Seraphina oparła się na krześle, a na jej zrelaksowanej twarzy wykwitł złośliwy uśmiech. Wyglądała tak oszałamiająco, że nikt w sali nie mógł oderwać od niej wzroku.
Lekceważącym machnięciem ręki przemówiła z niedbałą złośliwością, jej głos był gładki, lecz ostry: – Panie Vance, niech pan nie zapomina, że Starlight Fashion jest teraz pod moją kontrolą.
– Jeśli ktoś tu nie ma kwalifikacji, to pan,
















