Partnerka bratobójcy

Partnerka bratobójcy

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział pierwszy
Autor: Aeliana Thorne
1 cze 2026
Obudziłam się, zanim słońce zdążyło wzejść. Dzisiaj były moje osiemnaste urodziny. W życiu normalnego dziecka byłby to dzień świętowania, ale nie dla mnie. Dzisiejszy dzień nie będzie różnił się niczym od wczorajszego czy przedwczorajszego. Zsunęłam się z prowizorycznego materaca, który rozłożyłam w swoim pokoju, i poszłam umyć twarz w umywalce. Przelotnie spojrzałam w lustro i zauważyłam, że siniaki na mojej szyi bledną. Rozcięcie na głowie już się zagoiło. Przez chwilę pozwoliłam sobie na odrobinę użalania się nad sobą. Choć nie uważam, bym wyglądała tragicznie, z pewnością nie jestem pięknością, z której słynie moja siostra. Nie jestem tak wysoka jak inne dziewczęta w moim wieku i choć ciągle nazywają mnie grubą, prawda jest taka, że wyglądam raczej mizernie. Patrzę na swoje mysie, brązowe włosy, nienawidząc każdego ich pasma. Patrzę na swoje piwne oczy w kształcie migdałów i marzę, by były zielone jak u siostry. Po umyciu się wciągnęłam t-shirt i stare dresy. Jest jeden luksus, na który sobie pozwalam – mój poranny bieg. Skradając się cicho po tylnych schodach domu watahy, nie mogę się doczekać, kiedy znajdę się w lesie. Chcę poczuć ziemię pod stopami. Chcę poczuć zapach słodkiego lasu pełnego drzew. W końcu wychodzę na zewnątrz, a moje serce bije szybciej. Czuję, jak moja wilczyca rwie się do wolności. Pierwszą przemianę przeszłam w wieku trzynastu lat, co jest bardzo wczesnym wiekiem. Większość wilkołaków przemienia się dopiero około szesnastki. Stało się to po tym, jak przetrwałam kolejny napad szału mojego ojca napędzony alkoholem. Tamtej nocy nie połamał mi żadnych kości, ale wyrwał mi tyle włosów, że byłam pewna, iż zostanę łysa. Wtedy poczułam, jak budzi się moja wilczyca. Wiedziała, że cierpię, a ja potrzebowałam jej pocieszenia i uzdrawiającej mocy. Pierwsza przemiana była przerażająca. Czujesz, jak każda kość pęka i przestawia się, czujesz, jak palce u rąk i nóg wydłużają się w pazury. Szczęka się poszerza, a cała skóra mrowi, gdy po raz pierwszy wyrasta futro. Nigdy nikomu nie powiedziałam o przemianie. Bardzo wcześnie nauczyłam się trzymać w tajemnicy wszystko, co przynosiło mi cień radości lub ukojenia. Po kilku pierwszych razach przemiana przestaje boleć. Właściwie staje się niemal przyjemna. Czułam, jak moja wilczyca wierci się, chcąc wyjść na zewnątrz, im bliżej byłam skraju lasu. Wataha Srebrnego Księżyca posiada swoje terytorium we wschodnim Oregonie, u podnóża Lazurowych Szczytów. Uwielbiam zapach górskiego powietrza. Tego ranka było rześkie, z lekkim, chłodnym wiatrem. Wkrótce spadnie śnieg. Gdy dotarłam do granicy lasu, rozejrzałam się, by upewnić się, że jestem sama, po czym zrzuciłam ubranie, by się przemienić. Moja wilczyca była wniebowzięta, mogąc biegać wolno po lesie. Nasz wyostrzony węch wyłapywał najróżniejsze aromaty. Sosny i ich żywicę, grzyby rosnące w poszyciu, rzekę płynącą przed nami, całą dziką przyrodę przemykającą między drzewami. W krótkim czasie dotarłyśmy do rzeki. Powróciłam do ludzkiej postaci, zsuwając się po zboczu, by zanurzyć palce w lodowatej wodzie. To było moje ulubione miejsce na całym świecie. Leżałam tam cicho, oparta o brzeg rzeki, mocząc stopy w lodowatej wodzie i wsłuchując się w odgłosy lasu. Kochałam dźwięk budzących się ptaków, szeleszczących przy swoich młodych. Usłyszałam szelest w krzakach na przeciwległym brzegu i otworzyłam oczy, by zobaczyć piękną łanię. Jej miękkie, brązowe futro przypominało najdelikatniejszy aksamit. Była majestatyczna w swej urodzie, stała tam czujna, ale bez lęku. Nagle ruszyła w głąb lasu, a mnie ścisnęło serce, że nie mogę pójść z nią. Oddałabym wszystko, by być wolną. Kilka razy w życiu myślałam o ucieczce. Ucieczka oznaczała jednak zostanie rogue, a wilk bez watahy najczęściej postrzegany jest jako niebezpieczny i zabijany na miejscu. Uważano, że samotnicy nie są lojalni wobec niczego i nikogo. Żyli na własnych warunkach, odmawiając podporządkowania się Alfie. Watahy postrzegały to jako coś nienaturalnego, zakłócenie równowagi natury. Dla wilkołaków wszystko miało swoje miejsce w życiu, swój porządek. Cokolwiek wykraczało poza ten porządek, uznawano za groźne. Wiedziałam, że czas wracać. Musiałam pojawić się w domu watahy, zanim wszyscy się obudzą. Będą oczekiwać śniadania, a jeśli musieliby na nie czekać, zostałabym dotkliwie pobita. Nienawidziłam swojej pozycji w życiu, ale wiedziałam, że nie mogę jej zmienić. Byłam upiorem, tą, która zabiła brata.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 94

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

94 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział pierwszy – Partnerka bratobójcy | Czytaj powieści online na beletrystyka