Partnerka bratobójcy

Partnerka bratobójcy

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział trzeci
Autor: Aeliana Thorne
1 cze 2026
Sprzątanie mi nie przeszkadza. Zazwyczaj udaje mi się wtedy schodzić z drogi członkom watahy, a ponieważ sprzątam codziennie, nie ma zbyt wiele do roboty. W naszym domu mamy dziesięć pokoi gościnnych, które obecnie stoją puste. Zaczynam od otwarcia wszystkich okien, by wywietrzyć nieużywane pomieszczenia. Uwielbiam wdychać rześkie górskie powietrze. Zmiana pościeli idzie szybko, bo w każdym pokoju jest szafa ze świeżymi prześcieradłami. Luna jest bardzo dumna z tego, że wystrój domu jest dopasowany kolorystycznie. Każdy pokój dla domowników czy gości ma własną gamę barw. Mój ulubiony pokój znajduje się w południowej części domu. Utrzymany jest w naturalnej, jasnej zieleni. Uwielbiam patrzeć przez jego okna na korony drzew w lesie. Samo przebywanie w tym pomieszczeniu przynosi spokój mojej duszy. Tu spędzam nieco więcej czasu, zmieniając pościel i kładąc świeże ręczniki w przynależnej łazience. Gdy kończę, słyszę głosy Mory i Tinsley dochodzące z korytarza. Mora to żona Bety i choć nie jest jawnie okrutna jak mój ojciec czy jej mąż, do miłych osób również nie należy. Tinsley, jej córka, jest wyjątkowo złośliwa, zupełnie jak jej ojciec. Mora i moja matka Sloane to najlepsze przyjaciółki. Plotka głosi, że gdy były młodsze, obie miały nadzieję zostać partnerkami mojego ojca. Mora była druhną na ślubie matki i towarzyszyła jej przy narodzinach siostry. Obie były w ciąży w tym samym czasie – moja matka ze mną i bratem, a Mora z Tinsley. Choć matka jako Luna zazwyczaj nie uczestniczy w porodach watahy, była u boku Mory, gdy Tinsley przyszła na świat, zaledwie cztery dni przede mną. Tinsley jest jedną z piękności watahy. Jest bardzo wysoka, ma długie nogi i lśniące blond włosy. Bogini Księżyca pobłogosławiła ją wysokimi kośćmi policzkowymi i pełną figurą klepsydry. Gdy Tinsley wchodzi do pomieszczenia, wszyscy mężczyźni wpatrują się w jej urodę. Niestety, to piękno jest tylko powierzchowne. Tinsley wielokrotnie złamała mi nos i rozpowiadała w watasze plotki, że jestem puszczalska. Obwinia mnie o to, że nie zostanie kolejną Luną. Według niej mój brat był prawdopodobnie jej przeznaczonym partnerem. Zamieram w pokoju. Mam nadzieję, że przejdą obok i będę mogła bez przeszkód przejść do następnego pomieszczenia. — Załóż czerwoną sukienkę, Tinsley, tę z rozcięciem z boku — słyszę instrukcje Mory. — Wiem, mamo. Sprawię, że Kaelen będzie mój. Całe życie czekałam, by zostać Luną, a bycie Luną watahy Lazurowych Szczytów jest moim przeznaczeniem — odpowiada Tinsley. — Twój ojciec nie zdołał dowiedzieć się o Alfie Kaelenie zbyt wiele, poza tym, że jego ulubionym kolorem jest prawdopodobnie czerwony i że nie znalazł jeszcze swojej partnerki. To ważne, Tinsley; musisz sprawić, by się w tobie zakochał. Wataha Lazurowych Szczytów to jedna z największych na północnym zachodzie. Bal Mabon to idealna okazja, taka szansa może się już nie powtórzyć. — Nie martw się, mamo, bez problemu przyciągnę jego wzrok. — Kiedy Tinsley to mówi, wiem, że to prawda. Żaden mężczyzna nigdy nie potrafił oderwać wzroku od jej wspaniałej figury. Oddycham z ulgą, gdy ich głosy cichną w oddali. Nagle dociera do mnie, że Mora wspomniała o Balu Mabon. Mabon to święto obchodzone w całej społeczności wilkołaków. Dla ludzi oznacza koniec zbiorów. Dla wilkołaków jest ekscytujące, bo noce stają się dłuższe, co ułatwia polowania. To także rzadki czas, gdy wiele watah spotyka się, by świętować. Jest to ważne, ponieważ przeznaczeni partnerzy często nie należą do tej samej watahy, więc to szansa, by się odnaleźć. Nigdy nie pozwolono mi uczestniczyć w Balu Mabon, a nasza wataha nigdy wcześniej go nie organizowała. Z porannej rozmowy wiem, że wataha Lazurowych Szczytów przybędzie, ale zastanawiam się, kto jeszcze się pojawi. Porzucam te myśli i sprzątam dalej. Wieczorem w jadalni huczy od podekscytowania, gdy podaję kolację. Wszyscy rozmawiają o nadchodzącym balu i o tym, co założą. Słyszę nawet rzadki śmiech mojego ojca w odpowiedzi na coś, co powiedziała Tinsley. Gdy przygotowuję się do podania deserów, Tinsley uznaje za stosowne mnie potorturować. — Alfo, to taka ulga, że zdecydowałeś się na catering, ta świnia przypala wszystko, co ugotuje — mówi Tinsley, po czym podnosi resztki swojego cytrynowego miodoryba i rzuca mi nimi w głowę. — Zjedz to z podłogi, ty psie. Wiem, że nie wolno mi odmówić. Kucam i na czworakach próbuję podnieść rybę. — Nie, psy nie mają rąk, idiotko. — Tinsley wymierza mi mocne kopnięcie w żebra i czuję, jak jedno pęka. Gwałtownie wciągam powietrze, wciąż odmawiając sobie krzyku. Podpełzam do ryby i zaczynam ją jeść z podłogi. — Tak, wcinaj, ty tłusta świnio. Jesteś tak gruba, że zabiłaś własnego brata, bezwartościowe prosię. — Tinsley dopiero się rozkręca. Nagle czuję, jak deser lodowy z brownie, który przed chwilą podałam, ląduje na mojej głowie. — Masz, świnko, zjedz wszystko, ty tłusta suko. Chce mi się płakać, czuję łzy piekące pod powiekami, ale nie pozwalam im wypłynąć. Tinsley kopie mnie prosto w twarz i natychmiast orientuję się, że znów złamała mi nos. Nagle chwyta mnie za włosy, kucając przy mnie. — To ty powinnaś była umrzeć, nie Elian. — Pluje mi w twarz i powoli wstaje. Przez moment myślę, że to koniec i próbuję się podnieść. To rozwściecza Tinsley, która odwraca się i uderza mnie pięścią w brzuch. — Nikt nie kazał ci wstawać, świnio. Nie zasługujesz na życie, nie zasługujesz nawet na oddech. — Chwyta mnie za gardło, przyciskając do ściany. Czuję, jak jej palce zaciskają się coraz mocniej, a moja krtań płonie. ODRYŹ SIĘ, krzyczy we mnie moja wilczyca. Wiem jednak, że nie mogę. Przed oczami pojawiają mi się czarne plamy i godzę się z myślą, że nadszedł czas mojej śmierci. — Alfo, wataha Lazurowych Szczytów przybyła dzień wcześniej. Tinsley puszcza mnie, gdy jeden z patroli ojca przekazuje nowinę. — Cholera, muszę się przebrać. — Tinsley obraca się na pięcie i biegnie do swojego pokoju. Zostaję na podłodze, walcząc o oddech, umazana jedzeniem, podczas gdy wszyscy inni reagują na wieści. Ojciec żąda, by Luna i Beta towarzyszyli mu przy powitaniu gości. Jakby od niechcenia warczy na mnie, bym posprzątała ten bałagan i zniknęła im z oczu. Nie ma pojęcia, jak bardzo cieszę się, że mogę po prostu zniknąć.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 94

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

94 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział trzeci – Partnerka bratobójcy | Czytaj powieści online na beletrystyka