Słowa Cartera uderzyły Victorię w czuły punkt i jej twarz znów spochmurniała. Jej serce bolało z poczucia niesprawiedliwości, a głos drżał z cieniem tego samego żalu.
– Carterze, czy myślisz, że chcę tak myśleć? Czy to nie jest dla mnie bardziej frustrujące, niż dla kogokolwiek innego? A twoja babcia ma rację – potrzebujemy kogoś takiego jak Chloe, kogoś, kto może przynieść dobre szczęście i chwał
















