Arthur Thorne zaciągał się cygarem, siedząc na ganku i rozkoszując się każdym buchem. Julian Beaumont podszedł do starszego mężczyzny i stanął naprzeciw niego.
– Wołałeś mnie? – Arthur odwrócił się, by spojrzeć na Juliana, który wciąż przebywał w jego rezydencji.
– Tak, siadaj. – Arthur zgasił cygaro, po czym wyprostował się i utkwił wzrok w Julianie.
– Masz jakieś wieści o Dominicu Thorne? – Juli
















