Aria była zszokowana. Z niedowierzaniem patrzyła na Rydera i Siennę.
W dniu swoich osiemnastych urodzin, Aria poczuła zapach swojego przeznaczonego, gdy tylko weszła do szkoły. Ten apetyczny aromat sprawił, że z miejsca pobiegła w stronę głównego boiska.
Podekscytowana otworzyła drzwi i zdała sobie sprawę, że jej przeznaczonym był nie kto inny jak Ryder, syn Alfy Romana. Stojąc pośrodku szkolnego boiska, wyglądał oszałamiająco. Przyciągał ją niczym słońce Ikara.
Ruszyła w jego stronę, gdy nagle dostrzegła, że ramiona Rydera oplatały talię Sienny, a on sam wpatrywał się w nią ze ściągniętymi brwiami i zaciśniętymi zębami, ostrzegając ją, by nie zbliżała się ani o krok.
Widząc, że Aria się zbliża, Sienna przerzuciła ciemne włosy na ramię, oparła dłoń na jego klatce piersiowej i strategicznie odsłoniła dla niego szyję.
Aria zatrzymała się w pół kroku, a jej żołądek ścisnął się w supeł. Oczy wszystkich uczniów skierowane były na Rydera i Siennę. Oczekiwanie wibrowało w powietrzu.
Po kilku sekundach rzucania jej wrogich spojrzeń, Ryder odwrócił się do Sienny i zatopił zęby w jej szyi, naznaczając ją jako swoją przeznaczoną.
Powietrze z hukiem uleciało z płuc Arii, gdy w jej klatce piersiowej eksplodował rozdzierający ból. Opadła na podłogę, nie potrafiąc uwierzyć w to, co się właśnie wydarzyło.
Wszyscy uczniowie wybuchnęli brawami, wiwatując na cześć Rydera i Sienny. Cała szkoła, włączając w to nauczycieli i dyrektorkę, gratulowała synowi Alfy i Siennie stania się przyszłym Alfą i Luną stada.
Szloch wezbrał w jej gardle, dusząc Arię emocjami związanymi z najgorszym rodzajem zdrady, jakiego kiedykolwiek doświadczyła. Postawiła kilka drżących kroków w tył, wycofując się w cień. Z piekącymi od łez oczami, odwróciła się i wybiegła na zewnątrz, kierując się w stronę szklarni na obrzeżach szkolnego terenu.
– To nie może być prawda! – wychrypiała Aria, biegnąc przez las. – To niemożliwe! – Biegła tak szybko, jak tylko potrafiła, wzywając swoją wilczycę, Lyrę, by się ujawniła, lecz Lyra była tak oszołomiona odrzuceniem przez ich przeznaczonego, że ogarnęło ją otępienie. Zastygła w jej wnętrzu.
W porównaniu do Sienny, Aria była nikim – zwykłą córką omegi. A Ryder był najprzystojniejszym chłopakiem w stadzie. Płynęła w nim krew alfy. Wysoki i muskularny, rysami przypominał greckiego boga. Miał złote włosy i szare oczy.
Sienna była najpiękniejszą i najbardziej krągłą wilczycą ze Stada Silver Creek, a od zawsze ulubienicą Rydera. Byli pewni, że są sobie przeznaczeni i tak też się zachowywali.
Będąc córką omegi i człowieka, Aria została porzucona przez własną matkę, która po burzliwym romansie z jej ojcem, Garrettem, odeszła, twierdząc, że dziecko będzie w ludzkim świecie dziwadłem. Nie miała jednak pojęcia, że Aria okaże się dziwadłem również w świecie wilkołaków. Wszyscy jej nienawidzili, ponieważ jej wilczyca była wątła i słaba.
Kiedy Aria miała rok, jej ojciec spotkał swoją przeznaczoną i ożenił się z nią. Od tego momentu życie Arii drastycznie zmieniło się na gorsze. Jej macocha, Brenda, nienawidziła jej. Ponieważ nie mogli wyrzucić jej z domu, Brenda dbała o to, by Aria wykonywała wszystkie domowe obowiązki niczym służąca. Jeśli popełniała najmniejszy błąd, Brenda i Garrett dotkliwie ją bili.
W szkole również była dręczona i szykanowana przez innych uczniów. Aria czekała na znalezienie swojego przeznaczonego w dniu osiemnastych urodzin, mając nadzieję, że uwolni ją to od tej agonii, ponieważ przeznaczeni dbali o siebie nawzajem, jednak nie była gotowa na coś takiego.
Biegła przez las w stronę szklarni. Kiedy nie miała już na to sił, oparła się o dąb, dysząc i szlochając, pocierając dłonią klatkę piersiową, by uśmierzyć ból. Jej ramiona trzęsły się, gdy głośne szlochy paliły ją w gardle.
Była potwornością, którą stworzyła Bogini Księżyca. Jej ciało pełne było zasinień i krwiaków od wymierzanych przez rodziców ciosów, lecz nowy ból, który teraz czuła, sprawiał, że wszystkie inne blizny na jej ciele bladły. Czuła, jakby jej świat rozpadał się na kawałki, a ktoś bezlitośnie wyrwał jej duszę od środka.
– Dlaczego ja? – Spojrzała w górę i zapytała Boginię Księżyca, winiąc ją za całe swoje nieszczęście. – Co ci zrobiłam?
Powłócząc nogami, Aria weszła do szklarni i udała się do swojego kąta, gdzie wyhodowała mnóstwo róż. Oparła się o regał z narzędziami, próbując zaczerpnąć tchu. Nie wiedziała, jak długo tam stała, gdy nagle ktoś od tyłu chwycił ją za gardło i mocno ścisnął.
– Ryder! – zakrztusiła się, gdy stanął przed nią. Chwyciła go za nadgarstek i próbowała go odciągnąć, lecz nie miała z nim najmniejszych szans.
Cofnął wargi i obnażył kły, górując nad nią. – Jeśli odważysz się pisnąć komukolwiek słowo o tym, że jesteś moją przeznaczoną, zabiję cię, a potem rozerwę twoje ciało na tak wiele kawałków, że nawet własny ojciec cię nie rozpozna! Rozumiesz?
Aria wpatrywała się w niego szeroko otwartymi oczami, z których nieprzerwanie płynęły łzy. – A... ale ja jestem twoją przeznaczoną – argumentowała, mając nadzieję, że dostrzeże w jego oczach współczucie. Przeznaczeni kochali się. Do szaleństwa.
Skrzywił się, a na jego twarzy malowało się głębokie obrzydzenie. Zaciskając palce na jej gardle, pociągnął ją, a potem rzucił o sąsiedni regał, wyrywając z jej ust okrzyk bólu. Przed oczami zamigotały jej gwiazdy, jednak przez mgłę oszołomienia zdołała na niego spojrzeć.
– Myślałaś, że jakaś chuda, w połowie ludzka, a w połowie wilcza istota będzie moją przeznaczoną? – zakpił, wpatrując się w nią z wściekłością. – Nigdy nie będziesz moją przeznaczoną. To Sienna jest dla mnie stworzona – warknął.
Aria skamlała, gdy poczuła, jak jego dominująca aura wypływa z niego i oddziałuje na nią. – Ryder...
Rozwścieczony, cisnął nią o donice z różami. Zderzyła się z nimi, rozbijając po drodze kilka z nich. Kolce i ceramiczne odłamki poraniły jej skórę.
Zawarł na nią gniewnie, po czym wyszedł, głośno tupiąc. Obserwując, jak znika w lesie, poczuła, że wzrok zaczyna jej szwankować. Teraz już przypomniała sobie, dlaczego Sienna tak często się nad nią znęcała. Zwykle po prostu na nią wpadała, zapędzała w kozi róg i biła za najdrobniejszy błąd, a Ryder nie robił nic, poza śmianiem się z niej.
Nie wiedziała, jak długo leżała w szklarni otoczona różami, które z taką czułością wyhodowała, lecz gdy zobaczyła gwiazdę przebijającą z nieba przez korony drzew, usłyszała swoją przyjaciółkę Milę, wykrzykującą jej imię. – Aria! Aria!
Mila była jej jedyną przyjaciółką w szkole. Jako córka gammy, była jedyną osobą, na której Aria mogła się oprzeć.
– Ryder to mój przeznaczony... – szepnęła Aria.
– Tak mi przykro – wyszeptała Mila, unosząc Arię i układając jej głowę na swoich kolanach. – Ten Ryder to drań! – Rozumiała sytuację i nie mogła powstrzymać się od współczucia dla Arii.
Po tym, jak Aria ponownie wypłakała się w ramionach Mili, podniosła się. Wraz z przyjaciółką ruszyła z powrotem do domu, wiedząc, że znów zostanie dotkliwie pobita.
Jednak po dotarciu do domu, czekała na nią niespodzianka.