Perspektywa Vespery
„Jesteś olśniewająca, Zanyu!” – powiedział mój mąż.
Nie do mnie. Do Zanyi Malvorn.
Wszyscy ukradkiem rzucali mi spojrzenia, a w powietrzu zawisło gęste skrępowanie, gdy patrzyłam na nich z osłupieniem.
„Źle pani wygląda, Luno Vespero” – powiedziała Gisela, podając mi szklankę lemoniady. „Proszę to wypić”.
Jak mogłam wyglądać dobrze? Moje serce roniło ciche łzy, bo mój mąż i przeznaczony, Alfa Garrick, tańczył z Zanyą Malvorn – swoją licealną miłością i córką Bety swojego ojca.
Zanya zachichotała. Jej oczy odnalazły moje, a na ustach wykwitł kpiący uśmiech, gdy Garrick przyciągnął ją do ciasnego uścisku i pocałował w usta, szepcząc jej czułe słówka. To ja powinnam z nim tańczyć, bo była to nasza druga rocznica ślubu, ale odkąd dziesięć dni temu Zanya znów pojawiła się w jego życiu, zaczynałam być spychana na niebezpieczny boczny tor. Zanya była pierwszą miłością Garricka. I wróciła.
„Dziękuję, Giselo” – powiedziałam, próbując zmusić się, by nie pozwolić łzom wypłynąć.
Kiedy ojciec Garricka, Alfa Jovand, nakłaniał go do małżeństwa, jego pierwszym wyborem była oczywiście Zanya. Ale ona mu wtedy odmówiła, twierdząc, że kocha Alfę Luciana z watahy Tawny-Hide. Zerwała z Garrickiem i rzuciła się w ramiona Luciana.
W tamtym czasie właśnie skończyłam studia. Jako pełna życia dwudziestolatka, poczułam, że Alfa Garrick jest moim przeznaczonym podczas małego przyjęcia, które mój ojciec wydał z okazji moich sukcesów naukowych. Alfa Jovand był wniebowzięty, podobnie jak mój ojciec.
Ja, Vespera Kestrel, dziedziczka watahy Noctis-Vesper, poślubiłam swojego partnera, Garricka Solisa, dziedzica Selenis Reach. Od tamtej pory pomagałam mu rozwijać watahę i jego interesy. Jako absolwentka biznesu, dostrzegałam każdą lukę w przedsięwzięciach Selenis Reach, naprawiałam błędy, co przynosiło fantastyczne rezultaty. Rok po naszym ślubie mój ojciec zmarł, a w rezultacie nasza wataha połączyła się z Selenis Reach.
Gdy tylko Garrick został Alfą Selenis Reach około dwa miesiące temu, po śmierci swojego ojca, Zanya do niego wróciła. Do tego czasu miłość Garricka do mnie była bezwarunkowa.
Zaproszenie sąsiednich Alfów, Lun i Betów na naszą drugą rocznicę nie było zwykłym świętowaniem – był to celowy ruch Garricka, by zakomunikować wszystkim, że Zanya stoi u jego boku i że jest dla niego ważniejsza ode mnie.
„Bogini, tak bardzo za tobą tęskniłam, Garricku” – powiedziała Zanya ze łzami w oczach. „Teraz, gdy tu jestem, trudno mi wytrzymać bez ciebie choćby chwilę”. Oparła głowę na jego piersi, a on gładził ją po plecach; w tej chwili jej wzrok spoczął na mnie.
„Chcę to naprawić tak samo mocno jak ty, Zanyu” – westchnął.
Moje policzki zapłonęły z upokorzenia na dźwięk jego słów. Co on zamierzał naprawić? Zaciskając szczęki, zebrałam się w sobie i wstałam. To musiało zostać zduszone w zarodku natychmiast, inaczej stałoby się ogromnym problemem w moim życiu – życiu, które tak pięknie sobie zbudowałam.
Podeszłam do nich i z uśmiechem powiedziałam: „Cóż, to będzie dla ciebie bardzo trudne, Zanyu, ale jak widzisz, Alfa Garrick jest moim partnerem i mężem. Niestety, w tym małżeństwie nie ma miejsca dla trzeciej osoby. Radzę ci skupić się na rozwiązaniu problemów, które masz z Alfą Lucianem”. Odwróciłam twarz do Garricka i dodałam: „Prawda, kochanie?”. Nie dam się upokorzyć na oczach tylu ludzi.
Zanyi opadła szczęka. Wybuchnęła głośnym płaczem, a łzy potoczyły się z jej oczu, po czym wybiegła z przyjęcia.
„Zanya!” – zawołał za nią Garrick.
Moja wilczyca, Kora, zawarczała w mojej głowie. „Chcę ją zabić. Pozwól mi się przemienić”.
„Garricku” – powiedziałam, uciszając Korę. „To jest niewłaściwe na tak wielu poziomach”.
Garrick gwałtownie odwrócił głowę w moją stronę i posłał mi mordercze spojrzenie. Nic wtedy nie powiedział i został, ale gdy przyjęcie się skończyło, zamiast wrócić ze mną do naszej sypialni, udał się do pokoju gościnnego, w którym przebywała Zanya.
„Garricku!” – rzuciłam się za nim, ale warknął na mnie groźnie. Wzdrygnęłam się i zatrzymałam. Wpadł do jej pokoju jak burza.
Noc ciągnęła się w nieskończowność, gdy na niego czekałam, a ciemność potęgowała moje poczucie tęsknoty. Sen był daleko, gdy wierciłam się w łóżku. Chciałam iść do pokoju gościnnego, w którym Zanya mieszkała od dziesięciu dni, i wyrzucić ją z naszego domu, ale nagle ostry ból w podbrzuszu sprawił, że aż syknęłam. Chwytając się za brzuch, osunęłam się na ziemię, zastanawiając się, co się dzieje. Pobiegłam do łazienki i zwróciłam wszystko, co zjadłam.
Po chwili ból ustąpił. Podniosłam się z podłogi, by przepłukać usta. Kiedy spojrzałam w lustro, zobaczyłam swoją twarz i zdałam sobie sprawę, że płaczę. Moje oczy były zaczerwienione, a na twarzy widniały ślady łez. Makijaż był w całkowitej ruinie. Czułam się bezradna, a gdy dotarła do mnie brutalna prawda, wybuchnęłam głośnym szlochem.
Przyczyną mojego bólu nie była żadna choroba. Alfa Garrick pieprzył się z Zanyą. W świecie wilkołaków, gdy twój partner uprawiał seks z kimś innym po tym, jak cię naznaczył i przyjął jako swoją, doświadczało się tak ostrego bólu. Tak właśnie karała Bogini Księżyca. Powinna karać tego, kto zdradził, a nie tego, kto został zdradzony. Ale jak mogłam kwestionować wyroki Bogini? Żałowałam, że Alfa Jovand nie żyje. On przynajmniej by mnie wsparł.
Gorzka, wściekła i sfrustrowana, czekałam do rana na powrót Garricka, ale on się nie pojawił. Nie mogłam po prostu pozwolić Zanyi odebrać wszystkiego, co z takim trudem zbudowałam. Podejmując kolejną decyzję, wzięła długą kąpiel, założyłam suknię w ulubionym kolorze Garricka – akwamarynowy jedwab – i zaplotłam długie blond włosy w warkocz. Moje rzęsy były naturalnie długie, ale i tak nałożyłam czarny tusz, który podkreślił moje zielone oczy. Zanya była być może jedną z najpiękniejszych kobiet, ale ja jej nie ustępowałam. Mimo to, ku własnemu żalowi, poczułam, że muszę z nią rywalizować.
Poszłam do jadalni, gdzie omegi patrzyły na mnie z litością. Szybko zjadłam śniadanie i pośpieszyłam do pokoju gościnnego.
Przed drzwiami stało dwóch strażników. „Przepraszamy, Luno Vespero” – powiedział jeden z nich, zagradzając mi drogę. „Nie może pani wejść do środka. To surowy rozkaz Alfy”.
„Jestem jego żoną i Luną tej watahy” – powiedziałam lodowatym głosem. „Nie możecie mnie zatrzymać”.
Spojrzał nerwowo na drugiego strażnika. „Bardzo mi przykro, Luno, ale Alfa wyraźnie kazał nam pani nie wpuszczać. Powiedział, że musi się pani umówić na spotkanie, jeśli chce się z nim widzieć”.
Zamurowało mnie. „Co? Mam się umawiać na spotkanie z własnym mężem?”
Kątem oka dostrzegłam nadchodzącego Betę Axtona. „Luno Vespero!” – wychrypiał. „Alfa jest bardzo… zajęty. Wskazane byłoby umówienie się z nim na lunch”.
„Beto Axtonie!” – warknęłam. „Nie możecie mi zabronić spotkania z moim…” W tej samej chwili usłyszałam dobiegające ze środka jęki i stękanie.
„Szybciej. Mocniej!” – jęczała Zanya.
Mój brzuch przeszyła kolejna fala bólu, sprawiając, że upadłam. Nowe łzy popłynęły z moich oczu, gdy desperacko łapałam powietrze.
„Luno Vespero!” Axton był już przy mnie. Podniósł mnie i zaniósł do mojej sypialni. „Poślę po lekarza” – powiedział i wyszedł, zostawiając mnie pogrążoną w całkowitej rozpaczy.