Po śmierci jej matki to ciocia Bates traktowała ją najlepiej. Kochała ją praktycznie jak własną córkę. Jednak w poprzednim życiu słuchała słów Chloe Mercer i uwierzyła, że matkowanie ze strony służącej było jedynie próbą przejęcia nad nią kontroli.
Później stała się bardzo oschła w stosunku do cioci Bates i zażądała, by nie nazywała jej po imieniu. Zamiast tego musiała dodawać tytuł „Panienka” jako wyraz szacunku.
Mimo to ciocia Bates nadal traktowała ją bardzo dobrze. W poprzednim życiu, po tym jak trafiła do więzienia, ciocia Bates kilka razy przyszła ją odwiedzić.
– Ciociu Bates, proszę wejść!
Marcella Astor odpowiedziała na pukanie z poczuciem winy i wpatrywała się w drzwi, tuląc do siebie poduszkę.
– Panienko Cello, panicz wspomniał, że prawie nic panienka nie zjadła na kolacji. Właśnie podgrzałam...
Ciocia Bates zaczęła mówić z entuzjazmem od razu po wejściu, ale w trakcie wypowiedzi przestraszyła się, że Marcella Astor się zirytuje, więc ostrożnie ugryzła się w język.
– Dziękuję, ciociu Bates. Wypiję, dopóki jest gorące.
Marcella Astor zsunęła się z łóżka, wzięła mleko z rąk cioci Bates i natychmiast zaczęła je pić.
Ciocia Bates z niedowierzaniem wpatrywała się w Marcellę Astor. „Czy panienka została rzucona pod urok? Dlaczego nagle jest taka posłuszna?”.
– Panienko Cello, czy wszystko w...
– Ciociu Bates, na przyszłość mów mi po prostu Cella. Wcześniej byłam niedojrzała. Wiem, że chcesz dla mnie jak najlepiej. Rozumiem to.
Ciocia Bates była zaskoczona. Patrząc na lekko umalowaną i elegancką Marcellę Astor stojącą przed nią, czuła się tak, jakby znów widziała tę uroczą, uprzejmą i kochaną dziewczynkę z przeszłości.
Marcella Astor rozumiała, że ciocia Bates może nie być w stanie od razu przyzwyczaić się do jej przemiany, i nie zamierzała zbytnio jej naciskać. Z upływem czasu ciocia Bates powoli by to zrozumiała.
– Och, racja. Ciociu Bates, ta narzuta i dywan są zbyt brzydkie.
– Pomóż mi, proszę, znaleźć jutro kogoś, kto to wszystko wymieni. Podobnie jak te dziwne akcesoria na półkach, dziwaczne ubrania w szafie...
– Pozbądźmy się tego wszystkiego. Zwykłe meble w zupełności wystarczą... Ciociu Bates? O czym myślisz?
W połowie zdania Marcella Astor zorientowała się, że ciocia Bates wpatruje się w nią oszołomiona. Pomachała jej dłonią przed twarzą i ciocia Bates ocknęła się z zamyślenia.
– Nie ma problemu, zajmę się tym w mgnieniu oka. Panienko... Cello, naprawdę już dorosłaś, dojrzałaś – powiedziała ciocia Bates z zaczerwienionymi oczami.
– Ludzie z czasem muszą dorosnąć i nauczyć się, jakich ludzi warto cenić i kogo warto kochać.
Marcella Astor odpowiedziała znacząco z lekkim uśmiechem. Odpowiadała cioci Bates, a jednocześnie mówiła na głos do samej siebie.
...
Tej nocy ciocia Bates pomogła Marcelli Astor zmienić narzutę, dywan, a nawet zasłony.
Śnieżnobiała narzuta i jasnoróżowe zasłony w końcu sprawiły, że jej pokój zaczął przypominać przestrzeń życiową normalnej dziewczyny.
Kiedy po wzięciu prysznica Marcella Astor z satysfakcją podziwiała swój pokój, usłyszała nagle otwierane drzwi, przez które weszła Chloe Mercer.
– Cello, śpisz...
Widząc całkowicie odmieniony pokój po wejściu do środka, Chloe Mercer w szoku zapomniała języka w gębie.
Marcella Astor zmarszczyła na nią brwi. – Kuzynko Chloe, czy nie wiesz, że przed wejściem należy pukać?
Chloe Mercer była przyzwyczajona do bezpośredniego tonu Marcelli Astor i nie wyczuła, by coś było nie tak. Jak zwykle weszła prosto do pokoju, odsunęła krzesło Marcelli i usiadła.
– Cello, przecież zawsze tak robiłyśmy.
„Zawsze tak robiłyśmy...”
Marcella Astor zaśmiała się w duchu chłodno. „Czy ona naprawdę myśli, że jest częścią rodziny Astorów?”.
Wyglądało na to, że pierwszą rzeczą, jaką musiała zrobić, było wyrzucenie Chloe Mercer z rodziny Astorów...
Marcella Astor usiadła na brzegu łóżka z ręcznikiem w dłoniach. Wyraz jej twarzy był spokojny, a głos lekki.
– Jest już tak późno, potrzebujesz czegoś ode mnie?
– Cello, dlaczego jesteś dla mnie taka oschła? Wciąż jesteś na mnie zła?
– Przysięgam, że między mną a Calebem Ramseyem nic nie ma. Nie jesteśmy w żadnym związku!
Aby udowodnić swoją szczerość, Chloe Mercer zachowała się tak, jakby miała zamiar uklęknąć. Myślała, że Marcella Astor na pewno zareaguje, ale niespodziewanie ta nie zrobiła nic, by ją powstrzymać.
Ich spojrzenia się spotkały, ale Marcella Astor nie odezwała się słowem. Po prostu spokojnie obserwowała Chloe Mercer.
Kolana Chloe Mercer zawisły w powietrzu, a atmosfera stała się niewyobrażalnie niezręczna.
– Cello, czy naprawdę chcesz, abym przed tobą klękała? – zapytała żałośnie Chloe Mercer.
W jej oczach zaszkliły się łzy, gdy wpatrywała się w Marcellę Astor.
– To ty sama chciałaś klęknąć. Ja cię do tego nie zmuszałam – powiedziała bezceremonialnie Marcella Astor, nie okazując jej za grosz współczucia.
W rzeczywistości wręcz zbierało jej się na wymioty z obrzydzenia.
Były tu tylko we dwie. Nie miała potrzeby przybierać niewinnej miny, skoro nikt tego nie widział.
Chloe Mercer zgrzytała zębami ze złości, ale na zewnątrz zachowywała się tak, jakby nic się nie stało, i wróciła na swoje krzesło.
– Mówiąc szczerze, czy naprawdę nie czujesz do Caleba absolutnie nic? Nawet w obliczu tego diabła, Alarika Sinclaira, wciąż chciał cię stamtąd zabrać!
– On cię naprawdę kocha!
Tak jak można się było spodziewać, przyszła, aby wybadać jej uczucia!
– Jestem już zaręczona. Wiesz, jak przerażający jest Alaric Sinclair. Niestety... Może po prostu nie było mi pisane być z Calebem Ramseyem.
Marcella Astor celowo udała żal i westchnęła. Na jej twarzy pojawił się nawet cień smutku.
– Nie! Ty i Caleb Ramsey jesteście dla siebie stworzeni. Dopóki będziesz trwać przy swoim, nikt nie zdoła was rozdzielić. Cello, powinnaś być odważna!
Widząc nastrój i reakcję Marcelli Astor, Chloe Mercer odetchnęła z ulgą. „A więc Marcella Astor wciąż coś czuje do Caleba Ramseya. Dzisiaj przed Alarikiem Sinclairem tylko udawała”.
Chloe Mercer mówiła zachęcająco i w miarę mówienia stawała się coraz bardziej ożywiona.
Marcella Astor nie miała ochoty wysłuchiwać jej dalszego paplaniny. Ukryła twarz w poduszce, udając przygnębienie, by ukryć zniecierpliwienie, i machnęła ręką.
– Kuzynko Chlo, jestem zbyt zmęczona. Nie mów już nic więcej. Pozwól mi w samotności to przemyśleć.
– Cello...
Chloe Mercer wciąż chciała powiedzieć coś więcej, ale Marcella Astor nie zamierzała już rozmawiać.
Ona również obawiała się, że zbyt długie gadanie wzbudzi podejrzenia Marcelli Astor, więc wstała i powiedziała: – W takim razie pójdę już. Cello, nie bądź taka smutna. Pomogę ci wymyślić jakieś rozwiązanie.
Drzwi skrzypnęły, a Chloe Mercer zamknęła je za sobą po wyjściu.
Na korytarzu niewinne spojrzenie Chloe Mercer pociemniało. Natychmiast wyciągnęła telefon i wybrała numer Caleba Ramseya, kierując się do swojego pokoju.
Będąc z powrotem w swoim pokoju, Marcella Astor podniosła głowę i uśmiechnęła się chłodno w stronę drzwi.
Gdyby powiedziała prawdę i wyrzuciła Chloe Mercer z domu, potraktowałaby ją zdecydowanie zbyt łagodnie!
Sprawi, że Chloe Mercer doświadczy dziesięciokrotnie, stukrotnie większego cierpienia niż ona w swoim poprzednim życiu!
– Chloe Mercer, mam mnóstwo czasu. Podejmę twoją grę!
Marcella Astor nieświadomie dotknęła swojej klatki piersiowej, z przyzwyczajenia szukając kamienia w kształcie łzy, ale nie znalazła niczego.
– Szlag! Moja rodzinna pamiątka wciąż jest u tego diabła!
Marcella Astor wydała z siebie okrzyk przerażenia, a jej twarz pobladła. Od razu zaczęła szukać telefonu, zanim przypomniała sobie, że przecież już go wyrzuciła...
















