Perspektywa Vespery
Zanya była absolutnie bezczelna, a ja wpadałam w furię. Krok po kroku niszczyła każdą relację, którą budowałam przez lata.
Wiedziałam dobrze, że żony członków konchy nie akceptowały jej, widząc w niej uosobienie fałszu, ale nigdy nie mówiły o tym głośno. Jednocześnie nie udzielały jej wsparcia.
Skoro nie mogła liczyć na nie, Zanya postanowiła zjednać sobie omegi. Nie byłoby to
















