Ciernie białej róży

Ciernie białej róży

Autor: Katty&Cutie

4. Dominic Thorne i Bella
Autor: Katty&Cutie
15 cze 2026
Elena Rossi odeskortowała Bellę do pokoju Beatrice Halloway. Przez całą drogę Bella upierała się, że nie zrobiła nic złego. — Elena Rossi, nic nie zrobiłam. Uwierz mi! — błagała Bella Elenę Rossi. — Porozmawiaj z Beatrice Halloway. Gadanie do mnie nie ma sensu! — powiedziała Elena Rossi, zerkając na Bellę, która szła obok niej i nie przestawała mówić. Weszły do pokoju, którego Beatrice Halloway zazwyczaj używała do przyjmowania gości lub do załatwiania innych spraw. Beatrice Halloway już siedziała, czekając na przybycie Belli. Bella zamknęła oczy, zastanawiając się, dlaczego to wszystko dzieje się tak szybko. Nigdy się nie spodziewała, że ten człowiek tak naprawdę powiesi się na jej oczach. — Siadaj! — Bella wyrwała się z zamyślenia i spojrzała na Beatrice Halloway, która siedziała przed nią. Bella zauważyła, że reszta służących opuszcza pokój. — Beatrice Halloway, ja nic nie zrobiłam. Nawet nie wiem, kim był ten człowiek. Byłam po prostu ciekawa, bo wyglądał dziwnie! — Beatrice Halloway tylko wpatrywała się w Bellę, nie mówiąc ani słowa. Bella spróbowała podnieść się z miejsca, by zbliżyć się do Beatrice Halloway, ale Beatrice Halloway podniosła rękę, powstrzymując Bellę przed podejściem bliżej. — Siadaj. Zaczekamy na przybycie Silasa Mercera. Będziesz mogła mówić, kiedy będzie tu Silas Mercer! — Bella wypuściła głośno powietrze. — Ale, Beatrice Halloway... — Beatrice Halloway przerwała Belli, ponownie unosząc dłoń. Bella zamilkła z ponurą twarzą, spuściła wzrok i zaczęła bawić się palcami. Niedługo potem przybył Silas Mercer i dołączył do nich. — Wzywałaś mnie? — zapytał Silas Mercer, siadając. Beatrice Halloway skinęła głową, po czym spojrzała na Bellę. — Przepraszam, że przerywam ci pracę. Czy powiedzieli ci, co się stało? Silas Mercer skinął głową, a następnie odwrócił się do Belli. — Co zrobiłaś? — zapytał Silas Mercer. Bella zamknęła oczy, zanim odpowiedziała. — Nic nie zrobiłam. Po prostu poszłam za nim, bo wydawał się dziwny i podejrzany, ale kiedy tam dotarłam, on już wisiał. Błagam, uwierz mi, Silasie Mercerze! — błagała Bella, składając ręce i patrząc na Silasa Mercera. Silas Mercer odwrócił się do Beatrice Halloway, która przyglądała się Belli z powagą. — Dlaczego mielibyśmy ci wierzyć? — zapytała Beatrice Halloway, sprawiając, że Bella, która już płakała, spojrzała na nią. — Bo tego nie zrobiłam. Nawet nie wiem, kim on był! — odpowiedziała Bella, a jej zalane łzami oczy błagały o zrozumienie. — Nie możemy ci tak łatwo zaufać, Bello. Nawet jeśli nie jesteś winowajczynią, i tak musisz zostać ukarana za swój błąd, dopóki nie znajdziemy prawdziwego sprawcy! — oświadczyła Beatrice Halloway. Bella z trudem łapała powietrze z niedowierzaniem. — Ale ja naprawdę tego nie zrobiłam, Beatrice Halloway... Błagam, uwierzcie mi! — błagała, a jej głos drżał ze strachu. Silas Mercer wciąż przyglądał się Belli, odnotowując, jak bardzo wydawała się przerażona. — Równie dobrze możesz nas okłamywać, zwodząc nas swoją niewinną twarzą! — Bella zaniemówiła. Zastanawiała się, jaki jest sens pozostawania w Posiadłości, skoro jej życie będzie tu pasmem ciągłych cierpień. — Silasie Mercerze, wierzysz mi, prawda? — Bella spojrzała na Silasa Mercera z desperacją. — Nie wiem. Ale decyzja Beatrice Halloway jest słuszna. Nie możemy cię wypuścić. Możesz stanowić zagrożenie dla Dominica Thorne'a! — Jesteś szalony! Jestem tu przez tego dupka! Wypuśćcie mnie stąd! Nie potrzebuję waszych pieniędzy! — wykrzyczała Bella, której frustracja była oczywista, czuła się całkowicie niesprawiedliwie potraktowana. — Wiem o tym. Ale każdy może być szpiegiem nasłanym na Dominica Thorne'a. Może to błąd, że ci przez cały ten czas ufałem! — powiedział Silas Mercer, sprawiając, że Bella wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. — Co to ma być? Teraz mnie oskarżasz. Zamierzacie mnie tak po prostu zabić? Nie pozwolę na to! Chcę się spotkać z tym dupkiem. Nie pozwolę mu w ten sposób zniszczyć mi życia! — krzyknęła Bella. Silas Mercer wstał, patrząc na Beatrice Halloway, podczas gdy Bella wydawała się zszokowana, widząc, że ten zbiera się do wyjścia. — Beatrice Halloway, zajmij się nią. Dominic Thorne nie może o tym usłyszeć. Nie pozwólcie, żeby się dowiedział! — rozkazał Silas Mercer. Przerażona Bella zablokowała drogę Silasowi Mercerowi. — Dokąd idziesz? Jeszcze nie skończyliśmy! — zawołała. Silas Mercer uśmiechnął się złośliwie, drapiąc się po czole. — Na początku ci ufałem. Myślałem, że jesteś po prostu zwykłą dziewczyną, którą Dominic Thorne przypadkiem spotkał. Ale teraz, będę ostrożniejszy. Dopóki wszystko nie zostanie udowodnione, będziesz odbywać karę! Bella próbowała uderzyć Silasa Mercera, ale ten szybko złapał jej dłoń. — Jesteś chory! Jeśli nie znajdziecie sprawcy, będę musiała umrzeć ukarana na zawsze? Silas Mercer wzruszył ramionami, po czym przepchnął się obok Belli bez słowa odpowiedzi. Wyszedł z pokoju, ignorując próbę Belli pociągnięcia go do tyłu. Strażnicy stojący przy drzwiach powstrzymali ją przed pogonią za nim. Odwracając się do Beatrice Halloway, Bella błagała: — Beatrice Halloway, uwierz mi! Beatrice Halloway podeszła do niej ze spokojem. — Jeśli twoja niewinność zostanie udowodniona, nigdy z nikim o tym nie rozmawiaj. Żyj w spokoju, jeśli chcesz przetrwać. Nie potrzeba tutaj zażyłości. Po prostu pracuj, nie poznając się nawzajem. — Co masz na myśli? — zapytała zdezorientowana Bella. — Zabierzcie ją do celi — rozkazała Beatrice Halloway. Bella była zszokowana. Gdy dwóch strażników chwyciło ją za ramiona, wyrywała się i błagała. — Beatrice Halloway, nie rób tego! Beatrice Halloway, ja nic nie zrobiłam! Błagam! Beatrice Halloway siedziała cicho, obserwując, jak Bella jest wywlekana z pokoju. — Puśćcie mnie! — krzyczała Bella, stawiając opór przez całą drogę do podziemnej celi. Silas Mercer wszedł do swojego biura i ze zdziwieniem zastał Dominica Thorne'a stojącego przed jego biurkiem. — Dominic? — Dominic Thorne odwrócił się, słysząc swoje imię. — Gdzie byłeś? Szukałem cię. Silas Mercer zaprowadził Dominica Thorne'a na sofę. — O co chodzi? Dominic Thorne podał Silasowi Mercerowi iPada. — Callum Reed kontaktował się ze mną. Wykonali ruch we Włoszech. Zabrali wszystkie nasze towary i pozabijali naszych agentów. Ponieśliśmy znaczne straty. Zrabowali nawet wszystko to, co mieli przy sobie nasi agenci. Silas Mercer skinął głową ze zrozumieniem, a jego wyraz twarzy był poważny. — Co chcesz, żebym zrobił? Dominic Thorne pogładził się w zamyśleniu po brodzie. — Ja nie mogę tam pojechać. Ty musisz się tym zająć. Jutro spotykam się z Dantem Morettim. Silas Mercer zgodził się skinieniem głowy. — W porządku. Zostaw to mnie. Wyruszam jutro rano! Dominic Thorne uśmiechnął się z aprobatą. — Dopilnuj, żeby ponieśli jeszcze większe straty, niż te zadane nam! Silas Mercer uśmiechnął się szeroko, odpowiadając: — Szybko się z tym uwinę. Dominic Thorne wstał, by wyjść, ale zatrzymał się. — Czy jest jakiś problem? Silas Mercer podniósł wzrok, rozumiejąc zaniepokojenie Dominica Thorne'a. — To tylko drobny problem! Dominic Thorne uniósł brew. — To dlaczego Beatrice Halloway cię wzywała? Silas Mercer wyprostował się. — Pamiętasz tę dziewczynę, którą tu przywiozłeś? Dominic Thorne zmarszczył brwi. — Tę dziewczynę… Tak. Co z nią? — Myślisz, że ona jest szpiegiem? Dominic Thorne usiadł z powrotem, jego ciekawość została rozbudzona. — Dlaczego tak mówisz, Silasie Mercerze? Mówiłem ci już, żebyś szybko się z nią uporał. Silas Mercer pokiwał głową z chichotem. — Dominic, mam wrażenie, że to zwykła kobieta, którą spotkałeś! — Nie bądź miękki, Silasie Mercerze. Zrobią wszystko, by się tu dostać. — Silas Mercer wypuścił z siebie długie westchnienie. — Sprawdziłem całą jej przeszłość. To tylko osierocona dziewczyna, Dominic! — Dominic Thorne uśmiechnął się lekko, spoglądając na Silasa Mercera. — Nie daj się zwieść. To wszystko może być ukartowane. Nie ufaj tak łatwo. — Silas Mercer zamilkł, myśląc z powagą w oczach. — Może tym razem masz rację, Dominic! — Dominic Thorne skinął głową i wstał, gotowy do wyjścia. — Skończ to szybko. Jeśli okaże się, że jest szpiegiem, zabij ją! — Silas Mercer skinął głową, obserwując, jak Dominic Thorne znika za drzwiami. Silas Mercer potarł brodę, myśląc, że to może być pułapka. W końcu partnerzy biznesowi Dominica Thorne'a naprawdę pragnęli jego śmierci, ponieważ zawsze przejmował ich udziały w rynku. Silas Mercer westchnął, wstał z miejsca i przygotował się do wyjścia. * Bella jęczała z bólu, gdy wybudziła się ze snu. Jej usta były spierzchnięte, a gardło okropnie bolało. Była niesamowicie spragniona, nie mając pojęcia, jak długo tam przebywała. Zdawała sobie sprawę jedynie z tego, że w pomieszczeniu w nocy robiło się ciemno, a w ciągu dnia znów jasno. Bella była naprawdę zdesperowana, ponieważ żaden ze służących nie przyniósł jej jedzenia ani picia, a Elena Rossi również nie była w stanie jej pomóc. Jej przyjaciółka nie mogła nawet przemycić jej jedzenia. Bella oparła się o kamienną ścianę, wpatrując się w wywietrznik wpuszczający światło słoneczne. Przełknęła ślinę, zamykając oczy, a jej ciało stawało się coraz słabsze z pragnienia. Chwytając żelazne kraty, potrząsnęła kłódką, próbując kogoś zawołać. — Pomocy, ktokolwiek, proszę, przynieście mi trochę wody! — odezwała się słabym głosem Bella, spoglądając w stronę drzwi, ale wyglądało na to, że nikogo tam nie było. Bella zamknęła oczy; jej ciało słabło. Właśnie wtedy, gdy miała stracić przytomność, ktoś się zbliżył, co skłoniło Bellę do lekkiego uchylenia oczu, by zobaczyć, kto to taki. Z ciemnej przestrzeni zobaczyła wychodzącą Elenę Rossi, która szła w jej kierunku, aż stanęła przed nią. Bella wyprostowała się, zachwycona widokiem Eleny Rossi. — Elena Rossi, przyszłaś? — Elena Rossi kucnęła, by zrównać się z Bellą, która siedziała na więziennej podłodze. — Bello, przyniosłam ci trochę wody i kawałek chleba. Jedz. — Bella szybko chwyciła butelkę z wodą i wypiła ją łapczywie, a następnie ugryzła chleb, który przyniosła Elena Rossi. — Dziękuję ci z całego serca, Eleno Rossi. Jesteś moją prawdziwą przyjaciółką! — Elena Rossi uśmiechnęła się blado, patrząc na Bellę. — Jedz powoli. Jeśli znajdę okazję, przyjdę tu znowu. — Bella przestała przeżuwać i spojrzała na Elenę Rossi z powagą. — Jak się tu dostałaś? Nawet do mnie nie przyszli, odkąd mnie tu przyprowadzili. — Elena Rossi uśmiechnęła się do Belli. — Jeden ze strażników to mój znajomy. Tak bardzo za tobą tęskniłam, Isabello. — Bella, przeżuwając chleb, posłała jej blady uśmiech. — Dziękuję. Ja też za tobą tęskniłam. — Bella uśmiechnęła się ciepło. — Wiedziałaś, że Silas Mercer wyjechał? — Bella przestała przeżuwać i zszokowana spojrzała na Elenę Rossi. — Wyjechał? — Tak, wyjechał! — Odkąd to? — Wyjechał wczoraj, ale nie wiem dokąd! — Bella westchnęła ciężko, a jej głód natychmiast minął. — Jak długo jestem w tym więzieniu? — Elena Rossi zdawała się zamyślić. — Pewnie ze dwa albo trzy dni. — Bella zakryła usta w szoku. — Naprawdę? Dwa dni? Niech to szlag, ten Silas Mercer! — Bella w przypływie frustracji zaklnęła w obecności Eleny Rossi. — Co się stało? — Powiedział, że wyciągnie mnie stąd po znalezieniu sprawcy. A co to ma być? Zostawił mnie tutaj? — Bella była naprawdę wściekła, stojąc przed Eleną Rossi. — Bello, uspokój się. Może Silas Mercer musiał zająć się czymś ważnym! — Bella spuściła głowę, wypuszczając gwałtownie powietrze. — Jeśli kiedykolwiek stąd wyjdę, to ich zabiję! — Elena Rossi uśmiechnęła się słabo na jej słowa. — Bello, to niemożliwe. Skup się po prostu na sobie. Muszę wracać; nie mogę zostać zbyt długo! — Bella spojrzała na Elenę Rossi, nie chcąc pozwolić jej odejść. — Już idziesz? — Elena Rossi szybko przytaknęła. — Tak, trzymaj się. Wrócę, gdy będę miała okazję. — Bella chwyciła dłoń Eleny Rossi, a jej twarz wyrażała pełnię nadziei. — Dziękuję, Elena Rossi. Odpłacę ci za twoją dobroć! — Elena Rossi skinęła głową, po czym podniosła się z miejsca. — Zbieram się. — Bella przytaknęła, obserwując, jak Elena Rossi odchodzi. — Elena Rossi! — zawołała Bella, zanim Elena Rossi zniknęła w ciemnym korytarzu. — Co się stało, Bello? — Czy ty wierzysz, że to nie ja zrobiłam to wszystko? — Elena Rossi uśmiechnęła się i westchnęła. — Oczywiście, nie wierzę, że to zrobiłaś. Jestem pewna, że to nie ty za tym stoisz! — Bella uśmiechnęła się promiennie, czując się szczęśliwa, że ktoś wciąż w nią wierzy. — Dziękuję ci, Elena Rossi. Odwdzięczę się za twoją dobroć! — Elena Rossi skinęła głową i szła dalej, znikając w mrocznym, podziemnym korytarzu. Bella usiadła oparłszy się o żelazne kraty, patrząc pustym wzrokiem, ponieważ od dwóch dni nie robiła nic innego, jak tylko przebywała w miejscu, którego nawet nie potrafiła zidentyfikować.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 94

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

94 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

4. Dominic Thorne i Bella – Ciernie białej róży | Czytaj powieści online na beletrystyka