Powstanie Vespery: Korona Północy

Powstanie Vespery: Korona Północy

Autor: Adriana Moretti

Niewspółosiowe gwiazdy
Autor: Adriana Moretti
31 maj 2026
Perspektywa Vespery Minęły dwa dni, a Garrick nie wrócił do mojej sypialni. Ataki bólu w podbrzuszu nasiliły się, a ja zaczęłam się zastanawiać, czy nie powinnam uciec z tego piekła. Dlaczego Zanya wróciła? Co skłoniło ją do porzucenia Alfy Luciana i powrotu do Garricka? Musiałam poznać odpowiedzi, by móc zapanować nad sytuacją. Potrzebowałam jednego jej błędu, jednego niewłaściwego kroku, by pokazać Garrickowi, że ona nie jest dla niego odpowiednia. Czy naprawdę był nią tak oczarowany, że nie widział, iż wróciła tylko po to, by go wykorzystać? Jeśli go kochała, to dlaczego go zostawiła? Czy nie zauważył schematu w jej zachowaniu – skakania od jednego Alfy do drugiego? Nie było nikogo, kto mógłby mi pomóc. Beta Axton był dość obojętny na tę sprawę, ponieważ pozostawał lojalny wobec swojego Alfy. Służące i inni wojownicy podśmiewali się za moimi plecami. Plotki huczały od szeptów o mojej niezdolności do zatrzymania męża przy sobie, malując mnie jako postać godną pożałowania. Żony radnych przestały do mnie dzwonić i odwołały kilka wydarzeń, na których miałam być obecna. W tej ekstremalnej sytuacji postanowiłam spotkać się z rodzicami Zanyi. Jej ojciec był byłym Betą Alfy Jovanda. Stojąc na ich ganku, poczułam przypływ nadziei, który zapłonął we mnie jasnym płomieniem. Zapukałam, biorąc głęboki oddech. Gdy drzwi się otworzyły, Harek, były Beta watahy, gwałtownie odchylił głowę ze zdziwienia. „Luna Vespera!” „Czy mogę wejść?” – zapytałam cichym głosem. „Oczywiście” – odpowiedział z mrużeniem oczu, odsuwając się, bym mogła przejść. Jego żona, Beatrice, weszła do głównego pokoju, wycierając ręce w ręcznik i patrząc na mnie z ciekawością. Oblizałam usta, czując suchość w gardle. „Chodzi o Zanyę” – powiedziałam. „Powinniście poprosić ją, by zostawiła Alfę Garricka. To mój mąż”. Harek mruknął, a Beatrice zacisnęła usta i wzruszyła ramionami. „Byli kochankami z dzieciństwa, Luno Vespero. Ich relacja sięga czasów na długo przed Twoim przybyciem do tej watahy. Zanya go kocha i myślę, że to Ty powinnaś zostawić Alfę Garricka, a nie ona”. Moja szczęka opadła z wrażenia. „Beatrice!” – warknęłam. „Nie 'Beatrice' mi tutaj!” – wywróciła oczami. „Proszę wyjść”. Użądlenie tej zniewagi piekło mnie od środka, tak intensywnie, że obudziło w Korze pierwotną żądzę zemsty. Jednak wyszłam z ich domu. Kłótnia z rodzicami Zanyi nie miała sensu, skoro ewidentnie dbali tylko o własne korzyści. Wszystkie moje nadzieje obróciły się w pył. Gdy dotarłam do domu, zobaczyłam Garricka siedzącego w głównym holu z Zanyą u boku. „Dlaczego poszłaś do rodziców Zanyi?” – warknął na mnie. „Myślisz, że ją zostawię?” „Proszę, Garrick” – powiedziała Zanya łagodnym głosem. „Nie bądź na nią taki zły. Robi to z miłości”. W jej oczach pojawiły się łzy. „Jestem tą trzecią w tym małżeństwie. Powinnam odejść”. Wstała, jakby zamierzała wyjść. „Tak, zgadza się!” – wypaliłam. „Powinnaś odejść”. „Vespera!” – warknął Garrick. Wstał, a biła od niego czysta wściekłość. Spojrzałam na niego szeroko otwartymi oczami, czując jego aurę alfy, która próbowała mnie zdominować. „Garrick, proszę” – nalegała Zanya. „Nie bądź dla niej taki surowy”. Otarła łzy, po czym spojrzała na mnie. „Luno Vespero, wiem, że czujesz do mnie urazę, ale obiecuję, że nie będę się do Ciebie zbliżać. Ja...” – czknęła szlochem, a Garrick pogładził ją po plecach. „Kocham Garricka. Alfa Lucian znęcał się nade mną przez dwa lata, a kiedy nie mogłam już tego znieść, wróciłam do Garricka”. Odwróciła się, by spojrzeć na niego z pasją w oczach. „Rozumiem swój błąd, ale jest już za późno”. Garrick przyciągnął ją do mocnego uścisku. „Nie płacz, Zanyio”. Skinęła głową, zerkając na mnie, po czym odsunęła się nieco. „Przysięgam, że będę w tym domu jak cień, tylko proszę, nie wyrzucaj mnie”. „Nikt cię nie wyrzuci!” – warknął Garrick, patrząc na mnie. „Jestem Alfą Selenis Reach i to ja podejmuję tutaj decyzje”. Wziął głęboki oddech i pocałował ją, wycierając jej łzy. Potem spojrzył na mnie z ukosa. „Chciałbym z tobą porozmawiać. Chodź” – rozkazał. Zszokowana i oniemiała, poszłam za nim do mojego pokoju. Zerknęłam przez ramię i zobaczyłam tylko triumfujący uśmieszek Zanyi. Garrick zamknął za sobą drzwi. „Vespera, co z tobą nie tak?” – warknął. „Dlaczego uwzięłaś się na Zanyę? Ona jest niewinna. To ja jej pragnę. Ciągle powtarza mi, że powinna odejść, ale musisz zrozumieć, że była dziewczyną, którą kochałem na długo przed tym, zanim pojawiłaś się w moim życiu. Nie mogę jej zostawić. Była maltretowana i bita, a teraz szuka tylko miłości. Czy wchodzi ci w drogę? Nie”. „Ale jestem twoją partnerką!” – wydusiłam chrapliwym głosem, dławiąc się emocjami. „Czy jesteś tak ślepy, by tego nie widzieć? Jesteśmy pobłogosławieni przez księżyc”. „Dość, Vespera!” – wściekał się. „To normalne, że Alfowie mają kochanki poza swoimi Lunami. Jestem Alfą, a ty nie jesteś w stanie zaspokoić potrzeb mojego ciała. Zanya natomiast zna mnie doskonale. Nie zostawię jej i to moja ostateczna decyzja”. Gapiłam się na niego z niedowierzaniem. „Garrick” – wyszeptałam drżącymi wargami. „Nadal będziesz moją Luną” – odrzekł, chwytając mnie za rękę. Mimo psychicznego obrzydzenia, moje ciało nie mogło powstrzymać reakcji na jego dotyk, nawet po tym, jak mnie zdradził. Kora kochała bliskość swojego partnera. Nagle poczułam zapach i ruch za drzwiami. Zanya tam była. Chcąc pokazać jej, kim jestem dla Garricka, przyciągnęłam jego ramiona do swojej talii. Więź partnerstwa zadziałała, a on natychmiast przycisnął mnie do swojego ciała. Wdychając jego zapach, przytuliłam go mocno. „Jesteśmy partnerami i nie możesz zaprzeczyć temu przyciąganiu. Proszę, nie chcę być jak inne Luny. Jeśli czujesz, że nie możesz zostawić Zanyi, to mnie odrzuć”. „Co?” – spojrzał na mnie z oczami pełnymi przerażenia. „Nie mogę cię odrzucić! Nie będzie żadnego odrzucenia! Słyszysz?” Nagle drzwi się otworzyły i weszła Zanya. Robiąc wielkie przedstawienie, wydała z siebie głośny szloch i zakryła usta dłonią. Garrick odskoczył ode mnie gwałtownie. „Zanya?” Wielkie łzy spłynęły z jej oczu, a ona wybiegła z pokoju. Garrick również wyrwał swoją dłoń z mojej i rzucił się za nią. „To nic takiego, kochanie!” – krzyczał. Dreszcz przeszedł przez moje ciało, a ja osunęłam się na podłogę. Musiałam coś zrobić, i to szybko. Po dłuższej chwili podniosłam telefon i przeglądałam numery, aż znalazłam ten do mojej najlepszej przyjaciółki, Katariny. Katarina i ja mieszkałyśmy w tym samym pokoju w akademiku podczas studiów i przez cztery lata zbudowałyśmy silną więź. Jednak po moim ślubie kontakt się urwał. Jej brat, Alfa Varkas Krellen, był Alfą największej watahy w Ameryce Północnej – Terytorium Borealnego. Jeśli nasza wataha liczyła stu pięćdziesięciu wilkołaków, jego dumnie szczyciła się oszałamiającą liczbą pięciuset. Był znany z tego, że nigdy nie sypia z tą samą dziewczyną więcej niż raz. Jednak tym, co go wyróżniało, była jego reputacja bezwzględnego i przebiegłego przywódcy. Słyszałam, że potrafi zabić pięć wilków naraz, używając jedynie kłów i pazurów. Spotkałam go raz, gdy byłam na studiach podczas wiosennego festiwalu. Wyjechał godzinę później, ale przez cały ten czas gapił się na mnie w sposób bezczelny i lubieżny. Nie miałam zamiaru spotykać się z nim ponownie, ale desperackie sytuacje wymagają desperackich kroków. Alfa Varkas posiadał potężne wpływy w Starszym Konklawe, a ja byłam zdeterminowana, by skorzystać z tych zasobów. Tylko Starsze Konklawe mogło pomóc mi wyjść z tego żałosnego małżeństwa i odzyskać moją watahę. Zadzwoniłam więc do Katariny, by poprosić o tę przysługę. Myślę jednak, że moje gwiazdy nie sprzyjały mi tego dnia. Nie odebrała.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Niewspółosiowe gwiazdy – Powstanie Vespery: Korona Północy | Czytaj powieści online na beletrystyka