Zgubna druga szansa: W sidłach bezwzględnego magnata

Zgubna druga szansa: W sidłach bezwzględnego magnata

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 8
Autor: Aeliana Thorne
22 lip 2026
– Cello, wszystko w porządku? Czy przeziębienie ci już przeszło? Gdy tylko Marcella Astor wyszła, Chloe Mercer natychmiast do niej podbiegła i ujęła ją za dłoń. Sądząc po jej zmartwionym wyrazie twarzy, można by pomyśleć, że nic się nie wydarzyło. Biorąc pod uwagę jej zdolności aktorskie i umiejętność zmieniania wyrazu twarzy, Oscary były jej winne złotą statuetkę. Marcella Astor przypomniała sobie nagle, że w poprzednim życiu Chloe Mercer rzeczywiście została gwiazdą filmową. Nic dziwnego, że potrafiła ją zwodzić i spotykać się z wieloma mężczyznami. – Wszystko dobrze, po prostu zrobiło mi się trochę zimno – odpowiedziała lekko Marcella Astor i niepostrzeżenie wyswobodziła swoją dłoń z uścisku Chloe Mercer. – Tak się martwiłam. Ten diabeł był przed chwilą taki przerażający. Nie znęcał się nad tobą, prawda? – zapytała Chloe Mercer z udawaną troską, ale wszystkie jej słowa opisujące Alarika Sinclaira były bardzo negatywne. W poprzednim życiu Marcella Astor nie zauważyła, że na początku Alaric Sinclair wcale nie zachowywał się w sposób ekstremalny. Przeciwnie, to słowa Chloe Mercer sprawiły, że uprzedziła się do Alarika Sinclaira. Z biegiem czasu nieporozumienia między nią a Alarikiem Sinclairem się pogłębiały... Tym razem nie pozwoli, by ta suka dostała to, czego chce! – Było w porządku. Wcale nie uważam go za przerażającego. Nawet dał mi swoją marynarkę do ubrania. Mówiąc to, Marcella Astor odwróciła się i celowo pozwoliła Chloe Mercer zobaczyć marynarkę, którą miała na sobie. Oczy Chloe Mercer wyszły z orbit. Nie spodziewała się po Marcelli Astor takiej reakcji. Czy nie powinna podążać jej śladem i rzucać jadem na Alarika Sinclaira, jak to miała w zwyczaju? Kiedy Chloe Mercer zobaczyła męską marynarkę, którą Marcella Astor miała na sobie, w jej oczach błysnęła głęboka zazdrość, jednak trwało to zaledwie ułamek sekundy, po czym zdołała idealnie zamaskować swoje emocje. Jednak w tym życiu Marcella Astor nie przeoczyła wyrazu twarzy Chloe Mercer. Nie mogła powstrzymać się od podziwu dla zdolności Chloe do znoszenia i maskowania emocji. Głupiutka dziewczyna, którą była w poprzednim życiu, nigdy by nie pomyślała, że Chloe Mercer jest aż tak wyrafinowaną suką. Widząc teraz, jak przełyka swoją zazdrość, Marcella Astor od razu poczuła się o wiele szczęśliwsza. „Chloe Mercer, przed nami jeszcze mnóstwo czasu...” – Chlo, Cella jest już zaręczona z Alarikiem, więc uważaj w przyszłości na to, co mówisz. Jej starszy brat, Rowan Astor, który do tej pory się nie odzywał, spojrzał stanowczo na Chloe Mercer. W jego tonie brzmiało ostrzeżenie. – Myliłam się, bracie. Chciałam tylko pomóc Celli. Powinnam była bardziej pomyśleć... Kiedy Chloe Mercer spuściła głowę, by przyznać się do błędu, jej oczy natychmiast poczerwieniały. Właśnie w tym momencie podeszli do nich Arthur Astor i Diane Lombard. Widząc tę sytuację, Arthur Astor od razu zmarszczył brwi i spojrzał na Marcellę Astor z pogardą. – Jesteś już zaręczona, a wciąż taka niedojrzała... Znów znęcasz się nad kuzynką! Marcella Astor prawie splunęła krwią ze złości. Po śmierci jej matki ojciec, Arthur Astor, zawsze traktował ją chłodno. Jednak po tym, jak Diane Lombard i jej córka wprowadziły się do domu rodziny Astorów, upadła w oczach ojca jeszcze niżej. Teraz doszło do tego, że jeśli Chloe Mercer płakała, to zawsze z jej winy. – Tato! To Chloe Mercer chciała płakać, co to ma wspólnego z Cellą?! – powiedział niezadowolony jej drugi brat, Jasper Astor. – Myślisz, że nie wiem, jaki jesteś? Potrafisz jej tylko bronić i nie umiesz odróżnić dobra od zła! Arthur Astor uparcie obstawał przy swoim. W jego oczach Marcella Astor potrafiła jedynie popełniać błędy. – Osobą, która nie potrafi odróżnić dobra od zła, jesteś ty, prawda? Wiesz w ogóle, co się stało? Marcella Astor spojrzała chłodno na Arthura Astora, jednocześnie zerkając kątem oka na Diane Lombard, która stała bardzo blisko jej ojca. W jej poprzednim życiu, gdy była bliska śmierci, Chloe Mercer przyszła do jej więzienia jako zwyciężczyni i triumfowała. – Marcello Astor, nie tylko brat Caleb jest mi podwładny, nawet twój ojciec należy do mojej matki. Dzisiaj jest dzień ich ślubu... Na wspomnienie słów Chloe Mercer dłonie Marcelli Astor zacisnęły się w pięści wzdłuż boków. – Dlaczego? Arthurze Astorze! – Czy nie mówiłeś, że przez całe życie będziesz kochał tylko mamę? Że nigdy więcej się nie ożenisz? – Panienko Cello, pani tata po prostu się o panią martwi... Diane Lombard po raz kolejny udała troskę, wtrącając się do rozmowy. Marcella Astor oprzytomniała i, wcale nie kryjąc wyrazu zniesmaczenia na twarzy, powiedziała z sarkazmem: – Dlaczego stoicie tak blisko siebie? Czyżby wkrótce miały nadejść dobre wieści? Kiedy planujecie ślub? Przede mną czy w tym samym czasie? W każdym razie była tak rozpieszczana przez Chloe Mercer i jej matkę, że nie znała granic. Mówienie w ten sposób doskonale wpisywało się w postawę dumnej i aroganckiej osoby, którą wykreowała. Gdy to powiedziała, stojąca obok niej Chloe Mercer odetchnęła z ulgą. Myślała, że Marcella Astor nagle poszła po rozum do głowy. Kto by pomyślał, że wciąż jest tą samą bezmózgą idiotką? To było tylko jej złudzenie. – Niewdzięcznico! Co ty wygadujesz?! Jej ojciec, Arthur Astor, natychmiast wpadł w gniew. Podniósł rękę i już miał wymierzyć jej policzek. Marcella Astor uparcie stała w miejscu, nie ruszając się ani nie uchylając. Czekała, aż uderzenie spadnie. – Śmiało, uderz mnie! Czy to, co mówię, jest nieprawdą? Matka z góry wszystko widzi! – Tato! Co ty robisz? Nigdy wcześniej nie uderzyłeś Celli! Zamierzasz uderzyć ją teraz z powodu osoby z zewnątrz? Jej dwaj bracia natychmiast osłonili ją własnymi ciałami, a Jasper Astor ze złością odciął się ojcu. – Tato, tym razem to naprawdę nie miało nic wspólnego z Cellą. Głos starszego brata, Rowana Astora, był bardzo lekki, ale jego oczy wyrażały pełną dezaprobatę dla poczynań ich ojca. – Czy za takiego człowieka mnie uważacie? W końcu Arthur Astor nie potrafił się przemóc, by ją uderzyć, i powoli opuścił rękę. W jego oczach pojawił się wyraz żalu i przygnębienia. – Arthurze, nie denerwuj się. Cella jest jeszcze młoda i niedojrzała... Diane Lombard w głębi duszy pękała z radości i natychmiast otworzyła usta, by odegrać rolę cnotliwej kobiety. Niespodziewanie, zanim zdążyła skończyć mówić, Arthur Astor machnął ręką i powiedział chłodno: – Zawsze będę tylko twoim szwagrem. W przyszłości nie dawaj dzieciom żadnych powodów do podobnych nieporozumień. – Ja... Diane Lombard pluła sobie w brodę z wściekłości, nie pragnąc niczego bardziej niż rozerwać usta Marcelli Astor, ale na zewnątrz musiała zachować żałosny wyraz twarzy. Jednak Arthur Astor tym razem nawet na nią nie spojrzał i skierował się prosto do samochodu. Marcella Astor poczuła mdłości, obserwując tę scenę. „Nic dziwnego, że Chloe Mercer jest tak dobra w grze aktorskiej; jaka matka, taka córka”. – My też chodźmy. ... Po powrocie do znanego sobie domu rodziny Astorów Marcella Astor od razu pobiegła do swojego dawnego pokoju i rzuciła się na łóżko. Zanurzyła twarz w poduszkę, a jej łzy w końcu popłynęły. Przed chwilą była przerażona, że nie zdoła się powstrzymać i rozpłacze się przy ludziach. Gdyby tak się stało, jej bracia uznaliby to za dziwne, a Chloe Mercer również nabrałaby podejrzeń... Dopiero gdy zamknęła się sama w pokoju, mogła uwolnić te skomplikowane i radosne uczucia związane z odzyskaniem wszystkiego, co utraciła, i otrzymaniem drugiej szansy od losu. Marcella Astor leżała tak przez dłuższy czas, po czym usiadła i przyjrzała się swojemu pokojowi. Na suficie znajdował się wielki wizerunek szkieletu, a jej narzuta na łóżko była mroczna i pokryta obrazkami kości. Na dywanie widniał motyw dłoni pokazującej środkowy palec. – Mój Boże, czy ja w poprzednim życiu zwariowałam? Marcella Astor poczuła się fizjologicznie źle i położyła dłoń na klatce piersiowej, by powstrzymać odruch wymiotny. Puk, puk, puk... – Panienko Cello, miałaby pani ochotę na trochę mleka? Zza drzwi rozległ się starannie wyważony głos cioci Bates, jakby przerażonej, że choćby jedno słowo wywoła w niej gniew. W gardle Marcelli Astor urosła gula, gdy przeszłość uderzyła w nią niczym fala...

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8 – Zgubna druga szansa: W sidłach bezwzględnego magnata | Czytaj powieści online na beletrystyka