Współczułem Roxi, widząc to, co było wypisane na ścianach, jednak ona ledwie na to spojrzała, prawie jakby widziała to wszystko już wcześniej, a nawet gorsze rzeczy. To tylko bardziej mnie wkurzyło i wzbudziło chęć, by ją chronić. Ale mam takie przeczucie, że od kiedy wyrzucono ją z domu, zaczęła rozkwitać, stając się twardą sztuką, i podoba mi się to, kim się staje. Mam już dość tych nieśmiałych,
















