POV Vespery
Jędrne, a zarazem miękkie usta Alfy Varkasa były niczym grzech. Językiem ponaglał mnie, bym otworzyła usta, a ja otworzyłam się przed nim jak kwiat przed porannym słońcem. Zagłębił swój język w moich ustach, a ja pozwoliłam mu dominować, bo wydawało się to naturalne.
Moja dłoń spoczęła na nagiej skórze jego piersi, skąd dobiegł niski pomruk. Gdy moje ręce powędrowały wyżej, ku jego szy
















