POV Vespery
Gwałtownie wciągnęłam powietrze, słysząc, jak mnie obraża. Przerzuciła włosy przez ramię i upiła kolejny łyk soku, wyraźnie zadowolona z tego, jak mnie upokorzyła. Ale powoli przyzwyczajałam się już do jej wybryków.
– A co do bycia moją Luną – kontynuowała – uważam, że szybko tracisz swoją pozycję.
Kora zawarczała w mojej głowie, wściekła na ten brak szacunku. Nie podobało jej się, że
















