– Marcello Astor, ty idiotko! Jak mogłaś tak beztrosko oddać komuś innemu swoją rodzinną pamiątkę!
Marcella Astor ze złością chwyciła poduszkę i uderzyła się nią kilka razy. Jednak w jej umyśle ponownie pojawiła się scena, w której diabeł trzymał ją w ramionach, a oni prawie się pocałowali.
Ona prawie...
W poprzednim życiu bała się go jak zarazy. A w tym, w pierwszym dniu po swoim odrodzeniu, zakochała się w nim?
Na twarzy Marcelli Astor pojawił się wyraz zmieszania. Chociaż w poprzednim życiu oddała całe serce Calebowi Ramseyowi, tak naprawdę nigdy nie poczuła, co to znaczy być zakochaną. Być może została jedynie opętana przez Caleba Ramseya, a tego nie można było nazwać miłością...
Nie, jaka znowu miłość? Alaric Sinclair był najprzystojniejszym mężczyzną w Stolicy Koronnej; została po prostu oczarowana jego wyglądem!
– Nie! Marcello Astor! To nie czas, by dać się rozpraszać ładnej buzi!
Marcella Astor uderzyła się dłońmi w twarz i zmusiła się do uspokojenia.
– To szansa, która zdarza się raz w życiu, więc muszę ją docenić. Muszę odmienić swoją ścieżkę, odmienić los każdego, kto mnie kocha...
W gabinecie rodziny Sinclairów...
Mężczyzna miał na sobie ciemną koszulę, która zlewała się z nocą. Jego arystokratyczna i chłodno arogancka aura przypominała aurę wampira, który żył od tysięcy lat.
Opierał się leniwie na skórzanym fotelu, a jego oczy skupione były na eleganckim naszyjniku wewnątrz pudełeczka na biurku.
Niebieski kamień mienił się w świetle niczym łzy syreny. Sprawiał, że chciało się go pielęgnować i podziwiać jego oszałamiające piękno.
Zupełnie jak Marcellę Astor...
W tym momencie na komputerze przed nim nadeszło połączenie wideo.
– Panie, panna Astor dotarła bezpiecznie do domu. Będziemy kontynuować całodobową inwigilację! – powiedział z szacunkiem przez wideorozmowę jego asystent, Cyrus Vance.
Jednak w głębi duszy przeklinał Marcellę Astor. „Co jest takiego niezwykłego w tym dzieciaku? Moim zdaniem ona w ogóle nie jest warta naszego pana.
Kto wie, jakie rzuciła na niego zaklęcie, by sprawić, że pragnie tylko jej?
Co gorsza, ta dziewczyna odrzuciła mojego pana, najlepszego mężczyznę na świecie, i zamiast tego obdarzyła uczuciem tego nędznego łajdaka Caleba Ramseya!”.
– Panie, proszę się nie martwić, dopilnuję, by mieć pannę Astor na oku. Nie pozwolę jej zrobić niczego, co mogłoby cię zdradzić!
Uroczyście przysiągł Cyrus Vance.
– Nie ma takiej potrzeby.
Alaric Sinclair lekko zacisnął wargi.
– Co? Mówi pan poważnie? Nawet jeśli panna Astor zachowywała się dziś na kolacji poprawnie, kto wie, jaką mroczną sztuczkę próbuje wywinąć?!
– Nie może jej pan ponownie ufać! Dawanie jej wolności to pobłażanie jej... – przekonywał w panice Cyrus Vance.
Nagle poprzez ekran wyczuł niezwykle niebezpieczne spojrzenie mężczyzny i jego lodowate, mordercze intencje.
Strach całkowicie go sparaliżował, więc szybko odparł: – Tak jest, proszę pana!
Kiedy po raz kolejny podniósł bladą twarz, ekran był już smoliście czarny. Cyrus Vance odetchnął głęboko i z jakiegoś powodu poczuł radość zbliżoną do poczucia ponownego narodzenia.
...
Wcześnie rano następnego dnia...
Światło słoneczne przenikało przez półprzezroczystą zasłonę i łagodnie opadało na łóżko, całując dziewczynę o twarzy anioła.
Jednak dziewczyna mocno marszczyła brwi. Jej twarz była blada, a wyraz twarzy bolesny i wykrzywiony.
– Ach!
Marcella Astor obudziła się gwałtownie z koszmaru. Mocno zacisnęła dłonie na pościeli i długo wpatrywała się w sufit, zanim zdołała opanować drżenie ciała i dojść do siebie.
W tym śnie wciąż znajdowała się w gorącej i wilgotnej celi więziennej. W powietrzu unosił się zjełczały, cuchnący zapach, a ona powoli gniła niczym trup.
Rozmasowując skronie, weszła do łazienki. Odkręciła wodę i energicznie umyła twarz, po czym poczuła się odrobinę bardziej rozbudzona.
Po dłuższej chwili powoli podniosła głowę i spojrzała na siebie w lustrze.
Osobą w lustrze nie była więźniarka o ciężkiej aurze śmierci. Zamiast niej widniała tam pełna życia i piękna młoda kobieta.
– Marcello Astor, odrodziłaś się. Będziesz miała dobre życie!
– Cello! Obudziłaś się? Jeśli teraz nie wstaniesz, spóźnisz się!
Zza drzwi rozległ się głos jej drugiego brata.
Marcella Astor pospiesznie odkrzyknęła: – Nie śpię. Będę gotowa za chwilę!
Miała teraz zaledwie 18 lat i wciąż była licealistką.
W tym roku cały jej umysł zaprzątnięty był uganianiem się za Calebem Ramseyem, więc jej oceny... były jedną wielką katastrofą!
– Ach... Najpierw muszę uratować moje oceny, bo to sytuacja niełatwa do wytłumaczenia...
Marcella Astor westchnęła i szybko się ogarnęła, po czym wyszła ze swojego pokoju i zeszła po schodach.
Przy stole jadalnianym jedli już tylko jej najstarszy i drugi brat.
Marcella Astor pamiętała przez mgłę, że jej ojciec, Arthur Astor, miał regularny harmonogram pracy i odpoczynku, a jej bracia również byli bardzo zajęci. Jedynym momentem, w którym cała rodzina mogła się spotkać, było codzienne śniadanie.
Ale w swoim poprzednim życiu zawsze budziła się późno i praktycznie nigdy nie jadła śniadań z rodziną.
Wręcz przeciwnie, to Diane Lombard i Chloe Mercer zawsze pojawiały się rano przy stole, by zjeść z Arthurem Astorem. Z czasem zaczęli sprawiać wrażenie trzyosobowej rodziny.
O tej porze Marcella Astor i tak wstała już późno. Arthur Astor zjadł i pojechał do firmy. Jeśli chodzi o Diane Lombard i Chloe Mercer, każdego ranka ćwiczyły jogę.
„Aby utrzymać swoje piękno, matka i córka bardzo ciężko pracują i trzymają się niezwykle surowej samodyscypliny...
A jednak Chloe Mercer w mojej obecności zawsze zachęca do wesołego i beztroskiego życia.
Mówi coś o tym, że człowiek żyje tylko raz, więc jedz to, na co masz ochotę, i rób to, co chcesz.
Teraz, gdy o tym pomyślę, co za gówno prawda!”
Marcella Astor wzięła głęboki oddech i zeszła po schodach.
Słysząc kroki, dwaj bracia przy stole odwrócili głowy w tej samej chwili, a ich twarze od razu wypełniły się zdziwieniem.
Jasper Astor nawet gwałtownie zamrugał oczami.
Na schodach prowadzących z piętra stała młoda kobieta w białej letniej sukience. Jej proste, atramentowo czarne włosy i każdy ruch niosły ze sobą leniwą, arystokratyczną aurę. Przypominała anioła, który właśnie obudził się w niebie. „Czy to naprawdę moja siostra, Marcella Astor?”.
Rowan Astor nie wydawał się tak zszokowany jak jego brat. W jego oczach błysnęło zdziwienie, a zaraz po nim ulga.
– Cello, jedzenie stygnie. Chodź tu szybko.
Jej drugi brat, Jasper Astor, ponaglał ją raz po raz.
– Już idę!
Marcella Astor uśmiechnęła się lekko i szybkim krokiem podeszła, by usiąść. Psujących apetyt matki i córki tu nie było, więc jej nastrój był bardzo dobry.
– Jedz dużo krewetek, by uzupełnić białko.
Jej drugi brat natychmiast położył na jej talerzu obraną południowoamerykańską krewetkę.
– Pij dużo mleka, by urosnąć.
Zanim zdążyła wyrazić swoją wdzięczność, podsunięto przed nią kubek ciepłego mleka.
Wzrok Marcelli Astor powędrował po smukłych palcach ku górze i zobaczyła, że jej starszy brat, Rowan Astor, patrzy na nią ciepło, tak jak zawsze.
Jej najstarszy brat był utalentowanym młodym człowiekiem, dorównującym niemalże Alarikowi Sinclairowi. Był także Księciem z Bajki, za którym nieustannie uganiały się kobiety w Stolicy Koronnej.
Miał przejąć stery nad rodziną Astorów. Jego przyszłość była pewna, ale...
W umyśle Marcelli Astor pojawił się obraz śmiertelnie bladej twarzy Rowana Astora kaszlącego krwią przy swoim biurku.
W poprzednim życiu posłuchała słów Caleba Ramseya i wykorzystała fundusze firmy rodziny Astorów, by załatać jego finansową czarną dziurę. Jej starszy brat nie tylko nie zbadał tej sprawy, ale także ciężko pracował, by to zatuszować. W końcu przepracował się i zachorował na raka żołądka. Przed ukończeniem trzydziestki już...
– Cello, dlaczego płaczesz?
Starszy brat pomachał jej dłonią przed twarzą i wpatrywał się w nią z niepokojem.
– To nic takiego. Tylko ziewnęłam, to wszystko. Bracie, ty też powinieneś pić mleko. W przyszłości, bez względu na to, jak jesteś zajęty, musisz jeść o stałych porach. Miałeś ostatnio jakieś badania kontrolne? – zapytała Marcella Astor bardzo poważnym tonem, natychmiast nalewając mu szklankę mleka.
– Badania kontrolne? Firma zapewnia coroczne badania. Jestem całkowicie zdrowy.
Rowan Astor uniósł brwi ze zdziwieniem, ale z przyzwyczajenia odpowiedział na każde zadane przez siostrę pytanie.
– Cello, a może byś tak okazała trochę troski swojemu drugiemu bratu? – powiedział z zazdrością Jasper Astor, kładąc na jej talerzu kolejną obraną krewetkę.
– Ty od zawsze byłeś okazem zdrowia. Nie ma z tobą żadnego problemu...
Marcella Astor niedbale poklepała po ramieniu swojego drugiego brata, ale wyraz jej twarzy stopniowo spochmurniał.
Jej drugi brat był rzeczywiście zdrowy, ale w poprzednim życiu zabił dla niej człowieka i skończył jako przestępca w celi śmierci...
W tym życiu nie pozwoli, by te tragedie się powtórzyły!
















