Perspektywa Elary
— Przychodzę do tego szpitala, do waszej watahy, nie jako księżniczka, ale jako matka — mówię do grupy rozgniewanych pielęgniarek i pracowników.
Stoi przede mną niewielki tłum, liczący od piętnastu do dwudziestu osób. Szydzili ze mnie, karcili mnie za moją arogancję i królewskie pochodzenie. Mówią, że stałam się zimna i że zapomniałam, skąd pochodzę.
— Nie zamierzam przepraszać z
















