Powstanie Vespery: Korona Północy

Powstanie Vespery: Korona Północy

Autor: Adriana Moretti

Alpha Varkas
Autor: Adriana Moretti
31 maj 2026
Perspektywa Vespery Zaskoczenie mnie ogarnęło. Byłam pewna, że Alfa Varkas wyznaczy mi termin co najmniej za dwa miesiące, a on miał tu być już za dwa dni. „To wspaniała wiadomość, Katarino” – powiedziałam, czując nagłą niecierpliwość, by go spotkać. „Ale skoro spotyka się z Garrickiem, to jaki jest cel wizyty?” Było jasne, że nie przyjeżdża specjalnie dla mnie. „Nie wiem, kochana” – odpowiedziała Katarina. „Powiedział po prostu, że jedzie na spotkanie z Alfą Garrickiem i że tam się z tobą zobaczy”. Stłumiłam okrzyk radości, gdy we mnie wezbrała nadzieja. To była moja szansa, by odzyskać watahę od Garricka i z godnością zakończyć to małżeństwo. „Dziękuję ci bardzo, Katarino” – powiedziałam z uśmiechem. „Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy”. „Nie bądź głupia!” – skarciła mnie żartobliwie Katarina. „Też bym chętnie przyjechała, ale muszę iść na ten durny bal, o co poprosił mnie mój brat Alfa w swoim imieniu!” „Dlaczego? A co z jego Luną? To ona powinna tam być” – zapytałam. Katarina westchnęła. „Alfa Varkas odmawia ożenku i związania się z jedną kobietą! Ma trzydzieści lat i wciąż czeka na swoją przeznaczoną. Wielokrotnie prosiłam go, by po prostu wybrał sobie Lunę”. Zaśmiałam się cicho. Niektórzy ludzie naprawdę żyli zgodnie ze swoją reputacją. „Rozumiem... Cóż, jeszcze raz dziękuję, Katarino. Bardzo chciałabym cię zobaczyć”. „Jasne, kochana!” – powiedziała entuzjastycznie. „Słyszymy się później!” Po raz pierwszy od dawna sprawy zaczęły przybierać pomyślny obrót. Skoro miał przyjechać za dwa dni, musiałam wszystko przygotować i wyłożyć mu sprawę za jednym razem. Cały dzień zajęło mi spisywanie moich argumentów. Wiedząc, że Anise była jedyną osobą, która mogła mi przeszkodzić w pokoju, wykorzystałam sytuację i skrupulatnie przygotowałam sprawę do przedstawienia Alfie Varkasowi. Moją jedyną obawą było to, jak uda mi się spotkać z nim sam na sam. Miałam nadzieję, że Garrick zadzwoni do mnie, by poinformować o wizycie Alfy Varkasa, ale tego nie zrobił. Dopiero następnego dnia rano, po treningu, przyszedł do mojego pokoju. Właśnie wzięłam kąpiel i ubierałam się, gdy wszedł. „Vespera” – powiedział oschłym głosem. Odwróciłam się do niego z entuzjazmem. Jako Luna watahy spodziewałam się, że przyjdzie z prośbą, bym towarzyszyła mu podczas kolacji, którą wydawaliśmy dla Alfy Varkasa. „Tak, Garrick?” – zapytałam, zakładając kolczyk. Miał na sobie tylko spodenki treningowe i wyglądał tak przystojnie z tymi wyrzeźbionymi mięśniami. Gdyby to był normalny dzień, pewnie skończyłoby się na seksie, ale więź we mnie zmieniała się w ropiejącą ranę. Pociąg powoli wygasał. Wziął urywany oddech. „Jutro będzie tu Alfa Varkas. Chcę, żeby Zanya towarzyszyła mi we wszystkich uroczystościach, a nie ty”. Oniemiała, wpatrywałam się w niego. „Co masz na myśli? Jestem twoją Luną. Ona jest twoją kochanką!” Przestąpił z nogi na nogę z wyraźnym dyskomfortem. „Ale Zanya nosi moje szczenię. Chcę, żeby jej rola w watasze była teraz bardziej wyeksponowana niż twoja. Poza tym, to będzie bal. Z kim zamierzasz pójść? Ja będę z Zanyą, więc dla ciebie byłoby to bardzo niezręczne”. Mówiąc to, pokręcił głową. „Nie możesz przyjść”. Po czym po prostu wyszedł z pokoju. Zacisnęłam pięści, czując rosnącą frustrację. Nie było mowy, bym zmarnowała tę szansę. Potrzebowałam kogoś, kto zabierze mnie na bal. Zanya powoli zagarniała moją watahę dla siebie. Jeśli pójdzie na bal z Garrickiem, to będzie mój oficjalny koniec. Zeszłam na dół na śniadanie i usłyszałam rozmowę Zanyi z jedną z omeg. „Panno Zanyio” – powiedziała dziewczyna, podając jej śniadanie. „Kosmetyczka już czeka”. „Och, dobrze, Nysso. Poproś ją do mojego pokoju”. „Ależ panna jest już i tak piękna, panno Zanyio” – zachichotała Nyssa, przymilając się jej. Zanya roześmiała się. „Alfa Varkas to najsilniejszy Alfa. W końcu wasz Alfa poprosił mnie wczoraj wieczorem, bym towarzyszyła mu przez cały czas pobytu Alfy Varkasa. Muszę zrobić dobre wrażenie, prawda?” „Oczywiście” – odparła Nyssa. „Dobrze, że pani wróciła, panno Zanyio”. Moje serce waliło jak oszalałe. Więc Zanya wiedziała już wczoraj, a Garrick poinformował mnie dopiero dzisiaj? Z każdą minutą sprawiał, że stawałam się coraz bardziej nieistotna. Ta sytuacja wymagała ode mnie cierpliwości i inteligencji. Stłumiłam wściekłość, wróciłam do pokoju i zadzwoniłam do Gammy Zoriena. „Luno Vespero?” „Zorien, znasz program na jutro?” – zapytałam, ryzykując, że zabrzmię żałośnie, bo jako Luna powinnam go znać. Ale jaki był sens ukrywać moją sytuację przed Zorienem? Po wahaniu odpowiedział: „Tak”. „Dobrze, chcę, żebyś towarzyszył mi na balu”. Rozłączyłam się, nie chcąc słuchać jego westchnień zdziwienia. Potem podeszłam do szafy i wybrałam najlepszą jedwabną suknię, jaką posiadałam. Jeśli miałam zrobić wrażenie i zachować twarz, to było niezbędne. Następnego ranka, patrząc przez okno, z niedowierzaniem obserwowałam konwój dziesięciu lśniących, czarnych samochodów wjeżdżających na nasz podjazd. Dziesiątki wojowników w czarnych mundurach wysiadły i podbiegły do Rolls-Royce'a stojącego pośrodku. Wstrzymałam oddech, gdy zobaczyłam Alfę Varkasa wysiadającego z auta. Z ciemnymi włosami i twarzą tak idealnie wyrzeźbioną, górował nad wszystkimi. Przystojniejszy niż Adonis, Alfa Varkas emanował dominującą aurą. Czuć było, jakby jego obecność pochłaniała całe powietrze wokół. Opuścił okulary przeciwsłoneczne i spojrzył w górę. Na mnie. Nasze spojrzenia się spotkały – moje zielone oczy napotkały jego piwne. Wzięłam gwałtowny oddech, czując się nieswojo. „Alfo Varkasie!” – przywitał go Garrick, a ja szybko schowałam się za zasłoną. Czułam, jak moje serce bije szaleńczo, dudniąc mi w uszach, jakby próbowało wyrwać się z klatki piersiowej niczym uwięziony ptak. „Alfo Garricku” – odpowiedział Alfa Varkas głębokim barytonem. „Poznaj Zanyę” – powiedział Garrick. Moje policzki zapłonęły wstydem. „Gdzie jest twoja Luna?” – zapytał Alfa Varkas. Myślę, że Garrick był zaskoczony tym pytaniem. „Ona... ona źle się czuje”. „I dlatego przyprowadziłeś kochankę, by mnie powitała?” – warknął Varkas. „Mimo wiedzy, że stoi niżej ode mnie statusem? Czy ty mnie obrażasz?” Alfa Garrick wiedział, że niektórzy Alfowie rygorystycznie przestrzegają protokołu. Przełknął ślinę. „Alfo Varkasie, ja...” „Nie mam czasu!” – przerwał mu Alfa Varkas. „Chcę poznać osobę stojącą za projektem Złotej Bramy, a potem odjadę tak szybko, jak to możliwe”. To ja stałam za projektem Złotej Bramy. Dreszcz przeszedł po moim ciele. Czy zrobiłam coś nie tak? Był to projekt, w którym zidentyfikowałam najlepszą odmianę pszenicy do uprawy na terytorium naszej watahy i zachęciłam jej członków do siewu. Nasze wilki ogromnie na tym skorzystały, ponieważ projekt okazał się wielkim sukcesem i przyniósł mnóstwo pieniędzy, wzmacniając naszą gospodarkę. Wyjrzałam przez okno, by ich zobaczyć, ale ujrzałam jedynie bardzo zawstydzoną Zanyę stojącą na zewnątrz z wojownikami, podczas gdy obaj Alfowie weszli do środka. Uśmiech mimowolnie wypłynął na moją twarz. W końcu Zanya poznała swoje miejsce. Prawda?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Alpha Varkas – Powstanie Vespery: Korona Północy | Czytaj powieści online na beletrystyka