Vander
Warwick wpatrywał się we mnie przez kilka sekund w milczeniu, po czym przytaknął. „W porządku, zostaw to w moich rękach.”
Skinąłem głową i rozmawialiśmy przez kolejne pół godziny. „Biorę pełną odpowiedzialność za twoje działania w tym kraju, więc się nie powstrzymuj” – dodałem, gdy nasza czwórka wyszła przed dom watahy.
„Nigdy się nie powstrzymuję” – odparł oschle Warwick, zanim oczy nas ws
















