Cassia POV
Wybiegamy z laboratorium, Voktor wskazuje nam drogę, a my ruszamy korytarzem. Światła migoczą, a podłoga jest śliska od wody. Ślizgam się i upadam kilka razy. Wtedy to wyczuwam: człowieka. Nienaruszony. Przyspieszam i wyprzedzam Voktora w samą porę, by przechwycić strażnika, który był gotów wciągnąć nas w zasadzkę. Jednym ugryzieniem rozrywam mu gardło. Gdy ciepła krew mężczyzny spływa
















