Punkt widzenia Kaelena
Puk, puk.
Odrywam wzrok od dokumentów piętrzących się na biurku, gdy Rhys zagląda do mojego gabinetu. — Hej, jak idą sprawy?
Wzdycham, nie próbując nawet ukryć przytłaczającego mnie stresu. — Cóż, z tego, co widzę, zapasy żywności na zimę mamy zabezpieczone. Dzięki Elsie zbiory były obfite. Z pomocą Hany inwentarz też ma się świetnie. Nawet przy wzroście liczby członków stad
















