Zgubna druga szansa: W sidłach bezwzględnego magnata

Zgubna druga szansa: W sidłach bezwzględnego magnata

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 3
Autor: Aeliana Thorne
22 lip 2026
„Czy ten dzwonek to nie ten specjalny, którego używasz do połączeń od Chloe Mercer? Nie zamierzasz odebrać?” – zapytał prowadzący samochód Jasper Astor, podnosząc głowę, by spojrzeć na siostrę. Zabrzmiał nieco ostrożnie. Marcella Astor zawsze była posłuszna każdemu słowu Chloe Mercer. Wpadała w szał, gdy tylko jej brat mówił coś negatywnego o jej przyjaciółce. „Nie mam zamiaru go odbierać.” Usta Marcelli Astor wykrzywiły się w szyderczym uśmiechu. Sięgnęła po dzwoniący nieprzerwanie telefon i wyrzuciła go przez okno. Dopiero gdy w poprzednim życiu była bliska śmierci, Marcella Astor zorientowała się, że Chloe Mercer potrafiła już dawno temu śledzić lokalizację jej telefonu. Z tego powodu, bez względu na to, dokąd się udała, Chloe Mercer zawsze pojawiała się w odpowiednim momencie, by dokonać jakichś specjalnych ustaleń. Była naprawdę głupia, traktując Chloe Mercer jak własną starszą siostrę. Nawet przypisała jej unikalny dzwonek. Gdy Jasper Astor zobaczył zachowanie siostry, jego oczy rozszerzyły się tak bardzo, że mało nie wypadły z orbit. „Marcello, ty...” „Wracajmy do domu, drugi bracie” – odpowiedziała dla kontrastu ze stoickim spokojem Marcella Astor. To zszokowało Jaspera Astora jeszcze bardziej. „Nie wracamy na lotnisko? Nie zamierzasz już uciec z Calebem Ramseyem?” Choć Jasper Astor bardzo nienawidził Caleba Ramseya, był gotów zaakceptować wszystko, co podobało się jego siostrze i pomóc jej we wszystkim, czego potrzebowała. Marcella Astor spojrzała poważnie na swojego drugiego brata. „Nie zrobimy tego. Przepraszam, że ciągle pakuję się w kłopoty i ciągnę cię w dół razem ze mną, drugi bracie. Nigdy więcej tego nie zrobię” – powiedziała szczerze. Jasper Astor całkowicie stracił panowanie nad kierownicą po słowach siostry, a samochód mało co nie uderzył w drzewo. Wcisnął hamulec i odwrócił głowę, by tępo wpatrywać się w Marcellę Astor, czując się niezwykle pochlebiony. W przeszłości jego siostra zawsze patrzyła na niego z obrzydzeniem, bez względu na to, jak dobrze ją traktował. „Czy ty... zostałaś opętana, Marcello?” Marcella Astor poczuła się jeszcze gorzej, widząc zdenerwowane spojrzenie swojego brata. „Nie zostałam opętana. Byłam w przeszłości takim draniem... W przyszłości na pewno zmienię się na lepsze!” – powiedziała Marcella Astor, bardzo starając się nie zająknąć ze łzami w oczach. „Przepraszam, drugi bracie. Przysięgam, że w tym życiu będę cię dobrze traktować!” „Nie musisz niczego zmieniać, Marcello. Będę dla ciebie dobry bez względu na to, jakim człowiekiem jesteś.” Jasper Astor delikatnie wyciągnął rękę, by lekko potrzeć czubek jej nosa, po czym ponownie uruchomił silnik samochodu. „W takim razie dokąd teraz jedziemy? Naprawdę wracamy do domu?” „Powinniśmy pojechać do Velvet Studio. Chcę przejść metamorfozę. Dziś wieczorem mam bankiet zaręczynowy!” Marcella Astor spojrzała na czarny puder na palcu swojego drugiego starszego brata, a potem w lusterko wsteczne. Zobaczyła siebie z burzą różnokolorowych, potarganych włosów i mrocznym, gotyckim makijażem. Ubrana w podarte kabaretki wyglądała dokładnie jak punkrockowa piosenkarka. W przeszłości Chloe Mercer mówiła jej, że Caleb Ramsey lubi wyluzowane fanki rocka, więc zmieniła swój wizerunek i ubierała się w ten sposób. Dopiero teraz dotarło do niej, że przez cały ten czas była chodzącym pośmiewiskiem. Wkrótce samochód dotarł do Velvet Studio. Był to najwyższej klasy salon wizażu, preferowany przez bogatych ludzi z wyższych sfer w Stolicy Koronnej. Marcella Astor bywała tu stałą klientką. Zmieniło się to jednak, gdy zaczęła słuchać Chloe Mercer i przebierać się w „awangardowym” stylu we własnym domu. Co więcej, oddała swoją złotą kartę członkowską Chloe Mercer, która w rezultacie zaczęła wyglądać jak prawdziwa bywalczyni salonów. Główna stylistka, Monique, natychmiast podeszła do Marcelli Astor, gdy ta weszła do głównego holu, wyglądając na zaskoczoną. „Panno Astor? Dawno pani tu nie było!” „Dziś wieczorem mam kolację zaręczynową, Monique. Chcę znaleźć się w centrum zainteresowania wszystkich. Wiem, że stworzenie dostojnego i imponującego wizerunku to twoja mocna strona.” Marcella Astor uśmiechnęła się łagodnie do Monique. „Nie ma problemu, moja droga. Nie powinnaś marnować ani odrobiny swojego naturalnego piękna. Zostaw wszystko mnie!” Monique uśmiechnęła się, wyglądając na szczególnie wdzięczną. W przeszłości serce ją bolało, gdy widziała, jak Marcella Astor celowo się oszpeca. Była niezmiernie szczęśliwa, że młoda dama ma ten etap już za sobą. Marcella Astor wzięła długą, porządną kąpiel, by pozbyć się ze swojego ciała czarnych, odblaskowych tatuaży. Ukazała się jej delikatna, biała skóra i wykwintne rysy twarzy. Bez grama makijażu i tak była oszałamiająca. Pobieżnie narzuciła na siebie szlafrok i ponownie stanęła przed Monique. Stylistka wpatrywała się w nią w szoku i przez długi czas nie mogła wydusić z siebie słowa. „Niesamowite! Co za piękność! Moja droga, jesteś prawdziwym ulubieńcem Boga!” – raz po raz wykrzykiwała główna stylistka, Monique. Zajmowała się niezliczonymi celebrytami i poznała wiele pięknych osób, ale jak dotąd tylko uroda Marcelli Astor potrafiła rzucić na nią takie zaklęcie. „Dziękuję.” Marcella Astor podeszła do wielkiego lustra i przyjrzała się „nowej” sobie. Miała zaledwie 19 lat – był to wiek, w którym uroda kobiety zaczynała w pełni rozkwitać. „Sprawię, że w tym życiu zapłacą wszyscy ci, którzy mnie w przeszłości skrzywdzili!” Romantyczna i elegancka muzyka symfoniczna rozbrzmiewała w wielkiej, luksusowej, europejskiej sali w rezydencji Sinclairów. Tego właśnie wieczoru wszyscy najwybitniejsi magnaci Stolicy Koronnej byli obecni, by wznieść toast z okazji urodzin Starego Pana Sinclaira. W rzeczywistości wszyscy wiedzieli, że starzec używał swoich urodzin jako pretekstu do ogłoszenia związku rodów Sinclairów i Astorów. Wszyscy zaczęli plotkować, gdy zauważyli, że najważniejsza kobieta tego wieczoru nie pojawiła się, nawet gdy bankiet miał się już rozpocząć. „Taka szkoda, że tak niesamowicie pożądany kawaler jak Alaric Sinclair musi poślubić tę demoniczną dziewczynę, Marcellę Astor!” „Słyszałem, że Marcella Astor odrzuciła pomysł wejścia do najbogatszej rodziny w Stolicy Koronnej z powodu jakiegoś dzikiego mężczyzny. Co za głupia dziewczyna!” „Myślicie, że Alaric Sinclair ożeniłby się z nią, gdyby nie umowa małżeńska między Sinclairami a Astorami? Tylko nie mówcie, że uciekła z tym dzikusem?” „Cisza! Jak śmiecie plotkować o Młodym Paniczu Sinclairze? Znudziło wam się życie?” Ktoś po cichu ostrzegł plotkujących, co sprawiło, że wyraz ich twarzy od razu się zmienił. Zgodnie zwrócili się w stronę majestatycznego mężczyzny na podeście drugiego poziomu. W przeszłości bez emocji wywołał falę rozlewu krwi, która przetoczyła się przez całą Stolicę Koronną, sprawiając, że wielu ludzi rozpłynęło się w powietrzu. Nawet Król Piekieł nie mógłby sobie pozwolić na obrażenie Pana Sinclaira ze Stolicy Koronnej. Spoczywał bez cienia emocji na krześle, podpierając czoło dłonią. Każdy z jego gestów miał w sobie coś królewskiego. Od czasu do czasu spoglądał na wielki zegar na ścianie, a chłód w jego oczach stopniowo narastał. Cyrus Vance, który był najbliżej niego, odczuwał tak żywe dreszcze, że jego zęby zaczęły dzwonić. „Zostały trzy minuty do rozpoczęcia bankietu. Dlaczego tej przeklętej kobiety jeszcze tu nie ma?” Bał się nawet wyobrazić, jak bardzo jego pan może się za chwilę wściec. Krew by popłynęła, a ulice wyścielono by trupami... Wyrazy twarzy rodziców Alarica Sinclaira z upływem czasu stawały się coraz bardziej ponure. „Ding! Ding! Ding!” Zegar wybił pełną godzinę, dając znak do rozpoczęcia bankietu. Twarz Alarica Sinclaira natychmiast stała się lodowata, a powietrze w całej wielkiej sali wydawało się zamarznąć. Cyrus Vance zastanawiał się, czy nie byłoby mu łatwiej od razu odebrać sobie życie. Jego pan nie powinien był dawać jej szansy!! „Bam!” W tym momencie główne drzwi zostały z hukiem otwarte z zewnątrz. Wszyscy zwrócili wzrok w kierunku źródła dźwięku, a goście wciągnęli powietrze i otworzyli usta, będąc świadkami oszałamiającego widoku przed ich oczami. „Niebiosa! Jest po prostu zbyt piękna!” „Czyja to córka? Dlaczego nie widziałem jej wcześniej? To najpiękniejsza kobieta, jaką w życiu widziałem!” „Chwileczkę! Dlaczego wygląda tak znajomo? Marcella Astor! To przecież Marcella Astor!” „Co? Jakim cudem to miałaby być Marcella Astor?” Marcella Astor miała na sobie długą, opiętą w talii, czerwoną suknię bez ramiączek, która sprawiała, że jej skóra wydawała się bielsza od śniegu. Na jej wykwintnej twarzy malował się dopasowany uśmiech i ze spokojem przyjmowała oszołomione spojrzenia pozostałych gości. Wyglądała jak anioł, który zstąpił z niebios, i jak najpiękniejsza osoba na świecie. Alaric Sinclair natychmiast wstał, gdy tylko się pojawiła. Była teraz jedyną rzeczą, na której się skupiał, a otaczające ich chłodne powietrze natychmiast zniknęło. Czerwona suknia Marcelli Astor była powodem obecności ciepła w niewidzialnej górze lodowej, jaką było jego serce. Na widok jej dostojnego i stylowego ubioru twarze rodziców Alarica Sinclaira nabrały o wiele bardziej przyjaznego wyrazu. Jej ojciec, Arthur Astor, również odetchnął z ulgą. Marcella Astor wyprostowała się i miarowym krokiem ruszyła po czerwonym dywanie na środku wielkiej sali, emanując aurą królowej odbywającej inspekcję. W jej poprzednim życiu jedyną rzeczą, o jakiej myślała po tym, jak Alaric Sinclair sprowadził ją siłą z powrotem, było zrujnowanie zaręczynowego bankietu. W tym celu ubrała wulgarną i wyzywającą czarną spódniczkę z kabaretkami oraz zrobiła sobie najbrzydszy z możliwych makijaży. Zniszczyła bankiet i przyniosła hańbę zarówno Sinclairom, jak i Astorom. Rodzice Alarica Sinclaira czuli do niej dotąd ogromne obrzydzenie. Nawet jej własny ojciec był nią całkowicie rozczarowany i uważał, że jest przypadkiem beznadziejnym. Dla kontrastu Chloe Mercer ubrała się w sposób dostojny i skromny. Przyszła dobrze przygotowana i wykorzystała rozczarowanie Arthura Astora córką, by zdobyć jego zaufanie. Nawet uznał ją za swoją chrześniaczkę, i stała się też faworytką matki Alarica Sinclaira. Marcella Astor przypomniała sobie, że kiedy umierała, Chloe Mercer wręcz chwaliła się przed nią, że wkrótce zaręczy się z Alaricem Sinclairem. „Chloe Mercer! W tym życiu nie dam ci już więcej szans!” Chloe Mercer, siedząca w kącie na tarasie drugiego poziomu, trzęsła się z wściekłości, wpatrując się w stronę Marcelli Astor. „Jak to w ogóle możliwe? Czy Marcella Astor nie powinna być teraz niechlujnie ubrana i siać spustoszenie na tym bankiecie?” Dlaczego udało jej się zebrać tylko garstkę pochwał po włożeniu tak ogromnego wysiłku w swój ubiór, podczas gdy Marcella Astor mogła zszokować wszystkich po prostu przebierając się w inną suknię? Zazdrość Chloe Mercer sprawiła, że wyglądała złowrogo, ale nikt nie zwracał uwagi na jej wyraz twarzy. W tym momencie goście podświadomie rozstąpili się, tworząc przejście w samym środku tłumu. Wszyscy byli w pełni skupieni na ruchach młodej damy. Byli w niej uroczeni albo zszokowani jej widokiem. Nagle wszyscy przypomnieli sobie, że córka Astorów była najpiękniejszą kobietą w Stolicy Koronnej już w wieku 14 lat! Marcella Astor wspięła się po schodach, nie spuszczając wzroku. Po wejściu na podest na końcu schodów skinęła głową i złożyła wyrazy szacunku Dziadkowi Sinclairowi, który siedział na środku. „Dziadku Sinclair, życzę ci mnóstwa zdrowia i długiego życia!” – powiedziała, uśmiechając się słodko. Marcella Astor uniosła brwi, patrząc na mężczyznę, który wpatrywał się w nią przez cały czas. „Spójrz... Jestem tu, tak jak obiecałam!”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Zgubna druga szansa: W sidłach bezwzględnego magnata | Czytaj powieści online na beletrystyka