POV Cassii
Dyszę i trzęsę się, gotowa wyrwać mu gardło. Wtedy to we mnie uderza: chór głosów, wszyscy mówią jednocześnie. Niektórzy są przerażeni, większość jest wściekła, a kilku cieszy się, że spotyka go to, na co zasłużył. Rozglądam się: nikt nie otwiera ust. Czytam im w myślach.
– Powiedziałem: przestań, bo moja wataha cię powstrzyma, Cassio. Nie zdzierżę takiego braku szacunku.
– Gówno mnie t
















