Punkt widzenia Elary
Szpital Watahy EbonGrove jest przerażająco cichy. Pędząc przez lobby, widzę zaledwie garstkę osób, co stanowi rażący kontrast wobec zazwyczaj kłębiących się tu tłumów.
Ale to oczywiście zrozumiałe.
Była pełnia.
Większość personelu szpitalnego miała dziś wolne – o ile sami nie biegali po lasach jako wilki, to większość pechowców wyznaczonych na nocną zmianę przebywała w Domu Wa
















