lodu.
Bardzo chciała coś wyjaśnić, ale nie wiedziała, od czego zacząć. Zwłaszcza gdy rzuciła okiem w stronę diabła i ujrzała jego lodowaty wyraz twarzy, zorientowała się, że z trudem łapie powietrze, a co dopiero mówić.
W tej dziwnej i nieprzerwanej ciszy samochód mknął drogami. Marcella Astor wciąż na nowo rozważała tę sprawę w myślach. "Co poszło nie tak, że Alaric Sinclair był tak wściekły i to tak długo?"
Samochód zatrzymał się gwałtownie. Marcella Astor wyrwała się z zamyślenia i bez zastanowienia wyjrzała na zewnątrz.
Znajoma biała kamienna ścieżka wijąca się do środka, dwa marmurowe posągi greckich bogów stojące po obu stronach, czysty basen w oddali i winorośl przywołały jej... przerażające wspomnienia!
To był Obsydianowy Dwór. Najbardziej luksusowa posiadłość i najbardziej podziwiana rezydencja w Stolicy Korony.
Jej nazwa pochodziła od klasycznego poematu miłosnego "Obsydian Szuka Partnerki". W jej opinii było to zdecydowanie "Obsydian Więzi Partnerkę"!
Odrodziła się, a jednak wróciła do miejsca, w którym Alaric Sinclair umieścił ją w areszcie domowym!
"Wysiadaj."
Głos mężczyzny był lodowaty, pogrążając Marcellę Astor w mroźnej wodzie.
Wszelkiego rodzaju złe wspomnienia z poprzedniego życia napłynęły do jej umysłu. Pośpiesznie wyszła z samochodu i podążając za Alaricem Sinclairem, szybko weszła do środka.
"Bracie Ric, porozmawiajmy. Dlaczego jesteś tak wściekły? Nawet jeśli mam umrzeć, pozwól mi umrzeć ze świadomością, co zrobiłam źle!"
Marcella Astor odrzuciła ostrożność i krzyknęła głośno, ale mężczyzna zdawał się niczego nie słyszeć!
Mogła tylko podążać za jego zimną, okrutną postacią, od samego holu, aż po schody.
Nagle na talii Marcelli Astor spoczął ciężar, po czym brutalna siła wciągnęła ją w jego ramiona. Kiedy świat zawirował, całe jej ciało zostało z impetem ciśnięte na gigantyczne łóżko!
Chwilę później nacisnął na nią cień wielki niczym góra i chwycił ją w ciasny uścisk. Jej ręce i stopy zostały dociśnięte, uniemożliwiając poruszenie się choćby na cal.
Nerwowo podniosła wzrok i napotkała głębokie, zimne spojrzenie mężczyzny, widząc swoją przerażoną twarz wyraźnie odbijającą się w jego oczach.
Mroczne napięcie otaczające ciało mężczyzny osiągnęło swoje granice. W tym momencie cała krew w żyłach Marcelli Astor zdawała się skrzepnąć!
Beznadziejna walka i poczucie beznadziei z jej poprzedniego życia ponownie zalały ją falą.
Przypomniała sobie, że po zaręczynach z Alaricem Sinclairem została zmuszona do przeprowadzki do Obsydianowego Dworu, by z nim zamieszkać. Tego samego dnia wyznała miłość Calebowi Ramseyowi w szkole, a Alaric Sinclair się o tym dowiedział. W przypływie wściekłości diabeł użył wobec niej siły.
To było przerażające wspomnienie, do którego nie chciała wracać w żadnym ze swoich żyć.
"Bracie Ric, co ty robisz?"
Głos Marcelli Astor brzmiał jak szloch. Jej pragnienie życia zmusiło ją do szarpaniny, jednak ten najdrobniejszy ruch jeszcze bardziej rozwścieczył mężczyznę; zwłaszcza gdy zobaczył, jak jej jasne, pełne życia oczy stają się nagle beznadziejne i mroczne. Krwiożerczego tyrana w jego wnętrzu nie można już było cofnąć!
I tak już ponury wyraz twarzy mężczyzny stał się jeszcze chłodniejszy. Wszędzie dookoła panowała temperatura lodowata niczym otchłań na biegunie południowym, a jednak jego palce rozdarły jej sukienkę z jeszcze większą brutalnością. Jej obojczyk rozbolał od ucisku!
"Dlaczego? Tak bardzo się starałam. Dlaczego musimy kończyć w ten sposób?"
Niezliczone żale wezbrały w sercu Marcelli Astor. Spojrzała na Alarica Sinclaira mętnie przez łzy i powoli wyciągnęła dłoń, by opleść jego szyję, decydując się na kompromis. Zbliżając wargi, błagała: "Bracie Ric, bądź delikatny. To boli..."
Wszystkie brutalne ruchy mężczyzny ustały gwałtownie, gdy usłyszał ten okrzyk: "Bracie Ric". Złożone emocje błysnęły w jego przenikliwych oczach; wyglądało to tak, jakby chciał przewiercić Marcellę Astor na wylot.
Czuł drżenie dziewczyny i widział jej wyraźny strach, a mimo to trzymała oczy mocno zaciśnięte i czepiała się go kurczowo, niczym w uścisku śmierci. Jej pełen lęku, ale i niechęci wyraz twarzy sprawił, że niewyrażalna beznadzieja i rozpacz przemknęły przez lodowate oczy mężczyzny, który zaledwie przed chwilą był brutalny i całkowicie nieludzki.
W końcu nie potrafił stwardnieć na nią w sercu. Dopóki okazywała najmniejszą słabość, najmniejszą dozę troski, był gotów pójść na kompromis, był gotów stracić wszystko.
Marcella Astor planowała trzymać oczy mocno zaciśnięte i jakoś to przetrwać, ale nagle poczuła, że Alaric Sinclair przestał się poruszać. Jej rzęsy zadrżały, ale w końcu otworzyła oczy.
"Może... nadal jest szansa na przeżycie?"
"Dlaczego mnie tak traktujesz? Co zrobiłam źle? Powiedz mi!"
Żałosne łzy spłynęły po twarzy Marcelli Astor. Mówiła słabo, ale jej ton był pełen oskarżeń.
Słysząc jej pytanie, twarz Alarica Sinclaira nagle pociemniała, a atmosfera znów stała się lodowata.
Jednakże wyraźnie dało się zauważyć subtelne różnice w porównaniu do tego, co było wcześniej!
Choć diabeł nadal na nią naciskał, nie kontynuował ruchów. W ułamku sekundy Marcella Astor pośpiesznie powiedziała: "Słyszałeś jakąś plotkę? Albo widziałeś coś, co źle zrozumiałeś?
"Przysięgam, nie zrobiłam niczego, co mogłoby cię rozczarować!
"Dziś po południu Caleb Ramsey przyszedł, by mnie dręczyć, ale go odrzuciłam i zganiłam, tak że odszedł! Wielu uczniów to widziało! Jeśli mi nie ufasz, sam to zbadaj!"
Diabeł nie powiedział ani słowa. Po prostu podniósł swój telefon komórkowy z wezgłowia łóżka i włączył nagranie.
"Panno Cello, wszystko rozumiem. Wczoraj w domu rodziny Sinclairów próbowałaś mnie chronić. Powiedziałaś to wszystko, by zdobyć zaufanie Alarica Sinclaira.
"Zaufaj mi, wymyślę idealny plan, by cię stąd zabrać!"
Z telefonu rozległ się głos Caleba Ramseya. To było nagranie z tego popołudnia. Zaraz po nim rozległ się jej głos, ale jego treść sprawiła, że twarz Marcelli Astor zbladła!
"Alaric Sinclair, niech przestanie śnić. On i ja nigdy nie możemy być razem."
Więc to właśnie się stało! Nic dziwnego, że diabeł tak się wściekł! Oczy Marcelli Astor rozszerzyły się i wykrzyknęła: "Wcale tego nie powiedziałam! Mogę to udowodnić! Mam wideo!"
Marcella Astor z trudem wyciągnęła telefon z kieszeni i szybko włączyła nagranie wideo, by pokazać je Alaricowi Sinclairowi.
Na szczęście pomyślała o tym wcześniej i kiedy Caleb Ramsey ruszył w jej stronę, zaczęła nagrywać.
Tego się nie spodziewała... Sztuczki Caleba Ramseya i Chloe Mercer były zaprawdę perfidne. Zmontowali jej słowa, a następnie wysłali je do Alarica Sinclaira!
Celowo zantagonizowali ich związek!
Kiedy nagranie dobiegło końca, wyraz twarzy diabła był wyraźnie spokojniejszy; zwłaszcza po usłyszeniu zdania: "Jestem już zaręczona z Alaricem Sinclairem. Porzuć te dzikie mrzonki!"
W kącikach jego ust pojawił się nawet nikły przebłysk łagodności. Choć zniknął on bardzo szybko, Marcella Astor wychwyciła go swoimi bystrymi oczami!
















