Partnerka bratobójcy

Partnerka bratobójcy

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział drugi
Autor: Aeliana Thorne
1 cze 2026
Moja wilczyca była znacznie mniej radosna z powodu powrotu do domu. Wiedziała, co się święci. Wiedziała, że musimy spuścić głowę i znosić policzki oraz wyzwiska. Jeszcze jeden dzień dla nas. Kolejny dzień z marzeniem, by być gdziekolwiek indziej, tylko nie tutaj. Obie jednak wiedziałyśmy, że dzisiejszy dzień będzie jednym z najgorszych. Dziś mijała rocznica przypominająca całej watasze, a zwłaszcza moim rodzicom, że ja żyję, a mój brat nie. Weszłam do domu watahy tylnymi drzwiami, starając się robić jak najmniej hałasu. Dopóki członkowie watahy spali, byłam bezpieczna. Włączyłam dwa duże ekspresy do kawy, które mieliśmy w kuchni, i zaczęłam wyciągać patelnie potrzebne do przygotowania wspólnego śniadania. Większość członków watahy ma własne domy. Tu, w domu głównym, mieszkają Alfa, Luna, Beta z partnerką, kilku naszych najsilniejszych wojowników, paru członków rady doradczej mojego ojca i oczywiście ja. Moja siostra Rowan mieszkała tu, dopóki osiem lat temu nie poznała swojego przeznaczonego partnera. Wkrótce po ceremonii połączenia moja siostra – jedyna osoba, która kiedykolwiek okazała mi miłość – przeprowadziła się do watahy swojego wybranka na wybrzeżu Kalifornii. Chociaż wiem, że Malik kocha moją siostrę bardziej niż samego siebie, wciąż czuję do niego odrobinę żalu za to, że mi ją odebrał. Otrząsnęłam się ze wspomnień i pośpiesznie zabrałam do pracy. Choć mieszka tu tylko kilku członków watahy, są to głównie wojownicy o ogromnym apetycie. Przygotowuję starannie jajka na różne sposoby, od jajecznicy z serem po jajka w koszulkach. Smażę szynkę, bekon i kiełbaski, a potem zabieram się za naleśniki. Słyszę, jak wchodzą do jadalni. Jestem gotowa. Najpierw wnoszę kawę. Mój ojciec, Alfa Garrick, zawsze pije czarną, moja matka lubi z dodatkiem śmietanki. Szybko roznoszę napoje, a potem zaczynam wnosić półmiski z jedzeniem. Lata usługiwania nauczyły mnie dokładnie, co kto lubi. Staram się z całych sił robić to szybko i cicho. Im krócej tam przebywam, tym mniejsza szansa na cios czy szyderstwo. — Elara. Ton głosu ojca sprawia, że zamieram w bezruchu. Choć tym razem nie krzyknął, zaczynam się trząść, mimo prób ukrycia lęku. Spośród wszystkich członków watahy mój ojciec jest najbardziej okrutny; to on zadał mi najwięcej bólu, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. — Tak, Alfo — odpowiadam ze spuszczonym wzrokiem. Nie wolno mi patrzeć prosto w oczy żadnemu członkowi mojej watahy. Tak bardzo jestem tu nienawidzona. — Jutro odwiedzą nas sąsiednie watahy. To ważne spotkanie. Chcę, żeby to miejsce lśniło na ich przyjazd. Będziemy gościć trzy dodatkowe watahy, więc ty również przygotujesz kolację dla naszych szanownych gości. Dopilnuj, by była wyśmienita, bo inaczej zabiję cię na ich oczach za brak szacunku. Czy to jasne? Zanim zdążę odpowiedzieć, Beta protestuje. — Alfo, nie sądzę, by ta żałosna nędznica potrafiła ugotować cokolwiek, co zadowoliłoby naszych gości. Gorąco zalecam zamówienie cateringu. Jeśli ta głupia gówniara spróbuje chociaż sprostać standardom Alfy Kaelena, pokaże to tylko, jak bardzo jesteśmy żałośni. — Beta Vance gardzi moją obecnością niemal tak samo jak mój ojciec. Jest zaciekle lojalny wobec Alfy i watahy. Postawił sobie za punkt honoru, by zawsze przypominać mi, że to ja zabiłam dziedzica spuścizny mojego ojca. — Możesz mieć rację, Vance. Na samą Boginię, widok jej stojącej tutaj sprawia, że przewraca mi się w żołądku. Powinnam była ją udusić w dniu narodzin. — Te jadowite słowa padają z ust mojej własnej matki. Nigdy nie szepnęła mi ani jednego miłego słowa. Jej nienawiść do mnie jest jak powolna trucizna wstrzykiwana do żył za każdym razem, gdy otwiera usta. Mój ojciec siedzi i rozważa, czy zamówić catering, czy kazać gotować mnie. Jestem przerażona wizją, że wybierze mnie. Nie mam pojęcia, jakie jedzenie byłoby odpowiednie dla wizytujących watah. Jedyne wilki spoza naszej watahy, jakie kiedykolwiek spotkałam, to partner Rowan i kilku wojowników, którzy przejeżdżali tędy w drodze do Waszyngtonu, by omawiać sprawy handlowe. — Niestety, macie rację. Przygotowywaliśmy się do tego wydarzenia od lat i wszystko musi być idealne. Zamówimy catering. Słowa ojca przynoszą mi ogromną ulgę. Z pewnością bym zawiodła, gdyby powierzył mi to zadanie. — Nie myśl ani przez sekundę, że ci się upiekło — zaczął ojciec. — Ten dom ma lśnić przed przyjazdem gości. We wszystkich wolnych sypialniach trzeba zmienić pościel, budynek zebrań watahy też musi zostać przygotowany. — Miałam spuszczoną głowę, gdy wydawał instrukcje, więc niestety nie zauważyłam kubka z kawą rzuconego w moją stronę. Uderzył mnie tuż nad brwią i poczułam, że zostawił spore rozcięcie. Ciepła krew zaczęła spływać mi w stronę oka. — Tak, Alfo — szepczę tylko, wycofując się z jadalni do kuchni. Dawno przestałam płakać z powodu takich skaleczeń czy ich słów. Płacz tylko bardziej by ich rozsierdził. Płacz oznaczałby lanie. Wkładam brudne naczynia do zlewu i chwytam ręcznik, by otrzeć krew z twarzy. Używam czajnika jako lustra i zauważam, że rana nie jest głęboka. To znaczy, że szybko się zagoi. Ocierając krew, zastanawiam się, dlaczego nagle przyjmujemy gości. Zazwyczaj to nasz ambasador podróżuje do sąsiednich watah na rozmowy pokojowe czy negocjacje handlowe. To bardzo niezwykłe, by nasza wataha organizowała takie wydarzenia. Choć jesteśmy silni, nie stanowimy licznej grupy i nie posiadamy wielkiego terytorium. Kręcę głową i wiem, że muszę się spieszyć z porządkami w kuchni. Alfa jasno dał do zrozumienia, że czeka mnie cały dzień sprzątania.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 94

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

94 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział drugi – Partnerka bratobójcy | Czytaj powieści online na beletrystyka