Zgubna druga szansa: W sidłach bezwzględnego magnata

Zgubna druga szansa: W sidłach bezwzględnego magnata

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 2
Autor: Aeliana Thorne
22 lip 2026
„Sinclair... Sinclair... Sinclair... Sinclair... Alaric Sinclair! Dlaczego tu jesteś?!” Młody, przystojny i pogodny chłopak spojrzał tępo na Alarica Sinclaira i przestraszył się tak bardzo, że jego zęby zaczęły niekontrolowanie dzwonić. „To ma być... ta twoja przysięga?” Znikomy ślad zaufania, który Alaric Sinclair ukazał w swoich oczach chwilę wcześniej, natychmiast zniknął, ustępując miejsca lodowatemu chłodowi. „To tylko zbieg okoliczności. Nigdy więcej od ciebie nie ucieknę!” Marcella Astor w strachu puściła jego dłoń. Ten drobny ruch sprawił jednak, że spojrzenie Alarica Sinclaira stało się jeszcze chłodniejsze, a otaczająca go złowroga aura przerodziła się w morderczą! „Nie bój się go, Marcello!” Jej drugi brat skorzystał z okazji, by ją podnieść i własnym ciałem zasłonić przed niebezpieczeństwem. Choć tak bardzo bał się Alarica Sinclaira, że zaczął drżeć, to i tak przemówił stanowczo. „Alaricu Sinclair! Nie jesteś teraz w żaden sposób oficjalnie związany z Marcellą! Jako jej drugi najstarszy brat mam prawo zabrać ją do domu!” „Wynoś się.” Podnosząc się, Alaric Sinclair przybrał wyjątkowo ponury wyraz twarzy. Kiedy zachowywał się jak tyran, przypominał samą Śmierć. Marcella Astor słyszała bicie własnego serca. „Cholera, znowu dostanę dreszczy!” – pomyślała. „Nie zamierzam... Ah!” Zanim Jasper Astor zdążył dokończyć zdanie, został podniesiony za kołnierz przez Alarica Sinclaira i rzucony niedbale na bok. Alaric Sinclair podszedł do Marcelli Astor. Nagle z powodu jego złowrogiej aury poczuła, że brakuje jej tchu, a przed oczami robi jej się ciemno. „Marcello! Uciekaj, teraz!” Jej drugi brat wił się z bólu, ale wciąż ją ostrzegał. Marcella Astor mocno zacisnęła pięści, by powstrzymać drżenie. Stała sztywno jak kij. „Dlaczego nie uciekasz?” Alaric Sinclair zmrużył oczy, po czym wyciągnął rękę, by unieść jej podbródek. Lekko przesunął szorstkim kciukiem po jej ustach, jakby próbował coś z nich zebrać. Wyglądało to tak, jakby sama Śmierć obdarzała ostatnią chwilą współczucia kogoś, kto za moment miał przejść do zaświatów. Marcella Astor próbowała dodać sobie odwagi. Zmusiła się do uniesienia głowy i odważnego spojrzenia w oczy Alarica Sinclaira. „Właśnie ci powiedziałam, że nigdy więcej od ciebie nie ucieknę. Pojawię się punktualnie na bankiecie i potwierdzę nasze zaręczyny. Wyjdę za ciebie” – odpowiedziała z poważnym wyrazem twarzy. „Spłacę wszystkie długi, które jestem ci winna z naszych poprzednich wcieleń” – powiedziała do siebie. Zimny i sztywny wyraz twarzy Alarica Sinclaira nieco złagodniał, ale to wciąż nie wystarczało. „Myślisz, że uwierzę ci tak po prostu?” „Uwierzysz!” – odpowiedziała stanowczo. Rozpięła pierwszy guzik bluzki, ukazując wykwintny szafirowy wisiorek. Miał kształt łzy i emanował tajemniczą, a zarazem łagodną aurą. Był to prezent od jej matki, który nosiła przy sobie od urodzenia. Z jakiegoś powodu zaczęła zdejmować wisiorek. Bez niczyjej zachęty chwyciła dłoń Alarica Sinclaira i położyła go na jego dłoni. „Powinieneś wiedzieć, jak ważny jest dla mnie ten wisiorek. Daję ci go teraz. Pojawię się punktualnie na dzisiejszym bankiecie zaręczynowym, a ty pomożesz mi założyć go z powrotem, dobrze?” „Marcello! Oszalałaś?! Jak mogłaś dać temu demonowi prezent od naszej matki?” – powiedział z irytacją Jasper Astor. Marcella Astor nie miała jednak czasu dla swojego brata. Z niepokojem czekała na werdykt Alarica Sinclaira. Czuła lodowate spojrzenie mężczyzny na swojej twarzy. Zatrzymało się tam, jakby próbował przejrzeć ją na wskroś. Odezwał się akurat w chwili, gdy Marcella Astor czuła się, jakby miała usłyszeć wyrok śmierci. „W porządku.” „Wiedziałam, że mi uwierzysz!” Marcella Astor odetchnęła z ulgą. Uśmiechnęła się tak radośnie, że jej oczy błysnęły. Jej promienny wyraz twarzy sprawił, że lodowate spojrzenie mężczyzny na ułamek sekundy zachwiało się, po czym zniknęło wraz z mrokiem. Atmosfera w saloniku wróciła do normy i znów zapachniało wiosną. „Świetnie! Przeżyliśmy!” „W takim razie spotkamy się wieczorem! Chodźmy, drugi bracie!” Marcella Astor pomogła swojemu bratu podnieść się z podłogi i opuścili lotnisko bez dalszych przeszkód. „Naprawdę nie mogę uwierzyć, że ten demon, Alaric Sinclair, faktycznie był skłonny nas wypuścić!” Jasper Astor odważył się głośno skrytykować „demona” dopiero wtedy, gdy byli bezpieczni w jego samochodzie. Jego palce zaciskające się na kierownicy wciąż lekko drżały. Marcella Astor poczuła lekki ból w sercu, patrząc na swojego drugiego brata. Oczywiście był niezwykle przerażony, ale nigdy nie zawiódł, by stanąć w jej obronie bez chwili wahania. W jej poprzednim życiu drugi brat dbał o nią jak o księżniczkę. Zrobiłby wszystko, czego by zapragnęła, nawet gdyby miał dla niej zginąć. Ona jednak zdecydowała się zaufać Chloe Mercer i nigdy nie zwracała na niego uwagi. Prawdę mówiąc, nawet go unikała i nienawidziła. Przypomniała sobie, że nawet stanął tuż przed nią, gdy patrzyła w twarz śmierci. „Nie bój się, Marcello” – powiedział do niej z uśmiechem. W oczach wezbrały jej łzy. W tej chwili w jej torebce zadzwonił telefon. Marcella Astor odebrała go i zobaczyła, że to Chloe Mercer. Jej wyraz twarzy natychmiast spochmurniał. „Jesteś naprawdę przebiegła, Chloe Mercer. Dopiero co wyszliśmy, a ty już dzwonisz!”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Zgubna druga szansa: W sidłach bezwzględnego magnata | Czytaj powieści online na beletrystyka