Perspektywa Cassii
Płaczę. Palące łzy plamią moje policzki, dziki szloch rozdziera mi gardło. Nie obchodzi mnie, kto to słyszy. Mimowolnie zmieniam się w wilka i wyję. Voktor wbiega z powrotem do pokoju, zostawiając kogokolwiek, kto był na zewnątrz, w pół słowa.
– Wrócę do tej rozmowy później – rzuca, zanim zamknie drzwi. Słyszę oddalające się kroki, zapach perfum. Kobieta?
– Wszystko w porządku?
















